poniedziałek, 16 grudnia 2013

rozdział 8

Justin Pov*


Otworzyłem lekko oczy i od razu poraził mnie promień słoneczny który wpadał przez nie dokładnie zasłonięte zasłony w moim pokoju. Jęknąłem i ponownie zamknąłem oczy odwracając głowę na drugi bok. Otworzyłem znowu oczy i spojrzałem na zegarek stojący na mojej szafce nocnej, była już jedenasta. Podniosłem sie na łokciach patrząc na drugą stronę mojego łóżka. Isy nie było.  Szczerze powiedziawszy pierwsze spanikowałem, że uciekła. Ale zaraz do moich nozdrzy dobiegł wyśmienity zapach naleśników. Wstałem z łóżka i obrałem moje szare spodnie dresowe a mój tors pozostawiłem nagi. Zszedłem ze schodów spoglądając w kierunki kuchni gdzie stała Isabella najprawdopodobniej robiła naleśniki. Ubrana była w moje krótkie spodenki od koszykówki oraz moją białą bluzkę na krótki rękaw. Wyglądała seksownie w moich rzeczach, mógłbym sie przyzwyczaić do tego widoku: Ona rano robiąca śniadanie ubrana w moje rzeczy.
- Dzień dobry.
Przywitałem sie z dziewczyną i usiadłem na krześle od barku.
Dziewczyna podskoczyła i krzyknęła omal nie wyrzucając naleśnika z patelni.
- Boże Justin, przestraszyłeś mnie!
skarciła mnie, spoglądając na mnie.
Zachichotałem
- I dzień dobry.
podeszła z patelnią do talerza stojącego na blacie i wrzuciła na niego naleśnika.
- Mam nadzieje że lubisz naleśniki?
uśmiechnęła sie do mnie.
- Uwielbiam.
poinformowałem ją.
- Dawno nikt nie robił dla mnie śniadania, dziękuje.
Powiedziałem szczerze.
Isa wyjęła z lodówki sok i z szafki dwie, po czym postawiła je również na blacie i nalała soku.
Usiadła koło mnie na barku.
- nie ma za co. Ale sie nie przyzwyczajaj!
powiedziała z rozbawieniem w głosie.
Zrobiłem smutną minkę.
- Jesteś okrutna.
Roześmiałem sie razem z nią po czym zaczęliśmy jeść.
- i jak? smakują?
zapytała.
Widziałem w jej oczach że boi sie że mi nie zasmakują, więc postanowiłem sie troche z nią podroczyć.
- egh, no wiesz..
zrobiłem grymas na twarzy.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
- wiesz jak ci nie smakuje to po prostu..
Nie dałem jej dokończyć tylko szybko pocałowałem ją w usta.
Już nie moglem sie powstrzymać, a ona za dużo gada.
Dziewczyna dopiero po chwili oddała pocałunek.
Odsunąłem sie od niej i kontynuowałem jedzenie naleśników.
- są naprawde dobre. Najlepsze jakie jadłem.
Poinformowałem ją i puściłem jej oczko.
Dziewczyna zarumieniła sie i też kontynuowała jedzenie.
Reszte posiłku jedliśmy o gadaniu jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- O.. ty jestes bez koszulki.. nie zauwazyłam..
powiedziała zaskoczona prawie śliniąc sie patrzac na mój tors.
zaśmiałem sie.
- Ojj księżniczko, Nie krępuj sie. Jeżeli chcesz dotknąć moich mięśni prosze bardzo.
powiedziałem bardziej zachęcająco.
Isabella nic sie nie odezwała po prostu dotknęła mojego bicepsa, którego naprężyłem.
Szczerze podnieciło mnie to gdy mnie tak dotykała. Boże powiedz mi co ta dziewczyna ze mną robi!
Isa jęknęła jak by miała orgazm na co dziwnie sie na nią spojrzałem.
Od razu zabrała rękę i zaczerwieniła sie mocno. Po czym zaczęła sprzątać po śniadaniu.
Dobra, czy ona właśnie miała brudne myśli związane ze mną czy mi sie wydaję?
Cholera ta dziewczyna jest tak idealna. Chciałbym zeby była moja, chciałbym nazywać ją MOJĄ.. Ale wiedziałem że dziewczyna z takim dupkiem jak ja nie ma przyszłości. Ale oczywiście jestem egoista więc..


___________________________________________________________________

Tak wiem, rozdział jest krótki i mało sie dzieje, ale jest :)
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ALE JESZCZE NIE SPRAWDZAŁAM GO DRUGI RAZ, ZROBIE TO W NAJBLIŻSZYM CZASIE.

niedziela, 1 grudnia 2013

SKOMENTUJ !!

PROSZĘ JEŻELI CZYTASZ MOJEGO BLOGA SKOMENTUJ NAWET KROPKĄ. JEST DLA MNIE WAŻNY NAWET JEDEN CZYTELNIK! KOCHAM WAS <3

rozdział 7

Isa pov*


-Halo?! Isa ?! Gdzie ty do cholery jesteś?!
Krzyczała Alexa przez telefon.
Kurwa, zupełnie o niej zapomniałam. Rozejrzałam sie po pokoju aby upewnić sie że Biebera nie ma w pomieszczeniu.
- Emm, Alexa ja jestem u Justina. Będę dziś u niego spać. Nie martw sie.
powiedziałam.
- U JUSTINA NA NOC?! JESTEŚ GŁUPIA CZY TYLKO UDAJESZ BELLA?!
Wrzasnęła Alexandra.
Odsunęłam lekko telefon od ucha, ponieważ jej krzyki były bardzo głośne. Oho, nazwała mnie Bella, jest nie dobrze. A nawet bardzo nie dobrze.
- Spokojnie, nic sie nie stanie. Wszystko sobie z nim wyjaśniłam. Po prostu dziś u niego zostanę. Zadzwonie do ciebie rano.
Powiedziałam obgryzając paznokcie ze zdenerwowania, czekając na jej reakcje.
Westchnęła.
- Ok, ale jeżeli ci coś zrobi oderżnę mu jaja i porzucę lwom w zoo na pożarcie. Kocham cie i błagam nie rób nic głupiego, uważaj na siebie bo wiem że pewnie jesteś pod lekkim wpływem alkoholu. Pa.
powiedziała, z lekkim strachem w głosie.
- Będę uważać nie martw sie, na prawde. też cie kocham, pa. Baw sie dobrze.
Pożegnałam sie a następnie sie rozłączyłam.
Rozejrzałam sie jeszcze raz po pokoju a chłopaka nadal nie było. Zauważyłam światło pod drzwiami od łazienki. Postanowiłam po prostu na niego poczekać więc usiadłam z powrotem na kanape, uświadamiając sobie że przez cały czas gdy rozmawiałam z Alexandrą chodziłam w kółko po salonie. Zaczęłam oglądać coś na moim ulubionym programie MTV, lecz nie mogłam sie w ogóle skupić. Po głowie krążyły mi myśli co przed chwilą robiłam z Justinem. O MÓJ BOŻE. obściskiwałam sie z nim. To do mnie nie podobne! Ok, jestem pod wpływem alkoholu ale kontroluje co robię. Ale nie mogłam sie oprzeć jego ustom, były tak miękkie i idealne. Potrząsnęłam głową próbując zapomnieć o tym co przed chwilą robiliśmy. To bedzie takie nie zręczne gdy wyjdzie z toalety, zabijcie mnie. Zauważyłam że nie było go już przez dobre 10 minut. Co on tak robił?! Czyżby sie podniecił? boże to nie możliwe. Dobra przyznam że ja też zrobiłam się mokra przez jego czyny. FUJ. Ale on jest tak cholernie seksowny i zajebiście dobrze wie jak podniecić dziewczyne. Ale zaraz przecież on sypia z niewyobrażalną ilością dziewczyn. Na mojej twarzy pojawił sie grymas. Jak ja mogłam?! przeciez on chce zwyczajnie dobrać sie do moich majtek!
Nagle usłyszałam dźwięk otwierających sie drzwi od łazienki. Odwróciłam głowę w tamtą stronę i zauważyłam Justina przebranego w dresy i bez koszulki. Jego ciało od razu przykuło moją uwagę, te mięśnie. Spojrzałam na jego twarz, patrzył sie na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Jego włosy były w artystycznym nieładzie. TAK NIE LUDZKO SEKSOWNY. Odwróciłam od niego wzrok na telewizor, czując palące mnie od rumieńca policzki. Poczułam jak chłopak siada koło mnie i wbija cały czas wzrok w moją twarz. Do słowie jakby wiercił w mojej twarzy wielką dziurę. Poruszyłam sie lekko na kanapie czując sie niezręcznie. Chłopak nadal wpatrywał sie we mnie. CO JA KURWA MAM GÓWNO NA TWARZY?! Zaczęło mnie to irytować więc też odwróciłam się do niego twarzą patrząc mu w oczy.
- Co?
syknęłam poirytowana.
- Nic.
Justin wzruszył ramionami kontynuując patrzenie sie na mnie.
UGH!
- Czemu sie tak na mnie patrzysz?
powiedziałam dość ostro.
- mam coś na twarzy?
kontynuowałam.
- W sumie.. Twoja szminka jest wszedzię na twojej twarzy.
powiedział śmiejąc sie przy tym cicho.
Szybko wstałam kierując sie do toalety, rumieniąc sie mocno. Weszłam do pomieszczenia spoglądając od razu w lustro. Moja szminka wcale nie była rozmazana! co za dupek! Wróciłam do salonu gdzie siedział Bieber śmiejąc sie w niebo głosy. Moja twarz znowu nabrała czerwonego koloru.
- Co jest w tym takiego śmiesznego Bieber?!
krzyknęłam, żeby usłyszał mnie przez jego głośny smiech.
- Gdybyś.. widziała.. swoją.. mine!
wykrztusił poprzez napady śmiechu.
Co za irytujący typ. Czy on własnie sie ze mnie nabija?! Pomimo wszystko, widząc jego napad śmiechu i widząc jego szczęście mały usmiech wkradł sie na moje usta. Zachichotałam.
- To wcale nie było śmieszne!
jęknęłam i podeszłam do kanapy biorąc w rękę poduszkę i rzucając nią w niego.
- Jesteś taki wkurzający!
krzyczałam na niego rozbawiona.
Justin wyprostował sie na kanapie, ponieważ kulił sie na niej przez śmiech. Za pewnie nie mógł złapać tchu. Wytarł łzy które poleciały mu podczas śmiania się i wypuścił gwałtownie powietrze.
usiadłam na drugiej kanapie która stała w salonie.
- Myślę że powinniśmy iść już spać.
poinformowałam go, po czym spojrzałam na zegarek na ścianie.
- Jest już pierwsza w nocy.
oznajmiłam. klepiąc sie obiema rękoma po kolanach.
Chłopak westchnął i wstał z kanapy razem ze mną.
- Tak masz racje.
przytaknął.
Przypomniało mi sie że jest męską dziwką i już dzisiaj raz chciał dobrać sie do moich majtek, więc musiałam zareagować.
- Umm.. mógłbyś spać na kanapie?
Zapytałam niewinnie.
Justin spojrzał na mnie zdziwiony.
- W umie moge.. ale..
powiedział ściszonym głosem, po czym podszedł bliżej mnie.
Moje serce zabiło dwa razy szybciej.
- Ale, myślę że będzie ci cieplej gdy będziesz ze mną spała. Obiecuje że nie będę niczego próbował.
Wyszeptał mi koło twarzy.
Nie miałam odwagi mu odmówić.
- O-ok, ale jak bedziesz czegoś próbował to przenosisz sie na kanape. zgoda?
zapytałam, odpychając go lekko od siebie i kierując sie do jego sypialni.
- Zgoda!
krzyknął za mną.

sobota, 30 listopada 2013

rozdział 6

Isa pov*

Cholera!
- Cześć.
odpowiedział.
Zrobiło sie bardzo niezręcznie. Powietrze wokół nas było bardzo gęste, aż sie dusiłam. Oczywiście Alexandra musiała mi wypaść z uścisku. Jestem w dupie. On mnie zabije.
-Umm.. pozwolisz że pójdę poszukać przyjaciółki.
spojrzałam za siebie a później znów na niego. Powoli zaczęłam sie wycofywać. Ale poczułam rękę łapiącą mój nadgarstek. A juz myślałam że zostawi mnie w spokoju. pieprzyć cie Alexandra, nigdy cie nie ma gdy musisz mnie uratowac z opresji.
- Zaczekaj. Wyjdźmy na zewnątrz musimy porozmawiać.
To było coś jak oznajmienie, a raczej rozkaz.
ok bałam sie.
Trzymał mnie mocno za nadgarstek i ciągnął w stronę wyjścia. Gdy znaleźliśmy sie na zewnątrz patrzyłam na wszystko tylko nie na niego. Byłam tak zażenowana! Boże pomóż!
-Myślałaś że jestem aż tak głupi?!
krzyknął. na co podskoczyłam.
Nie musiał już krzyczeć bo muzyka już tutaj nie przeszkadza w mówieniu normalnym tonem, i pewnie o tym wiedział.
- Posłuchaj mnie Justin, wiem że powinnam od razu cie spławić w tym samochodzie a nie bawić sie w wymyślanie numeru ale..
przełknęłam.
- Ale źle mnie potraktowałeś. Po prostu zapomnijmy o tym że w ogóle sie znamy.
Powiedziałam podnosząc wzrok na Justina.
Jego oczy w domu były ciemne jak mnie zobaczył, teraz jak by złagodniały. On był taki przystojny, boze do pomóż mi. Spojrzał na mnie z uniesioną jedną brwią.
- Ale przecież w samochodzie powiedziałaś że wszystko ok.. nie rozumiem..
pokręcił głową. i odwrócił ode mnie wzrok.
- Posłuchaj, moze i masz problemy psychiczne jak zachowanie spokoju czy coś, lub jestes bipolarny. Ale słuchaj, nie jesteśmy dla siebie ważni i nic dla siebie nie znaczymy. A ja nie chce zaczynać nawet znajomości z tobą. Wiem, źle zrobiłam z tym numerem. Ale teraz sie wyjaśniło. Więc po prostu idźmy w swoje strony.
Powiedziałam do chłopaka który na moje słowa zacisną pięści i szczękę.
Przeniósł na mnie wzrok. A ja widziałam w nich ból. Nie rozumiałam, uraziłam go tymi słowami?! Ale widząc to w jego oczach zrobiło mi sie naprawdę źle..

Justin Pov*

- Posłuchaj, moze i masz problemy psychiczne jak zachowanie spokoju czy coś, lub jestes bipolarny. Ale słuchaj, nie jesteśmy dla siebie ważni i nic dla siebie nie znaczymy. A ja nie chce zaczynać nawet znajomości z tobą. Wiem, źel zrobiłam z tym numerem. Ale teraz sie wyjaśniło. Więc po prostu idźmy w swoje strony.
Powiedziała dziewczyna.
Poczułem ból w moim sercu. Przypomniałem sobie jakim dupkiem jestem. Ona ma racje, jestem kawałkiem gówna który krzywdzi ludzi i nie potrafi utrzytmać znajomości nawet na 3 dni. Ma racje, jestem chory psychicznie. Jestem kurwa Justin Bieber, nie przejmuje sie słówkami które mówią do mnie ludzie. Ale te słowa.. z jej ust. zabolały. Spojrzałem na nią.
- masz racje.
wyszeptałem. odwróciłem sie od dziewczyny i po prostu odszedłem w inną strone. mam zamiar pobyć na chwile sam, musze gdzies pojechać.
- Justin, poczekaj !
krzyczała za mną dziewczyna ale ja zignorowałem.
Kopnąłem z całej siły kosz który stał przed domem po czym nadal kontynuowałem droge do mojego samochodu.
Wsiadłem do samochodu i uderzyłem kilka razy w kierownice.
Myślałem że ta dziewczyna jest inna, że zrozumie moje problemy. Ja pierdole Justin! Ona nawet nie zna twoich problemów, uważa cie za chorego psychicznie! mówiła mi podświadomość. Poza tym ona była za grzeczna żeby była blisko ciebie, chcesz zrujnować jej idealne życie i przelać to całe gówno też na nią bo jestes samolubny i jej pragniesz?! moja podświadomość krzyczała dalej.
Siedziałem sam w samochodzie mając zamknietę oczy i biorąc głębokie oddechy.
Nagle usłyszałem że ktoś otwiera drzwi od strony pasażera. Od razu spojrzałem w tamą stronę. Była to Isa. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
westchnęła
- Słuchaj, przepraszam nie miałam tego na myśli..
Spojrzała mi w oczy.
- Przeraziła mnie myśl nawet zadawania sie z tobą bo jesteś gangsterem, robisz nielegalne rzeczy Justin! To jest złe, ale..
przełknęła i kontynuowała.
- Ale ja spostrzegam cie inaczej, wiem ze prawie cie nie znam ale wydajesz sie dobrym chłopakiem.
Powiedziała.
Nie mogłem uwierzyć że ktos właśnie nazwał mnie dobrym chłopakiem. Zaśmiałem sie z tego co powiedziała.
- Isa, masz racje. Powinniśmy o sobie zapomnieć, że w ogóle sie spotkaliśmy. Nie jestem wcale ' dobrym chłopakiem '. Uwierz mi na słowo. Nie masz pojęcia do jakich rzeczy jestem zdolny.
powiedziałem spoglądając przed siebie.
- Ale Justin ja..
- Nie Isa, po prostu wyjdź w tej chwili.
rozkazałem jej.
Dziewczyna skojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Nie Bieber. Nie wysiąde, czy ci sie to podoba czy nie.
Powiedziała ostrym tonem i skrzyżowała ręce na piersi.
- Posłuchaj mnie, jeżeli ci mówie żebyś spierdalała to spierdalaj! Naucz sie słuchać dziwko!
Ryknąłem na nią.
Lecz ona nawet sie nie poruszyłam. Powoli moja krew zaczęła wrzeć, co za uparta suka.
- Słyszysz mnie w ogóle?!
krzyknąłem po raz drugi.
- Tak słysze cie doskonale, szczególnie teraz jak sie drzesz. po prostu przestań krzyczeć i być takim dupkiem i pojedźmy do ciebie, jesteś śpiaca.
Uniosłem do góry brwi.
Od kiedy ona była taka odważna?!
westchnąłem i odpaliłem samochód. Droga minęła w milczeniu. Nikt nic nie mówił.
Wysiedliśmy z samochodu gdy zaparkowałem w moim garażu i pokierowaliśmy sie do mojego mieszkania.
- Justin..
usłyszałem głos dziewczyny z salonu. Aktualnie byłem w kuchni wyciągając piwo z lodówki. Nie piłem na tej gównianej imprezie, chuj jeden wie co oni tak wlewali. Poszedłem do Jona czy jak mu tam na tą impreze tylko dlatego że nudziło mi sie samemu w domu a cały mój gang pojechał własnie an tą impreze, więc nie miałem wyboru.
- mhm ?
mruknąłem.
- chodź tutaj.
zawołała.
przewróciłem oczami i ruszyłem w strone salonu. Dziewczyna siedziała na kanapie i oglądała bóg wie co w TV. Spojrzała na mnie i poklepała miejsce obok siebie. To było dość dziwne że tak odważnie sie zachowywała. Ale byłem pewien że to alkohol. Usiadłem obok dziewczyny patrzac na nią tak jak ona na mnie. Zarumieniła sie i zachichotała.
- Co?
zapytałem rozbawiony jej zachowaniem.
- emm.. uhg.. bo ty jestes taki przystojny!
Wydobyła z siebie pijacki śmiech.
Oho, z tą dziewczyną jest bardzo źle. Oblizałem wargi i odłożyłem piwo na stoliku przy kanapie. Nachyliłem sie nad dziewczyną i pogłaskałem jej policzek. patrzyliśmy sobie w oczy, zacząłem sie powoli przybliżać do jej ust. Zauwazyłem że dziewczyna wydęła wargi i zamknęła oczy. Wybuchnąłem śmiechem i odchyliłem sie od dziewczyny. Isa pewnie wiedziała z czego sie śmieje bo walnęła mnie w ramię.
- Co cie tak bawi?
Syknęła.
- Ty księżniczko.
odpowiedziałem ocierając oczy z łez które były wywołane poprzez nadmiar śmiechu.
- Lecisz na mnie. Cholernie chciałaś zebym cie pocałował. Ale cholera Isa, wyglądasz dziś tak seksownie.
Zmieżyłem ją po raz setny dziś wzrokiem i po raz tysięczny oblizałem wargi. Ta dziewczyna jest nieziemsko seksowna. Była taka piękna, cudowne włosy a za takie ciało i takie kształty zabiłaby niejedna dziewczyna. Przez sukienkę jaką miała miałem idealny widok na jej piersi. Mój przyjaciel w bokserkach zaczął sie cieszyć przez widoki jakie miałem. Cholera! Spojrzałem znów na twarz dziewczyny, która była cała czerwona. Aww! ona sie rumieni. Zawstydzam ją. to takie słodkie. zakaszlałem sztucznie po czym znów przysunąłem sie do dziewczyny. Kurwa ona pachnie tak dobrze!
- moge cie pocałować?
wyszeptałem w jej wargi.
Dziewczyna przełknęła śline i powoli skinęła głową. Przyłożyłem swoje wargi do jej. Jej wargi były tak miekkie. Poczułem znów te cholerne motylki w brzuchu. Jej usta były tak zajebiście dobre. Naparłem bardziej na jej wargi nie będąc w stanie dlużej sie kontrolować. Moje dłonie odnalazły jej plecy i położyły ją lekko na kanapę. Isa nie opierała się, a wręcz przeciwnie chwyciła mnie za kark i przyciskała swoje usta jeszcze bardziej do mnie. jeździłem palcami po jej plecach oraz po udzie. polizałem jej dolną warge a dziewczyna z chęcią dała mi dostęp. Od razu wsunąłem swój język do jej ust. Nasze języki toczyły ze sobą walkę. Powietrze stało się gęste a temperatura wzrosła o kilka stopni. Nie chciałem tego przerywać, jej usta były jak niebo, czułem sie jak bym był w siódmym niebie. Dziewczyna włożyła dłonie za moją koszulkę, przejeżdżając palcami po każdym mięśniu na moim brzuchu. Zajęczałem w jej usta a Isa oderwała sie na sekunde żeby nabrać powietrza po czym sie w moje usta z jeszcze większą namiętnością. Wyjęła małe dłonie spod mojej koszulki i wplotła je w moje włosy i pociągnęła za ich końce. Czułem jak mój członek pulsuje. Chciałem ją. Wiedziałem że jest pod wpływem alkoholu. Ale cholera nie potrafie opisac jak bardzo ją teraz chce. Już miałem zdejmować jej sukienkę ale zadzwonił jej telefon. Dziewczyna oderwała sie ode mnie na co jęk niezadowolenia wyszedł z moich ust. Kurwa to był najlepszy pocałunek w moim życiu. Tak nieczysto seksowna. Boże. Szepnęła do mnie ciche przepraszam na co ja skinąłem głową że nic sie nie stało i żeby odebrała. Spojrzałem na moje spodnie gdzie formował sie namiot. Ja pierdole. Wykorzystałem sytuacje że dziewczyna rozmawia przez telefon i poszedłem do łazienki załatwić swój mały a raczej duży problem.

rozdział 5

Isa pov*

Minął już tydzień od mojego ostatniego spotkania z Bieberem. Ostatni raz widziałam go wtedy gdy podwiózł mnie do domu. Założę się że próbował się ze mną skontaktować ale.. ups. Tak przez czysty przypadek podałam mu wymyślony numer. Jakim dupkiem można być żeby potraktować tak dziewczynę! Ugh! nienawidzę go. Tak wiem pocałowałam go, ale szczerze powiedziawszy chciałam tego. To był niewinny pocałunek w policzek Ale myślałam o nim dość dużo. Mogłabym go nawet polubić gdyby nie był takim bipolarnym skurwysynem. Przez chłopakiem udało mi sie jakoś ukryć w szkole, chociaż wiem że sie o mnie pytał. Pewnie jest na mnie wściekły, no bo przeciez która dziewczyna spławia samego Justina Biebera? Oh cóż, jakos będzie musiał sie pogodzić z porażką. Przez ten tydzień dowiedziałam się na jego temat dość dużo. Wiem że sypia prawie z każda dziewczyną którą napotka, podobno jest głową najgroźniejszego gangu w mieście. Wiedziałam że zabijał ludzi, mówił mi to w tamten wieczór. Przeraziło mnie to ale wobec mnie był inny, miły, przynajmniej czasami. To przerażające że nie wiedziałam że sypia z każdą dziewczyną, to obrzydliwe. Przecież mógł mnie zgwałcić lub bóg wie co. Jestem sobą rozczarowana. Nie pasuje do niego nawet jako znajoma.  A co do sprawy z powrotem do domu po nocy u Justina- dostałam szlaban na tydzień. Szczerze myślałam że będzie gorzej. Jakoś przetrwałam moją karę, dziś juz idę spotkać sie w Starbuck'sie z Alexandrą. Weszłam do pomieszczenia które było pełne ludzi ale nie było tutaj zbyt głośno, uwielbiałam to w tym miejscu. Każdy tu rozmawiał po cichu, tak żeby nikomu nie przeszkadzać. Nie jak w Mcdonald'sie lub innych fastfoodach. Masakra. Rozejrzałam sie dookoła i od razu zauważyłam dziewczyne popijającą kawę oraz z włosami spięte w koński kucyk. Uśmiechnęłam się i podeszłam szybkim krokiem do dziewczyny. Przytuliłam ją do tyłu na co dziewczyna podskoczyła i pisnęła. Zachichotałam sama do siebie i puściłam dziewczynę. Usiadłam na przeciw niej.
-Co tam Alexi?
Zapytałam jej zauważając już stojącą dla mnie kawę,  pewnie wcześniej zamówiła dla mnie Alexi. Wiedziała jaką kawę pije zawsze. W sumie wiedziała o mnie wszystko, tak jak ja o niej.
-Wszystko w porządku. Nareszcie już piątek.
uśmiechnęła sie do mnie.
- A co tam u ciebie?
Zapytała.
- U mnie też w porządku.
Od powiedziałam szczerze.
- A jak sprawy z Bieberem? Jak to w ogóle możliwe że cie szukał a nie wpadł na to żeby zajrzeć na lekcje chemii. Paranoja.
Zaśmiała sie i pokręciła głową, gdy ja zdejmowałam z siebie mój płaszcz i powiesiłam go na krześle na którym miałam usiadłam.
Ja również zachichotałam.
-No cóż, trzeba być Justinem. Poza tym ciesze sie że jeszcze na to nie wpadł, żeby mnie tam szukać. Chociaż masz racje, to całkiem dziwne że nie wpadł na ten pomysł. Po pierwsze on wie że chodzę z nim na chemie i to jeszcze siedzę z nim w ławce. I tak w ogóle to są jego obowiązkowe lekcje! A on zjawił sie na nich tylko raz. Ale właściwie to chyba już przestał mnie szukać. Całe szczęście.
Ponownie sie zaśmiałam, przechylając kubeczek kawy aby sie z niego napić.
- No tak.
przytaknęła Alexsandra.
Siedziałyśmy tam jakąś godzinę rozmawiając o wszystkim i o niczym. Spojrzałam na zegarek który wskazywał już siódmą. a ze względu na to że rodzice jeszcze nie dali mi spokoju z tamtą nocą to musze wracać do domu o ósmej trzydzieści. Żenujące.
- Ok, Alexi ja musze iść już do domu. wiesz jacy są moi rodzice.
powiedziałam troche znudzonym tonem.
- Tak, wiem. rozumiem.
odpowiedziała. przytakując.
- Ale mam dla ciebie propozycję.
Powiedziała uśmiechając sie łobuzersko.
Oho, to nie brzmi dobrze.
Skinęłam głową pokazując jej żeby kontynuowała.
- Dziś jest impreza u Jocha. Tego chłopaka który jest tak popularny w szkole. I tak myslałam że byśmy mogły..
- Nie, nie, nie.
przerwałam jej.
- Przecież wiesz że moi rodzice mnie nie puszczą.
powiedziałam.
- To powiedz ze bedziesz spać u mnie. No prosze Isa, zaszalejmy dziś. Jesteś młoda, piękna no i na pewno przyda ci sie jakaś impreza. Dalej no.
Westchnęłam.
- No ok.
powiedziałam na co dziewczyna pisnęła i klasnęła w dłonie jak jakiś plastik, chociaż nim nie była. Daleko jej do plastiku. Ale czasem nie rozumiałam entuzjazmu tej dziewczyny. Na prawdę chciałam iść na tą imprezę, zabawić sie jak nastolatka. Pokręciłam głową z rozbawieniem i wyjęłam mojego iphona wykręcając telefon do mamy. Odebrała po trzech sygnałach.
- Słucham skarbie?
powiedziała mama.
- Cześć mamo. umm.. Moge dziś spać u Alexandry?
spytałam sie jej.
- Kochanie. Az tak się za nią stęskniłaś? przecież widujecie sie w szkole.
powiedziała rozbawiona.
- Umm.. Tak no ale widzisz.. to są tylko przerwy. Więc tak, stęskniłam sie za nią. To jak mogę?
Zapytałam z nadzieją w głosie.
Westchnęła.
- Ok, ale przyjdź po ubrania do domu. Ja musze kończyć kochanie, nie będzie mnie w domu jak przyjdziesz zapewnie jak i taty. Więc baw sie dobrze i zadzwoń do mnie rano.
powiedziała.
- Dobrze, dziękuje mamo. Pa kocham cie.
powiedziałam podekscytowana.
- Pa, tez kocham.
Powiedziała po czym sie rozłączyła.
- I?
Zapytała Alexandra z obiema rękami na ustach.
- Zgodziła się, i jeszcze lepiej bo wraca późno do domu, więc moge iść do siebie ubrać sie na tą impreze.
powiedziałam uśmiechając sie. Dziewczyna wstała z miejsca i podskoczyła w miejscu.
- Taak!
krzyknęła głośno. Każdy sie na nią spojrzał ale ona zignorowała te spojrzenia.
- To pójdziemy pierwsze do ciebie sie przyszykować. Ja szczerze powiedziawszy żeczy na impreze mam w torbie. Wiedziałam że pójdziesz.
poklepała torbę która zwisała jej z ramienia i mrugnęła do mnie. Zachichotałam z jej zachowania. Wyszłyśmy z pomieszczenia na dwór gdzie było już dośc chłodno więc założyłam na siebie kremowy płaszcz i razem z Alexandra pokierowałyśmy sie do mnie.

Stałam przed lustrem poprawiając jeszcze swoje włosy i makijaż. Wyglądałam dobrze ale zdecydowanie nie będę malować sie tak codziennie. Miałam dość mocno podkreślone oczy eyelinerem, tuszem oraz zrobione dość ciemno powieki. Nałożony podkład który idealnie pasował do mojej latynoskiej karnacji, puder który podkreślał moje kości policzkowe no i czerwono-wiśniowe usta. Przyznam że malowałam się tak bardzo pierwszy raz. Moje włosy były naturalnie falowane oraz sięgały mi do połowy pleców. W sumie z włosami nic specjalnego nie robiłam po prostu je rozczesałam oraz podniosłam troche do góry u nasady włosa, żeby nie były oklapnięte. Popryskałam trochę lakierem, żeby zostały w takiej pozycji jakie są teraz. Miałam na sobie tak zwaną małą czarną. Nie była bardzo 'dziwkowa', odkrywała tyle mojego ciała ile powinna. Czyli odkrywała troche dekoldu, sięgała mi do połowy ud, była obcisła oraz nie miała żadnych ramiączek. Perfekcyjna. Założyłam specjalny stanik bez ramiączek do sukienki oraz czerwone czerwono-wiśniowe obcasy pasujące do koloru moich ust. No cóż, wyglądałam troche jak te dziewczyny które ubierają sie tak do szkoły, ale to chyba nie grzech ubrać sie tak tylko na imprezy. Przynajmniej ja tak sądzę. Wyszłam z łazienki obkręcając sie przed Alexandrą.
- Kurwa, laska. Każdy chłopak bedzie sie ślinił na twój widok. Ugh. Jestem generalnie zazdrosna o twoje ciało i urodę.
skrzyżowała ręce na piersi. Chciała udawac złą ale uśmieszek wkradający sie na jej twarz ją zdradził.
- Przestań Alexi jesteś piękna. Nie musisz mi niczego zazdrościć. No i przesadzasz nie wygladam aż tak bardzo oszałamiająco, po prostu nie widziałam mnie nigdy w takim wydaniu dlatego tak mówisz. Ale dziękuje ty tez wyglądasz cudnie.
powiedziałam biorąc swoją skórzaną kurtkę. Spojrzałam jeszcze raz na dziewczynę, była ubrana w biała sukienke trochę która była obcisła, korąkowa i na ramiączka oraz też sięgała jej do połowy nóg. Jej oczy były pomalowane na odcień srebrny a usta miała lekko różowe a włosy lokowane. Teraz miała włosy jak Alyson Michalka w lokach, dosłownie!
- Dobra dziewczyno. Idziemy na imprezę.
powiedziała. Dziewczyna skinęła głową.
Wzięłam też jakieś ubrania i szczoteczkę do zębów, ponieważ będę u niej spać oraz i tak nie pokaże sie jutro rodzicą w tej sukience. Alexi mieszkała już sama, szczęściara. Alexandry dom był nie daleko, pięć minut zajmuje mi pokonanie drogi ode mnie do niej. Musiałyśmy zajść do niej po jej samochód, ponieważ Josh mieszkał dość daleko. Tak, Alexi miała już prawo jazdy. Po drodze śmiałyśmy sie oraz gadałyśmy o róznych rzeczach. Dotarłysmy do jej domu odrazu wsiadając do samochodu i jadąc na imprezę. Gdy dziewczyna zaparkowała wysiadłyśmy z samochodu kierując sie do domu z którego dobiegała głośna muzyka. weszłyśmy do pomieszczenia nie pókając. Od razu powitał nas juz troche pijany Josh.
- Ooo! Cześć Isa i Alexandra! Miło was widzieć!
Krzyczał do nas, ponieważ muzyka umożliwiała mówienie normalnym tonem.
Uśmiechnęłyśmy się i skinęłyśmy do niego głową.
- Ide po drinki. Zaraz przyjdę.
Oznajmiła alexi.
Postanowiłam ze dziś pierwszy raz w życiu próbuje alkoholu. Będę bawić sie na całego. Chociaż czułam sie całkiem nie swojo. Pokierowałam sie do salonu a Josh podążał za mną prawiąc mi przez cały czas komplementy. Było miło usłyszeć komplementy od chłopaka który jest tak popularny i którego każda dziewczyna pragnie. Oczywiście cały czas sie rumieniłam. Ugh! nienawidzę się rumienić.
- Ok Josh, idę znaleźć Alexandre.
oznajmiłam mu na co on przytakną i poszedł w inną strone domu.
Błąkałam sie po ogromnym domu przeciskając sie przez tłum ludzi. Nigdzie nie mogłam znaleźć Alexandry! Cholera. Ile można iśc po drinki?! Czułam na sobie każdy wzrok chłopaka koło którego przeszłam ale ignorowałam ich. Rozejrzałam sie w okół a moje oczy napotkały Alexi chodząca z dwoma kubkami i rozgladająca sie po domu. Co za dziewczyna. Podeszłam do niej.
- Tutaj jesteś!
powiedziała.
- tak tutaj.
odpowiedziałam śmiejąc sie.
- prosze o to twój drink, na zdrowie.
powiedziała głośno i pochyliła kubek aby napić sie alkoholu. Złapałam głęboki oddech i zrobiłam tak samo jak dziewczyna. Wypiłam od razu całą zawartość. Na mojej twarzy pojawił sie grymas.
- Ło dziewczyno, powoli bo jeszcze mi sie upijesz.
zachichotała alexandra. a ja wzięłam drugiego drinka od ludzi którzy robili drinki.
- Idziemy potańczyć.
oznajmiłam jej i złapałam ją za rękę oraz wypijając łyk wódki z colą.
Szłam tak szybko i tak szybko zadziałam na mnie alkohol że nie kontrolowałam gdzie ide. Wpadłam na kogoś. Ała! cholera! przetarłam moje ramie którym uderzyłam kogos w plecy. Mogłabym przysiąc że człowiek byl ze skały. Powoli spojrzałam wyrzej i zauważyłam że chłopak sie odrwaca do mnie przodem.
Chłopak wpatrywał sie we mnie przez długi czas, mogłabym powiedziec że mierzył każdy centymetr mojego ciała. Oblizał wargi i spojrzał mi w oczy.
NIE! TO NIE MOŻE BYĆ ON! KURWA!
- O kogo my tu mamy?
zapytał chłopak z jadem i rozbawieniem w głosie.
- Cześć.. Justin.

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 4

Iza pov*


Przebudziło mnie poranne światło, świecące mi prosto w twarz. Na mojej twarzy pojawił sie grymas, ponieważ chciałabym pospać jeszcze dłużej. Ziewnęłam i otworzyłam oczy. Podniosłam głowę i zamrugałam kilka razy żeby wyostrzyć spojrzenie, po czym rozejrzałam się i zauważyłam że nie byłam w salonie Justina tylko w jego pokoju a pamiętam że zasnęłam w salonie przy filmie. Przeniosłam wzrok na Justina który trzymał mnie w mocnym uścisku, a ja leżałam na jego klatce piersiowej. Nie to żeby mi sie to nie podobało, ale cholera ja znam go tylko zaledwie kilka dni. Ale w sumie nie przeszkadzało mi to że znam go tylko kilka dni, wydaje mis ie że go trochę lubię. Tak jest zamkniętym, zadumanym w sobie dupkiem ale potrafi tez być miły i opiekuńczy, moim zdaniem. Położyłam głowę z powrotem na jego klatkę piersiową, wpatrując się w chłopaka. Miał idealne włosy nawet jak były w nieładzie, idealny nos, długie rzęsy, gęste męskie brwi, cudowne malinowe usta, oraz seksowną szczękę. On na prawdę był bardzo przystojny i gorący. Ugh, jak można być tak idealnym?! Zauważyłam lekki zarost na jego szczęce. Sama nie wiem dlaczego ale podniosłam ręki i pogłaskałam go po jego zaroście. Tak wiem, jestem dziwna, ale męski zarost na prawdę mnie kręci. Justin  Zmarszczył lekko nos po czym otworzył leciutko oczy. Zabrałam szybko rękę czując się niezręcznie w tej sytuacji. Justin lekko zachichotał i otworzył szerzej oczy, wpatrując się we mnie.
-Obczajałaś mnie.
Powiedział z rozbawieniem w głosie.
-w cale nie.
odpowiedziałam szybko. Po czym zaczęłam wiercić sie w jego uścisku aby sie uwolnić ale ten tylko wzmocnił swój uścisk.
-Nie idź jeszcze.
powiedział jęczącym głosem jak dziecko.
Pokręciłam głową.
-Justin jest już..
popatrzyłam na zegarek stojący na szafce nocnej koło jego łóżka.
-jedenasta.
dokończyłam.
-Musisz mnie odwieźć do domu. Moja mama na pewno już zdążyła powiadomić FBI żeby mnie szukali. A mnie zabije jak tylko przyjadę do domu.
Powiedziałam poważnym głosem, ale Bieber tylko sie roześmiał z całych sił.
-Ja mówię poważnie Justin.
Warknęłam i uderzyłam go w pierś, ale on nawet nie zareagował. Hm, to go w ogóle nie bolało?
-Puść mnie i proszę odwieź mnie do domu.
Tym razem poprosiłam go z miną szczeniaczka.
-Och kochanie, puszcze cie tylko gdy dasz mi porannego buziaka.
Uśmiechną się złośliwie i nastawił policzek.
-Ugh. Nie pocałuje cie.
jęknęłam.
-Księżniczko to tylko niewinny pocałunek w policzek. A ja od razu będę miał lepszy start dnia.
uśmiechną sie szczerze. A ja sie zarumieniłam i schowałam twarz w jego klatce piersiowej. Jesteśmy dziwni, zachowujemy się jak byśmy znali sie od wieków. A tak nie jest.
-Nie. Justin, nie znam cie na tyle żeby obsypywać cie pocałunkami. Poza tym nawet nie wiem dlaczego z tobą spałam.
powiedziałam. Zbyt ostrym tonem.
Chłopakowi zszedł uśmiech z twarzy, a jego oczy pociemniały. Oh, proszę nie.
-Dlaczego musisz być taką wredną suką od początku dnia? Jeżeli nie pasuje ci przebywanie tu to po co w ogóle zostawałaś ?!
Wypuścił mnie z uścisku i wstał.
Ignorując fakt że był w samych bokserkach, też wstałam.
-Sam mnie prosiłeś żebym została na noc!
krzyknęłam do niego.
On podszedł do mnie szybkim krokiem i stał już przede mną. Skłamałabym gdybym powiedziała że nie bałam sie go. Jego oczy były teraz jak dwa węgle.
-Słuchaj Suko, nie nadużywaj mojej dobroci. Powinnaś mnie teraz całowaą po dupie za to że zaprosiłeś cie na noc i za to że w ogóle spałaś u mnie w łóżku!
wrzasną mi w twarz.
Ok. Wygrał. Ja nie będę sie tak bawić, ten człowiek jest chory przychicznie
-więc po co zapraszałeś do domu na noc sukę?
wyszeptałam. po czym ominęłam go i stanęłam koło drzwi.
-po prostu proszę cię żebyś odwiózł mnie do domu. Po tym nie będziesz miał mnie już więcej na głowie. Nie zobaczysz mnie nigdy więcej, i będzie po problemie.
Nie mogłam ukryć bólu w głosie. Byłam zraniona przez tyle osól że chyba dalsze obelgi to tylko mała adrenalinka oraz mały ból.
Wyszłam z domu i czekałam przy jego samochodzie.

Justin pov*



Kurwa. Kurwa. Kurwa.
Znowu to zrobiłem, zraniłem kogoś. Ale nie, ona nie jest kimś. Ja na prawde ją lubię. Jest żywym wrzutem na dupie i potrafi mieć na prawde nie wyparzony język ale jak jestem przy niem to zapominam kim jestem. Jestem po prostu szczęśliwy. To musi coś oznaczać. Ona miała racje, nie powinienem jej zmuszać do pocałowania mnie. Przecież my sie kurwa znamy kilka dni. Ja pierdole. A ona teraz nie chce już się ze mną widzieć. Musze to naprawić. Szybko ubrałem sie w dresy, białą koszulkę na ramiączka i fullcap. Zszedłem szybko na dół biorąc kluczyki od samochodu i domu. Zamknąłem drzwi od domu i ruszyłem w kierunku Izy. Wiedziałem że zabolało ją to że nazwałem ją suką. Ale ja jestem Justin Bieber, nigdy nie poniżę się jakimiś przeprosinami że nazwałem ją tak jak sie zachowywała. Po prostu nie dam jej spokoju, nadal będę sie z nią spotykać, w szkole lub poza nią. Ale na pewno jej tak nie puszczę, bez kontaktu ze mną. Była dla mnie za bardzo wyjątkowa. Stanąłem przed samochodem, a Iza była tyłem do mnie. Podrapałem sie po karku po czym od kaszlnąłem. Wzdrygnęła sie lekko po czym odwróciła w moją stronę.
-Samochód jest otwarty.
oznajmiłem.
Dziewczyna nic nie odpowiadając wsiadła do samochodu. A ja od razu po niej.
Podróż minęła tylko na rozmowie gdzie mam skręcić. Nic więcej.
Gdy zatrzymaliśmy sie pod jej domem dziewczyna westchnęła i spojrzała na mnie.
-Słuchaj, przepraszam cie za dziś rano, miałes racje. Po prostu zapomnijmy o całym wczorajszym i dzisiejszym dniu. Ale dzięki za przenocowanie i film i w ogóle. I dzięki że mnie podwiozłeś. To do zobaczenia nigdy.
Powiedziała to tak szybko że prawie jej nie zrozumiałem. Już miała wysiadać ale złapałem ją za ramie i pociągnąłem znów na siedzenie.
-Spotkamy sie jutro?
zapytałem w nadzieją w oczach.
Iza przełknęła ślinę
-Ja.. ja..
zaczęłam się jąkać. i patrzeć na wszystko tylko nie na mnie
- ja pewnie będę miała karę. Ale.. widzieć sie w poniedziałek w szkole.
spojrzała mi w oczy. Zaśmiałem sie.
-Księżniczko. Zapomnijmy o tym co było rano i o tych nie miłych rzeczach ze wczoraj.
Westchnąłem.
-Podasz mi swój numer?
zapytałem. Zdezorientowana dziewczyna lekko przytaknęła i podała mi swój numer, który zapisałem na moim  iphonie.
- Moje zrobić ci zdjęcie?
zapytałem z uśmiechem.
-Ugh, wyglądam jak kawałek gówna ale jeżeli chcesz.
Jęknęła.
- Nie wyglądasz jak kawałek gówna, wyglądasz pięknie.
powiedziałem. Iza zarumieniła sie ale jednak uśmiechnęła sie i zapozowała do zdjęcia.
Zrobiłem jej zdjęcie. Wyglądałam naprawdę cudownie. Ale cholera, kiedy ta dziewczyna nie wygląda cudownie?!
-chcesz mój numer?
zapytałem jej. Dziewczyna potrząsnęła przecząco głową.
-Nie, zapisze sobie jak do mnie kiedyś napiszesz lub zadzwonisz. Ale chce zrobic ci zdjecie, moge?
zapytała niewinnie.
-Jasne.
odpowiedziałem. Zrobiłem swój uśmiech przy którym kolana lasek są jak z waty.
Zrobiła mi zdjęcie po czym przybliżyła sie i pocałowała mnie w policzek. Zdrętwiałem a nieznajome uczucie zawitało w soim brzuchu. Boże to jest świetne uczucie.
Uśmiechnęła sie i ja też odwzajemniłem uśmiech.
- Pa Justin.
pożegnała się.
-Do zobaczenia księżniczko.
ja również sie pożegnałem i posłałem jej oczko gdy dziewczyna zamykała drzwi do mojego samochodu. Obserwowałem ją gdy wchodzi do domu. Musiałem wiedzieć czy dojdzie nawet taki kawałek bezpiecznie. Spojrzałem na zdjęcie Izy w moim iphonie i przejechałem po nim palcem i uśmiechnąłem się. Ja pierdole zachowuje sie jak dziewczyny w tych babskich komediach romantycznych. Ochyda. Co sie ze mną dzieje? Mięknę. Kurwa, potrzebuje troche alkoholu we krwi. Jade do chłopaków.

KONTYNUACJA

Cześć kochani ! 
Tutaj znowu ja :) Pewnie mnie znienawidziliście lub w ogóle zapomnieliście o tym blogu ( Jeżeli w ogóle ktoś to czytał ). Ale Miałam BARDZO dużo na głowie, no i oczywiście wakacje w które byłam z dala od internetu :P Więc Przepraszam was za to że tak BARDZO długo nie było nowego rozdziału ale od dziś już regularnie będę dodawać rozdziały :D PRZEPRASZAM WAS JESZCZE RAZ BARDZO MOCNO <3

piątek, 14 czerwca 2013

Bohaterowie

Justin Bieber :













Isabella :







Alexandra:





Josh:



















Justin & Isa:








--------------------------------------------------------------------



Jeżeli ktokolwiek ważny pojawi się w opowiadaniu, jego postać będzie dodana tutaj ;)

rozdział 3

Rozdział 3.





Isabella POV''



Wyszliśmy z samochodu kierując się w stronę jego domu. Nie wiedziałam co mam myśleć. Obcy chłopak zabiera mnie do swojego domu. Tak, bałam się jak diabli, ale próbowałam nie pokazywać tego po sobie.
Szłam za chłopakiem który otworzył drzwi kluczem, który wyciągnął z kieszeni spodni.
Weszliśmy do środka. Pierwsze co zrobiłam to zaczęłam rozglądać się po wielkim mieszkaniu, które było wspaniałe. Wnętrze domu było nowoczesne. Uwielbiałam nowoczesne wnętrza.
Szłam powoli za chłopakiem który najprawdopodobniej kierował się do salonu.
- Usiądź tutaj, zaraz wrócę.- Bieber posłał mi szybkie spojrzenie po czym wbiegł na góre po schodach.
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, ale postanowiłam zachować zimną krew.
Usiadłam na brzegu skórzanej kanapy, tak jak powiedział chłopak.
Siedziałam głaszcząc lekko opuszkami palców swoje obolałe nadgarstki, analizując dzisiejszy poranek. Usłyszałam kroki zbliżające się w moją stronę, na co gwałtownie spojrzałam w stronę słyszanego dźwięku. Przez chwile myślałam że to ktoś inny niż Bieber, po czym spojrzałam na jego twarz, po czym na ręce w których trzymał maść. Najwyraźniej na moje podrażnione nadgarstki.
posłałam mu słaby uśmiech, który odwzajemnił.
- Pokaż nadgarstki- powiedział chłopak.
Przez chwile się zawahałam, po czym dałam mu swoje dwie dłonie.
chłopak spojrzał na moje podrażnienie z lekkim grymasem. Pewnie przypomniał sobie że on mi to zrobił. Lecz dziwiło mnie to że krzywdził innych i nie miał wyrzutów sumienia, a teraz zrobił mi małe podrażnienie i już miał wyrzuty sumienia. Coś dla niego znaczyłam? - takie myśli zaczęły mi krążyć po głowie, lecz za chwile je zignorowałam, ponieważ były nie możliwe. Znamy się nie całe 2 dni, i on jest przestępcą. To dziwna sytuacja.
Przyglądałam się jego skupionej twarzy, kiedy wcierał delikatnie maść w moje nadgarstki, od razu poczułam ulgę. Pieczenie ustało.
- Powiedz mi..- nagle przerwałam cisze, wcale tego nie chcąc.
- hmm.. ?- chłopak mruknął.
- mogę wiedzieć jak masz na imię?- zapytałam nie pewnie.
Byłam strasznie ciekawa, a to najlepszy moment żeby go zapytać o to.
Chłopak przeniósł wzrok na moją twarz po czym uśmiechnął się łobuzersko znów mając wzrok na moich dłoniach. Nadal masował mi nadgarstki. Chociaż już nie musiał tego robić.
- Justin.- odpowiedział chłopak.
ładne imię- pomyślałam.
- Justin Bieber- kontynuował.
- mhm, ciekawie- mruknęłam nie wiedząc jak na to odpowiedzieć.
- a ty? jak masz na imię?- powiedział Justin przestając wmasowywać maść w ranę.
- jestem Izabella, Izabella Mcline.- odpowiedziałam.
chłopak usiadł koło mnie. wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Miał piękne oczy.
- miło mi cie poznać- uśmiechnął się chłopak, lekko chichocząc.
On był na prawdę słodki.
- tak.. chyba tak- powiedziałam niepewnie.
- ile masz lat?- kontynuowałam.
- 18, ale raz nie zdałem dlatego jestem z tobą w klasie.
- ja mam 17- odpowiedziała. pewnie to wiedział jeżeli jestem pierwszakiem.
Justin skinął głową.
- wiesz.. ja.. nie chciałem żeby to tak wyszło.. z tymi nadgarstkami- powiedział chłopak spuszczając wzrok niżej. Jego twarz posmutniała. Na prawde było mu przykro z tego powodu?- pytałam sama siebie.
- To.. To nic, nic mi nie jest. Wszystko w porządku- uśmiechnęłam się.
Bieber nadal patrzył w dół z posmutniałą twarzą. Skręciło mnie w żołądku. Wiem że znam go tylko 2 dni ale musiałam zareagować.
Przesunęłam sie do niego na kanapie, po czym wzięłam jego twarz w swoje dłonie.
Chłopak spojrzał na mnie z wielkimi oczami, jakby był totalnie zaskoczony moim posunięciem.
- Nic się nie stało. Już mnie nie boli.- trzymając jego twarz w rękach patrzyłam mu w oczy.
Nareszcie chyba uwierzył, ponieważ nie patrzył na mnie już ze smutkiem.
- jesteś taka piękna- z jego ust wydobył się szept, którego najprawdopodobniej nie miałam słyszeć.
Moje oczy się powiększyły tak jak jego. Chyba nie chciał tego powiedzieć głośno.
Puściłam jego twarz chowając twarz we włosach, ponieważ teraz byłam cała czerwona.
Chłopak również trochę poczerwieniał przez to co powiedział.
Siedzieliśmy tam w niezręcznej ciszy.
westchnęłam cicho, po czym wstałam.
- możesz mnie odwieźć do szkoły?- zapytałam najbardziej błagalnym głosem jakim potrafiłam oraz przy tym wydęłam wargi. Chcąc uzyskać na mojej twarzy minę szczeniaczka.
Justin również wstał śmiejąc się. Uświadomiłam sobie że rodzice mnie zabiją jak sie dowiedzą że opuściłam pierwszy dzień w szkole. Poza tym jest piątek, to dziwne że w piątek jest pierwszy dzień szkoły. Lecz nie narzekałam bo jutro sobota.
- co jest takiego zabawnego?- zapytałam zirytowana, kładąc ręce na swoich biodrach.
- ty- Justin śmiejąc się podszedł bliżej mnie.
moje serce zaczęło bić szybciej. On podchodził coraz bliżej. W końcu stając tak blisko mnie, że mogłam czuć jego oddech na mojej twarzy.
położyłam rękę na jego klatce piersiowej, opierając się o ścianę za mną.
naglę poczułam pod moją ręką, szybkie bicie serca. Było dokładnie tak szybkie teraz jak moje.
Czy on też ma szybszy puls przy mnie?- zastanawiałam się.



Justin POV''



Staliśmy tam kilka sekund. ja oddychający koło jej twarzy, ona trzymająca rękę na moim torsie.
Czułem miłe mrowienie w miejscu gdzie Isabella trzymała rękę.
Lubiłem ją i to mnie przerażało. Nigdy nie lubiłem żadnej dziewczyny, zazwyczaj wykorzystywałem je tylko dla seksu. A ją polubiłem po 2 dniach.
Czułem się z tym dziwnie.
- Zostaniesz dzisiaj u mnie?- zapytałem szepcząc do jej ucha.
Chciałem żeby została u mnie, chociaż na jeden dzień. Mieszkałem sam i byłem samotny, chciałem kogoś do towarzystwa, a raczej pragnąłem.
Nie chciałem ją wykorzystać, chciałem po prostu spędzić z nią miły czas na poznawaniu jej.
- ja.. ja nie wiem. Znamy się tylko 2 dni.
- dlatego dziś to nadrobimy, poznamy się bliżej. Chce cie po postu bliżej poznać. - odpowiedziałem lekko odchylając swoją twarz żeby spojrzeć jej w oczy.
- hm.. dobrze, niech będzie. Ale tylko na jeden dzień i śpimy oddzielnie.- powiedziała grożąc palcem.
zaśmiałem się lekko przytulając ją po czym puściłem ją z uścisku i pokierowałem się do kuchni. Byłem strasznie głodny, dziewczyna pewnie też. Nie jedliśmy w szkole lunchu a jest już piętnasta.
Dziewczyna poszła za mną siadając na krześle przy barku. Zacząłem wyciągać niezbędne produkty do zrobienia frytek. Czyli nic niezwykłego.
- Lubisz frytki?- zapytałem dziewczyny.
- A kto nie lubi?!- zapytała śmiejąc sie i podchodząc do mnie bliżej.
- pomogę ci dobrze?- zapytała patrząc na mnie.
nie protestowałem tylko wzięliśmy sie do obierania ziemniaków.
całe jedzenie przygotowaliśmy przy małej rozmowie o sobie. Dowiedziałem sięże dziewczyna mało imprezuje oraz uwielbia czytać książki. Nie spotkałem jeszcze tego typu dziewczyny, lecz w jakiś sposób spodobało mi się to.
Opowiedziałem jej bez wahania o mojej mrocznej przyszłości, że zabijałem ludzi oraz ich torturowałem. Isabella była przerażona, ale wiedziała że nic jej przy mnie nie grozi. Miałem do niej zaufanie po 2 dniach, wiem że to niedorzeczne i w pewien sposób głupie, lecz lubiłem ją i miałem do niej zaufanie.
- Więc Isabella, jaki film oglądamy?- zapytałem
- Mów do mnie Isa- powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.
- więc Isa- kontynuowałem
- jaki film oglądamy?- zapytałem ponownie.
- romans, Chce obejrzeć jakiś romans- powiedziała dziewczyna
- Serio?! czemu musimy stosować sie do twoich upodobań filmowych? Nie możemy obejrzeć em, mniej babskiego?- zapytałem śmiejąc sie przy tym.
Isa siedziała na kanapie otulona kocem. W ręce trzymała talerz z frytkami i jedną po drugiej wkładała do buzi gryząc i połykając.
Siedziałem koło niej, lecz koc który mieliśmy dzielić obydwoje zabrała ona, więc przykrywał ledwo co moje nogi.
- To po co w ogóle pytasz mnie jaki film oglądamy skoro i tak nie chcesz obejrzeć tego co ja proponuje?
Dziewczyna posłała mi zabójcze spojrzenie.
- Dobra, dobra- uniosłem ręce, pokazując że sie poddaje.
- co powiesz na ostatnia piosenkę?- zapytała dziewczyna z pełną buzią, na co lekko zachichotałem. Ona była taka słodka.
- ok.- odpowiedziałem.
włączyłem film który wybrała Isa. Nie wiedziałem że mam takie filmy w domu.
obejrzeliśmy połowę filmu na komentowaniu go lecz drugą połowę obejrzeliśmy w ciszy.
Siedzieliśmy dosyć daleko od siebie, co nie satysfakcjonowało mnie, nawet nie wiem czemu.
Przysunąłem sie bliżej dziewczyny nie wiedząc że ta zasnęła.
Isa przekręciła się w śnie kładąc głowę na moich kolanach.
Szczerze, nie wiedziałem co mam teraz zrobić.
przez chwile tak siedziałem, oniemiały.
Zacząłem pieścić jej policzki dłońmi. Była najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem.
Kiedy przeszedłem dłońmi po jej długich idealnych włosach, Isa lekko zmarszczyła nosek.
Wyglądała tak uroczo. Pierwszy raz mam w domu dziewczynę która nie będzie uprawiać ze mną seksu. To było dla mnie coś nowego. Ale nie przeszkadzało mi to.
Wstałem uważając na to by dziewczyna sie nie obudziła. Wziąłem jej malutkie ciałko w swoje ramiona zanosząc do mojego pokoju.
Położyłem dziewczynę delikatnie na moim wielkim łóżku przykrywając ją.
Postanowiłem nie rozbierać jej, ponieważ następnego dnia by sie na mnie nieźle wkurzyła.
pogłaskałem jej policzek po czym pocałowałem ją w czoło.
- Wiem, że śpisz ale o to mi chodzi. Chce to powiedzieć, ale też chcę żebyś nie mogła tego usłyszeć- wyszeptałem do śpiącej dziewczyny.
- Lubię cię, to dla mnie dziwne uczucie bo nigdy nie lubiłem dziewczyny, a co dopiero po dwóch dniach. Wcale mi sie to nie podoba, ponieważ nie jestem dobry w utrzymywaniu z kimś dobrego kontaktu, a co dopiero z dziewczyną. Ale przy tobie, czuje że zapominam co robię, ile złego zrobiłem. Uspokajasz mnie. Poza tym co ja mówię? Pewnie ty nie chcesz nawet sie ze mną zadawać. Ale cóż, będę się starać. Sprawie że poczujesz do mnie to samo co ja do ciebie. Dobranoc Isa.- pocałowałem ją jeszcze raz w czoło odsuwając się od niej.
Zdjąłem spodnie oraz koszulkę pozostając w samych bokserkach.
Wślizgnąłem się w puste miejsce koło dziewczyny przykrywając się również.
Rozmyślałem długo o dziewczynie. Ale byłem pewien że nie zamierzam odpuścić, ponieważ jest pierwszą dziewczyną przy której się tak czuje i której nie potrafię zostawić. Gdy jest koło mnie czuje że jakaś cześć mnie której nigdy nie było nagle sie wypełniła. Ona wypełnia pustkę we mnie.
Po rozmyślaniu czułem jak odpływam w śnię.

środa, 12 czerwca 2013

INFORMACJA

Cześć! :)
Jeżeli czytasz mojego bloga prosiłabym cię o to byś proponował swoim znajomym przeczytanie mojego. Z góry dziękuje za czytanie mojego bloga ;)

Prosiłabym także o to jeżeli czytasz moje opowiadanie, skomentuj pod jakimkolwiek rozdziałem ' czytam ' lub coś w tym stylu. TO WAŻNE!

Najbliższy rozdział (3) pojawi się 13 lub 14 czerwca. :)

rozdział 2

Rozdział 2.

Isabella POV''



Obudził mnie budzik, więc przekręciłam się na drugi bok z niechęcią wstania tak wcześnie. Zakryłam uszy poduszkami, ale po kilku sekundach zdałam sobie sprawę że budzik nie ucichnie.
Podniosłam się z łózka i wyłączyłam budzik.
Dziś był mój pierwszy dzień szkoły, ponieważ szłam do pierwszej liceum.
Byłam bardzo pod ekscytowana ale też bardzo się bałam pierwszego dnia, nowych ludzi, nowego otoczenia.
Plus był tutaj że szłam do szkoły gdzie uczęszczała Alexandra, ponieważ była ode mnie o rok starsza.
nagle podskoczyłam lekko na łóżku, słysząc dźwięk sms'a. Wyciągnęłam rękę do telefonu i zwinnie go chwyciłam.
Odblokowałam swojego Iphona, weszłam w wiadomość
"Cześć Isa, będę po ciebie za dziesięć ósma. Do zobaczenia. Kocham :*"
Uśmiechnęłam się na samą myśl że ona jest tak pod ekscytowana że będę chodzić z nią do szkoły. Przez wakacje nie dawała mi żyć ciągłym gadaniem że będę chodzić do niej do szkoły i będziemy mogły nareszcie spędzać o wiele więcej czasu niż tylko po szkole. w sumie też się cieszyłam.
Nie odpisałam na wiadomość tylko wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
Wyciągnęłam z niej czarne rurki, miętowy sweter oraz świeżą bieliznę.
weszłam do łazienki biorąc szybki prysznic oraz ubierając ubrania.
stanęłam przed lustrem malując się delikatnie. Nałożyłam podkład, tusz oraz błyszczyk. Nie lubiłam malować się jak większość dziewczyn. Wolałam być naturalna.
Przeczesałam włosy lekko je tapirując i pryskając lakierem.
wyszłam z łazienki biorąc swój telefon i dość dużą torbę z książkami.
zeszłam po schodach kierując się do kuchni, tam zastałam mamę i tatę.
Jak zwykle tata przy kawie czytał gazetę, a mama książkę. Lubiła romanse, nie ukrywam że ja tez zawsze stawiałam na romanse lub dramaty.
-Cześć kochani- podeszłam do nich i pocałowałam ich w policzki.
uśmiechnęli się szczerze, na co odwzajemniłam uśmiech.
- cześć kotku- powiedział tata
- cieszysz się że dziś masz pierwszy dzień szkoły?- spytała mama
słuchając jej pytania podeszłam do lodówki i wybrałam z niej sok z prawdziwych pomarańczy oraz z koszyczka postawionego na półce jabłko.
zwróciłam się do niej przodem zamykając lodówkę a jedzenie trzymając w jednej rękach.
- Tak mamo, myślę że będzie całkiem ciekawie.- od powiedziałam szczerze.
- też tak uważamy- od powiedział tata.
Uśmiechnęłam się ponownie do rodziców.
- podwieźć cie słonko? - po chwili zapytała troskliwie mama.
- nie dziękuje mamo. Alexa mnie podwiezie, bo przecież teraz chodzimy do tej samej szkoły.- powiedziałam z nutką szczęścia w głosie.
- miło z jej strony- od powiedzieli razem
- tak, wiem- powiedziałam
Nagle usłyszałam klakson samochodu, od razu wiedząc że to po mnie.
- Dobrze, miłego dnia rodzinko. kocham was. papa- ucałowałam ich na pożegnanie.
- nawzajem. my ciebie też- opowiedzieli z uśmiechem na ich twarzach.
podbiegłam do drzwi frontowych ubierając nie za wysokie czółenka w kolorze mojego swetra.
otwierając drzwi, pomachałam moim rodzicom wychodząc z domu.
szłam dość szybkim krokiem do samochodu Alexandry. Otworzyłam drzwi od pasażera i przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
- Cześć kochanie.- powiedziała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy
- hej Alexa- odwzajemniłam uśmiech.
Dziewczyna ruszyła a ja zaczęłam zajadać się jabłkiem, które wcześniej wzięłam z domu, popijając sokiem.
- Jesteś pod ekscytowana?- zapytała dziewczyna włączając radio w samochodzie.
- można tak powiedzieć- posłałam jej blady uśmiech.
do mojego ucha dotarł dźwięk mojej ulubionej piosenki.
Rihanna & Mikky Ekko- stay. Uwielbiałam tą piosenkę, więc zaczęłam cicho śpiewać pod nosem.
Minęło jakieś 5 minut zanim przerwałyśmy swoje rozmawianie na jakiś nieistotny temat i byłyśmy już pod szkołą.
Podróż do szkoły była dość szybka, nie miałam długo do mojej nowej szkoły, tym bardziej samochodem.
wysiadłyśmy z samochodu kierując się w stronę drzwi głównych szkoły. Przed drzwiami wyrzuciłam ogryzek od owoca i pustą butelkę po piciu.
Weszłyśmy razem do szkoły i od razu głośny tłum nastolatków zagłuszył moje myśli.
rozglądałam się dookoła patrząc na nowe twarze, których wcześniej nigdy nie widziałam oraz Szkołę która była mi jeszcze obca.
Alexandra pociągnęła mnie za rękę, najprawdopodobniej prowadząc do mojej nowej szafki. Wiedziała gdzie się znajdowała bo chodziła do tej szkoły już rok a ja podałam jej mój numer szafki w samochodzie.
szłyśmy przez korytarz przepychając się lekko przez tłum nastolatków.
- To tutaj- usłyszałam lekkie dyszenie Alexy
- mhm, dzięki skarbie- uśmiechnęłam się otwierając swoją szafkę kodem którego uczyłam się w wakacje.
- nie ma za co.- także się uśmiechnęła uspokajając nierówne bicie serca, ponieważ przepychanie przez tłum nastolatków to nie łatwe zadanie ale myślę że ja też się przy zwyczaje.
- twoja pierwsza lekcja to chemia z tego co mi mówiłaś, więc to ta sala na przeciwko- kontynuowała, pokazując palcem na salę naprzeciwko mojej szafki.
Chciałam już coś powiedzieć, lecz w moich uszach wybuchł przeraźliwie głośny dźwięk dzwonka mówiącego że pierwsza lekcja się zaczęła.
Nagle moje ręce ze zdenerwowania zaczęły się pocić.
szybko wsunęłam Torbę do nowej szafki i wyjęłam książki od przedmiotu który teraz mam.
Alexandra przybliżyła się do mnie zauważając moje zdenerwowanie.
- powodzenia. mówię ci to nie będzie aż takie straszne, bądź pozytywnie nastawiona. Spotkamy się tutaj po tej lekcji, przy twojej szafce. ja muszę lecieć papa- dała mi szybkiego buziaka i zniknęła w tłumie nastolatków którzy próbowali dostać się do swoich klas.
Moje oczy były szeroko otwarte. przełknęłam dużo śliny i przeszłam do klasy.
gdy otworzyłam drzwi, było już kilka osób w klasie. czułam się dziwnie ale to chyba normalne pierwszego dnia.
obejrzałam się dokoła sali po czym zaczęłam szukać wzrokiem ławki w ostatnim rzędzie, która byłaby pusta.
moje oczy od razu spostrzegły pustą ławkę więc od razu tam powędrowałam.
usiadłam na krześle, kładąc książki na ławkę.
zauważyłam ze wszyscy już weszli do klasy wraz z nauczycielką więc zaczęłam się skoncentrować na tym co zaraz powie nauczyciela.
- Dzień dobry wszystkim, jestem Madley Calon. wasza nauczycielka od chemii.- powiedziała głośno i wyraźnie.
- pierwszy dzień dla tak zwanych pierwszaków będzie wyglądał nie inaczej jak zapoznawanie się na wszystkich lekcjach z nauczycielami oraz z uczniami z klasy.- kontynuowała, wyjaśniając.
Nagle drzwi się otworzyły i stał w nich chłopak. chłopak którego już widziałam. to on, chłopak z parku.
rozejrzał się dookoła szukając wolnej ławki, lecz na jego nieszczęście każda była zajęta.
jego wzrok teraz powędrował na wszystkie twarze osób z klasy. Każdy także mu się przyglądał, a szczególnie dziewczyny, które wzdychały widząc przystojnego chłopaka.
Nagle jego wzrok zatrzymał się na mnie, wpatrując się we mnie ja również to zrobiłam. wpatrywałam się w jego czekoladowe-miodowe oczy, które wszystko mi przypomniały. a mianowicie tamtą noc w parku.
Nasze wpatrywanie się w siebie dobiegło końca gdy nauczycielka nagle odezwała się do szatyna.
- Panie Bieber! pierwsza lekcja a pan już ma spóźnienie! Znowu się zaczyna!- krzyczała poirytowana nauczycielka.
Nareszcie znam jego nazwisko.
jak to znowu?. czyżby nie zdał?- zadawałam sobie pytania w myślach.
- nieważne.- odezwał się chrapliwym głosem chłopak.
- teraz nie ma już wolnych ławek, proszę usiąść z panienką Isabellą.- powiedziała stanowczo nauczycielka.
Moje oczy zrobiły się duże, a serce przy śpieszyło.
mam siedzieć z jakimś chłopakiem który jest psychicznie chory?!- krzyknęłam w myślach
Na co chłopak ruszył w moją stronę znów mi się przyglądając, lecz teraz z łobuzerskim uśmieszkiem. Od razu odwróciłam wzrok, kierując całą moja uwagę na nauczycielkę, która dalej prowadziła lekcje.
On jest psychiczny.
poczułam lekki powiem powietrza gdy chłopak opadł na krzesło dalej mnie obserwując.
- cześć shawty- zachrypiał Bieber, witając się ze mną.
Nie od powiedziałam, patrząc nadal na nauczycielkę skupiając się na tym co mówi.
kontem oka spojrzałam na niego widząc jak na jego twarzy pojawia się grymas. Chyba dlatego że go zignorowałam.
Reszta lekcji minęła dość normalnie. Ale teraz muszę siedzieć z chłopakiem który mi groził ostatniej nocy.
Usłyszałam dzwonek, sygnalizujący że zaczęła się przerwa.
wstałam od razu biorąc swoje książki i kierując się w stronę mojej szafki, która na szczęście nie była daleko.
Nie zwracając uwagi na Biebera. nie chciałam więcej mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu. Tylko Bóg wie co on zrobił wtedy temu mężczyźnie i dlaczego. Więc postanowiłam się już w to nie mieszać i zapomnieć o sprawie.
zaczęłam wkładać książki szukać książek do następnego przedmiotu oraz czekając niecierpliwie na pojawienie się mojej przyjaciółki.


Bieber POV''



To ta dziewczyna. Dziewczyna z parku.- pomyślałem
Teraz w pełnym świetle słońca wyglądała jeszcze piękniej i seksowniej.
Kurwa Bieber Spokój. po raz setny tak o niej pomyślałem.
Ostatniego wieczoru nie mogłem przestać o niej myśleć, nie wiem czemu. W pewnym sensie nawet się ciesze że dziele z nią Klasę i to jeszcze razem z nią w ławce.
Mam Ochotę ją zaliczy i to zrobię.
Usiadłem koło Isabelli, przy najmniej tak nazwała ja nauczycielka.
Piękne imię dla pięknej dziewczyny- pomyślałem znowu o niej miło. KURWA.
usiadłem na ławce, patrząc się z uśmiechem na Isabelle.
- Cześć shawty- przywitałem się z nią.
na co dziewczyna nawet nie odwróciła głowy w moją stronę, najzwyklej w świecie mnie ignorując. Co za suka.
jeszcze żadna dziewczyna mnie nie zignorowała w taki sposób.
Na mojej twarzy pojawił się grymas.
Co ta kurwa sobie myślała?! że kim jest?!- krzyczałem pytając się sam siebie w myślach.
pożałuje tego.
nagle zadzwonił dzwonek a dziewczyna nim się obejrzałem wyszła z sali.
siedziałem na ławce jeszcze przez kilka sekund, nie wiedząc co to kurwa było.
ocknąłem się, mając plan, że pobiegnę za nią i dam jej nauczkę.
wybiegłem z sali rozglądając się na korytarzu, nagle na przeciwko zauważyłem piękne długie włosy, miętowy swetrem i.. te jej nogi, były tak wykształtowane przez obcisłe czarne rurki, że od razu poczułem ucisk w moim kroku.
stojąc tam przez chwile analizując jej ciało, ocknąłem się przypominając sobie co miałem zrobić.
dziewczyna się odwróciła rozglądając po korytarzu. chyba na kogoś czekała.
Nagle jej oczy spotkały moje. uśmiechnąłem się łobuzersko podchodzą do niej.
dziewczyna stała tam jak oniemiała. Chciało mi się śmiać jak bardzo się bała.
zachichotałem cicho, podchodząc jeszcze bliżej.
teraz byliśmy ze sobą twarzą twarz. a ona była oparta plecami o szafki.
- czego ode mnie chcesz- już się nie jąkała jak ostatnio, teraz była bardziej poważna i wydawało się że już nie bała.
jej twarz z poważniała. zdziwiło mnie to.
- mnie się nie ignoruje kochanie- od powiedziałem spokojnie, lecz w środku czułem jak zaczyna się we mnie gotować bo ta suka tak ze mną pogrywała.
- oj, popatrz. jakoś cie zignorowałam.- od powiedziała, wielki sarkaztyczny uśmiech pojawił się u niej na twarzy.
zaczynałem tracić kontrole. zaczęło się we mnie gotować.
podszedłem do niej bliżej.
że teraz prawie stykaliśmy się nosami.
moja twarz mnie piekła, co pewnie świadczyło o tym że ze złości byłem czerwony.
- jesteś straszną irytującą suką.- od powiedziałem z grymasem na twarzy.
byłem zaskoczony że jeszcze na nią nie nakrzyczałem albo jej po prostu nie zabiłem.
Odziwo dziewczyna się nie bała, przysunęła się bliżej że czułem jej gorący oddech na mojej szyi.
w moim brzuchu poczułem dziwne uczucie, jeszcze nigdy takiego nie czułem. tak jak bym miał stado motyli w brzuchu.
Kurwa Bieber ty jesteś facetem czy dziewczyną?!- zaczęłam krzyczeć zły na siebie w myślach.
lecz nie mogłem tego przerwać staliśmy tam kilka sekund. ja jak słup soli a ona oddychająca mi na szyi.
nagle się odezwała.
- a ty jesteś chujem, i nikt na to nic nie poradzi.- opowiedziała szepcząc mi do ucha.
odsunęła się i poszła w dłuż korytarzu.
CO TO KURWA BYŁO?! CZY ONA WŁAŚNIE MNIE WYZWAŁA?! CO ZA DZIWKA. nie zostawię tego tak.
uderzyłem w najbliższą szafkę naprzeciwko mnie. twarz mnie piekła jak nigdy.


Isa POV''



Bałam się jak przeraźliwie. ale próbowałam zwalczyć go jego bronią. i myślę że mi się udało.
gdy stałam blisko niego czułam motylki w brzuchu. czy to normalne?!- krzyczałam w myślach
gdy go wyzwałam, wiedziałam że już da mi spokój. Bo zachowałam się jak suka. nikt nie lubi suk. Chociaż nią nie jestem, ale postanowiłam nie dać mu się zdominować.
zignorowałam go po raz drugi dzisiaj i poszłam w dłuż korytarza.
bałam się, trzęsły mi się ręce. Ale myślę że nic mi nie zrobi.
nagłe poczułam jak unoszę się do góry i jestem powieszona na czyiś plecach.
zaczęłam krzyczeć i uderzać moimi piąstkami w plecy chłopaka.
po kilku minutach znaleźliśmy się na zewnątrz.
szedł w stronę parkingu.
Kurwa, co on chce ze mną zrobić?!- krzyczałam w myślach
-Zostaw mnie! pomocy!- krzyczałam przeraźliwie.
co za szkoła?! nikt się nie interesuje widokiem porywanej dziewczyny krzyczącą pomocy?!- krzyczałam w myślach ze złości i przerażenia
nim się obejrzałam siedziałam na siedzeniu pasażera w samochodzie.
chciałam desperacko otworzyć drzwi ale były zamknięte.
Nagle usłyszałam jak otwierają się obok mnie drzwi a po chwilo zamykają.
odwróciłam się delikatnie, i zobaczyłam twarz Biebera.
-Serio kurwa?!- krzyknęłam do chłopaka
- zamknij się suko!- krzyknął na mnie. łapiąc mnie za nadgarstki, które po chwili zaczęły piec z bólu. po czym je puścił.
bałam się go ale nie zamierzałam przestawać na niego krzyczeć.
- wypuść mnie, nic ci nie zrobiłam- krzyczałam.
chłopak nagle ruszył z piskiem opon.
czy ja właśnie teraz jestem uprowadzana?!- pomyślałam
- wyzwałaś mnie, zignorowałaś, nie zostawię tak tego- powiedział nadmiar spokojnie. zapalając papierosa i wciągając dym.
otworzyłam szeroko oczy. bojąc się co mi zrobi.
- z..zabijesz mnie?- zapytałam ze łzami w oczach.
Chłopak się zaśmiał i pokiwał głową.
- pytam poważnie.- kontynuowałam.
- nie zabije cie, teraz. teraz dam ci nauczkę. ale jak jeszcze raz tak będziesz ze mną pogrywać zabije cie.- splunął chłopak.
Wiedziałam że kłamie. on chce mnie zabić. Boże pomóż mi.
Co ja najlepszego zrobiłam. naraziłam własne życie, myśląc że będę mogła pogrywać z zabójcą, przestępcą czy kim on tam jest.

Bieber POV''



Wkurwiłem się na dziewczynę, więc teraz zamierzam jej pokazać że ze mna nie może pogrywać. Nie zamierzałem jej zabić, nie wiem czemu. Normalnie nie żyła by już wtedy w parku.
wyrzuciłem peta za okno samochodu, odwracając na chwile Głowę do dziewczyny, która dziwnie już się nie odzywała. Zawsze zadawała pytania, albo była irytująca po prostu byciem i zachowaniem.
Spojrzałem na nia, zauważając że płacze. Coś zakuło mnie w sercu. moje oczy posmutniały.
Nigdy nie czułem takiego uczucia, nawet jak zabijałem osoby błagające o litość.
a teraz, gdy widzę tą dziewczynę płaczącą, mój żołądek się przekręca a serce boli.
- No proszę cie, przecież nic ci nie zrobię przestań płakać jak byś miała jakieś 5 lat. ja pierdole.- od powiedziałem, próbując nie pokazywać że boli mnie to że płacze.
na co ona się skuliła i zaczęła ryczeć. Kurwa.
Zatrzymałem samochód na poboczu, wysiadłem z samochodu podchodząc do drzwi pasażera otwierając je i wyciągając lekko dziewczynę z samochodu.
gdy spojrzałem na jej twarz, miała czerwone oczy od płaczu oraz policzki, jej usta drżały a oddech był nie równy.
Gdy na nią spojrzałem nie patrzyła mi w oczy od razu schowała twarz we włosach i się odwróciła.
- proszę, proszę nie zabijaj mnie.- powiedziała błagalnym głosem, zaczynając znów płakać.
Mój żołądek znów się przewracał. Przecież jej kurwa mówiłem że jej nie zabije, co z nią nie tak.
miałem już coś powiedzieć, gdy dziewczyna była szybsza.
- przepraszam że cie tak nazwałam, przepraszam. nie miałam tego na myśli.- szlochała.
Isabella odwróciła się z moją stronę i wtuliła się w mój tors.
stałem tam nie wiedząc co się przed chwilą stało.
nie wiedziałem co teraz zrobić czy ją odepchnąć i zawieść znów do szkoły czy odwzajemnić uścisk.
po kilku sekundach objąłem ją swoimi ramionami, tak że prawie nie było jej widać. mój żołądek wirował a motyle latały mi w brzuchu gdy dotykałem jej drobnych pleców. wzdrygnęła się gdy poczuła na swoich plecach moje palce. po chwili zaczęła coraz ciszej płakać, aż w końcu ucichła.
odsunęła twarz od mojego torsu. wycierając rękoma łzy z policzków, spojrzała mi w oczy gdy ja nadal ją trzymałem blisko siebie. Nawet nie wiem czemu. czułem wtedy takie dziwne, miłe uczucie gdy ta dziewczyna była blisko mnie.
staliśmy tam wpatrując się w swoje oczy. była piękna, nawet jak była rozmazana. Była inna niż wszystkie dziewczyny, a raczej dziwki które wcześniej zaliczałem.
była naturalnie piękna.
po chwili zjechała wzrokiem na mój tors gdzie zobaczyła że moja biała obcisła koszulka na ramiączka była cała ubrudzona tuszem do rzęs i była prawie cała mokra od jej łez.
zakryła usta dwoma rękami po chwili przemówiła.
- ja.. ja przepraszam, pewnie była bardzo droga, ja nie ch..- jąkała się jak opętana. miała racje ta bluzka była droga tak jak i czarne męskie rórki opuszczone w kroku które miałem teraz na sobie i białe supry. Ale jakoś nie miałem jej tego za złe. Normalnie po raz 3 dziś bym ją zabił.
- nic się nie stało, to tylko bluzka.- przerwałem jej na co spojrzała mi jeszcze raz w oczy.
Bieber czy to ty?!- zapytałem sam siebie.
od kiedy ja jestem kurwa taki romeo. ale od tego spotkania w parku z tą dziewczyną i teraz w szkole. Nie obchodziło mnie to że była denerwującą suką. Musiała na mnie jakoś działać bo dawno bym już ją zabił, ale nie mogłem.. nie potrafiłem. Przerażało mnie to.
- ja.. przepraszam za wszystko- powiedziała, najwyraźniej roztrzęsiona.
- tego właśnie oczekiwałem- od powiedziałem uśmiechając się.
dziewczyna wyrwała się delikatnie z mojego uścisku i stanęła nieco dalej.
posłała mi blady uśmiech, który odwzajemniłem.
Dziewczyna nie kontrolowanie złapała się za nadgarstki które miała całe czerwone.
Moje oczy powiększyły się i złapały ją delikatnie za ręce przyglądając się jej nadgarstkom.
- to.. to nic- jęknęła chcąc wyrwać ręce które trzymałem, ponieważ musiałem się dowiedzieć co to jest.
- cii.- od powiedziałem spoglądając i analizując dalej jej ranę.
dziewczyna nerwowo zaczęła stawać z jednej nogi na drugą, spoglądając dookoła.
Nagle się ocknąłem. przecież to ja w samochodzie jej to zrobiłem. złapałem ją na prawdę mocno ale nie wiedziałem że jej ciało jest aż tak delikatne.
- Kurwa. ja ci to zrobiłem?- zapytałem patrząc się na jej twarz. Znając doskonale odpowiedź na to pytanie.
- nie.. nie to..- jąkała bardziej niż kiedykolwiek.
- Nie kłam kurwa przecież wiem że to zrobiłem.- krzyknąłem na nią zły że kłamała. nie powinienem być na nią zły że to zrobiłem lecz nie potrafiłem się kontrolować i nie chcąc jej nic zrobić odszedłem od niej i zacząłem chodzić w kółko i klnąć pod nosem.
jak mogłem jej to zrobić?!- mruczałem pod nosem, tak żeby dziewczyna nie słyszała.

Isa POV''



Nie wiedziałam co tu się w ogóle stało i dzieje. chłopak porwał mnie ze szkoły po czym potem przytulał, tak wiem że to ja się do niego przytuliłam a on po prostu to od wzajemnił.
Czy on jest kurwa Bipolarny czy się mylę?!- pytałam siebie w myślach.
stałam tam patrząc jak chłopak chodzi cały czerwony ze złości w kółko i klnie coś pod nosem.
po czym stanął i spojrzał się na mnie.
wzdrygnęłam się.
A co jeżeli teraz przeszedł ' dobry Bieber ' i teraz będzie chciał mnie zabić?!- myślałam.
po czym chłopak zaczął kierować się w moją stronę. Ja odruchowo zrobiłam kilka kroków w tył lecz niestety natrafiłam na jego samochód który tam stał, uniemożliwiając mi cofnięcia się dalej.
chłopak podszedł do mnie na tyle że czułam jak szybko oddycha.
mój żołądek robił fikołki gdy był tak blisko. Wdychałam jego Wodę kolońską tak jak to robiłam wtulając się w niego.
On był taki delikatny, a nagle w minute mógł się zmienić w zabójce.
stałam tam patrząc mu w oczy nie wiedząc co zrobi. po czym chłopak otworzył drzwi od strony pasażera.
- wsiadaj- bardziej to zabrzmiało jak prośba nie rozkaz, jego głos był teraz delikatny, co wywołało u mnie pożądanie. Kurwa.
Zrobiłam tak jak kazał mi chłopak. Miałam nadzieje że zawiezie mnie z powrotem do szkoły, lub zapyta gdzie mieszkam i zawiezie mnie do domu.
z rozmyśleń wyrwał mnie otwierających i zamykających się drzwi. Nim zauważyłam chłopak jechał wzdłuż ulicy.
Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, więc nerwowo zaczęłam bawić się palcami i zagryzam dolną wargę.
Widziałam jak od czasu do czasu chłopak patrzy na mnie kontem oka, myśląc że tego nie zauważę. Błąd kolego.
Jechaliśmy przez długi czas, czyli straciłam nadzieje że zawiezie mnie w bezpieczne miejsce, czyli szkoła lub mój dom.
nim się zdążyłam zorientować, zaparkował pod jakimś domem. Był na prawdę piękny.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam nie pewnie Biebera.
- przed moim domem- zachrypiały głos chłopaka rozbrzmiał mi w uszach.
już po mnie kurwa.

________________________________________________________________


O to i jest :D
2 rozdział. Pisze to sama, i to jest moje pierwsze opowiadanie tak jak wspomniałam już wcześniej. Proszę o wyrozumiałość :)

wtorek, 11 czerwca 2013

rozdział 1


Rozdiał 1.
"Mężczyzna  w parku."




Jestem Isabella Veronica Mcline, mam dużo problemów oraz dużo kompleksów.
Nie jestem lubiana w szkole, może dlatego że nie chodzę tak jak wszyscy w moim wieku na imprezy, tylko siedzę w domu i się uczę albo czytam książki.
Moją najlepszą przyjaciółką jest Alexandra Shluton, patrząc prawdzie w oczy to jedyną. Nie mam nikogo innego.
Moje życie jest nudne. Dzień w dzień robię to samo.
Moi rodzice są kochającym się małżeństwem, jako rodzina nie mamy ze sobą za dużo sprzeczek. Uważamy się za idealną rodzinę.

Wstałam z łóżka podchodząc do szafy szukając w niej stroju do Joggingu. Uwielbiałam biegać nocami, wiem że to nie bezpiecznie ale wtedy czuje się wolna.
Przebrałam się oraz zaczesałam włosy w koński ogon, biorąc słuchawki i mojego Iphona wyszłam z domu. Była godzina 21:30 więc postanowiłam dziś zrobić sobie krótkie bieganie, tylko przez centrum do parku i tą samą trasą do domu.
Przebiegłam już trasę znajdująca się w centrum, gdy biegłam przez park.. Nagle usłyszałam czyjeś stłumione wołanie, ponieważ miałam słuchawki w uszach co uniemożliwiało mi konkretnego z lokalizowania dochodzącego głosu. Gdy wyciągnęłam słuchawki usłyszałam ponownie głos, spojrzałam w stronę ławki obok mnie.
-Ej ty!- Nagle stanęłam przy mężczyźnie, przerywając swój jogging. facet który leżał na ławce skulony, wołał mnie desperacko.
-Co się panu stało?- Zapytałam spokojnym głosem, lecz nie ukrywam że na pewno w moich oczach można było zobaczyć odrobinę strachu, zdezorientowania oraz troski.
-Ręka! moja ręka! ona tak strasznie boli! proszę pomóż mi!- krzyknął, z bólem w głosie.
Zastygłam przy nim przez chwile nie wiedząc co zrobić. Zatrzymałam oddech przez chwile. Bałam się, ponieważ była już późna godzina, ok 22.
Lecz nagle się otrząsnęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam wykręcać numer na pogotowie.
Mężczyzna zauważył co robię i wytrącił mi telefon z ręki.
-Co do cholery?! oszalał pan?!- Krzyknęłam na niego zdenerwowana.
Co ten facet sobie myślał, leżał tam na ławce o późnej godzinę ze złamaną ręką wołając mnie i prosząc o pomóc, a gdy chce mu pomóc ten nagle się rzuca na mój telefon.
Nie był za stary żeby mieć jakieś zaburzenia psychicznie, więc to od razu wykluczyłam, miał na około 25 lat.
-Nigdzie nie dzwoń.- szepnął.
O co tu kurwa chodzi?!pytałam w myśli samą siebie
-on nie chce żeby ktokolwiek się dowiedział że coś mi zrobi.- Kontynuował
-o czym pan do cholery mówi?! - krzyknęłam do faceta.
W mojej głowie była zupełna pustka i zdezorientowanie.
Nagle podskoczyłam ze strachu słysząc kroki za mną.
odwróciłam się szybko i zauważyłam dość wysokiego chłopaka który był ubrany na czarno, z kapturem na głowie co uniemożliwiało mi zobaczenia jego twarzy.
Moje serce przestało gwałtownie bić. moje ręce zaczęły się pocić. oczy wypełniły się strachem, a ciało zaczęło się trząść.
-Zostaw go..- wysyczał chłopak, chrypliwym głosem.
Wzdrygnęłam się na jego słowa.
-A..Ale on jest r..ranny..- wyjąkałam, z drżącym głosem.
Chłopak zaśmiał się wymuszająco i podszedł do mnie bliżej.
Wtedy się bałam? Możliwe. Ale teraz byłam przerażona.
Chłopak podszedł na tyle że czułam jego oddech na moim uchu. Przeszedł mnie dreszcz po kręgosłupie.
-jego sprawa. chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- Wyszeptał mi gorącym powietrzem w szyje
Odsunął się a ja stałam tam jak słup soli.
Co on sobie wyobrażał?! a bardziej kim on w ogóle był?!
Zostawiłam te pytania dla siebie bo widziałam że nie był chłopakiem który lubi jak ktoś mu staje na drodze, lub mu się sprzeciwia
Spojrzałam jeszcze raz na jego Głowę. ale co dziwne teraz widziałam jego twarz. Nagle oprzytomniłam, że gdy był blisko mnie spadł mu kaptur gdy ode mnie odchodził. był przystojny, czekoladowo-miodowe oczy w których można utonąć, nos perfekcyjny, cera nieskazitelna oraz kilka malutkich pieprzyków na policzkach.
Nareszcie jego usta.. były pełne oraz miały kolor dojrzałej maliny, nie zaprzeczam chciało się je całować.
- zrób zdjęcie zostanie na dłużej- uśmiechnął się łobuzersko, mówiąc.
wyrwał mnie z obserwowania jego doskonałej twarzy, lecz jeszcze zwróciłam uwagę na jego perfekcyjne białe zęby oraz nieskazitelny uśmiech.
On był perfekcyjny.
Zamrugałam szybko kilka razy, zbierając swoje myśli.
nagle ocknęłam się i przypomniałam sobie jego komentarz, na co prychnęłam.
Zebrałam z chodnika swój telefon. Spojrzałam na nich jeszcze raz, oraz patrząc się głęboko w oczy chłopaka. wcześniej wygadał się mieć w nich stanowczość, teraz tak jak by zmiękły, z delikatniały i przyglądały się moim.
staliśmy tak kilka sekund, lecz on nagle spuścił wzrok i powiedział
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedział to unosząc głos.
Wiedziałam że jego cierpliwość się kończy.- Więc jeszcze raz spojrzałam na faceta skulonego na ławce, po tym odwróciłam się zaczynając biec do domu.
Nagle usłyszałam jeszcze głos Chłopaka
- Ej, Shawty!- Krzyknął za mną.
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunął
wzdrygnęłam się w strachu słysząc jego wypowiedź, biegnąc szybciej nie oglądając się za siebie.



Boy POV''



Byłem w parku, łamiąc rękę jakiemuś kolesiowi który dał mi zlecenie, a teraz musiał mi zapłacić. Nie zapłacił oczywiście skurwysyn.
Pobiłem koleśa, lecz nie mogłem go zabić musiałem sprawić mu ból, żeby wiedziała na czym stoi. musiał mi kurwa zapłacić moją działkę.
gdy tak rozmyślałem, zauważyłem że chuja nie ma przy mnie. Wkurwiłem się sam na siebie gdy nagle usłyszałem jego desperacki głos
-ej ty!- krzyknął na co od razu pobiegłem w stronę usłyszanego głosu chowając się za krzaki.
Zauważyłem że koleś zwijał się z bólu przez złamaną wcześniej rękę na ławce.
Zaraz, zaraz. Podeszła do niego jakaś dziewczyna. Najwyraźniej uprawiająca Jogging.
Nie widziałem jej za bardzo lecz widząc nawet niewyraźnie jej ciało oraz buźkę miałem ochotę ją ruchać.
poczułem napięcie w spodniach, gdy nagle zauważyłem jak dziewczyna wyciąga telefon i próbuje do kogoś zadzwonić.
Zaczęłam wychodzić z krzaków i kierować się powoli w ich stronę.
Nagle sukinsyn wytrącając jej telefon z ręki, który upadł na chodnik.
Dobry ruch kolego-pomyślałem
zauważyłem jak zaczyna się denerwować i wydzierać się na kolesia. Była taka seksowna.
Gdy podchodziłem bliżej, byłem już pewien że usłyszała jak się zbliżałem, ponieważ zastygła w miejscu nie mówiąc już nic.
Odwróciła się gwałtownie spoglądając na mnie.
Nie widziałem jej twarzy bo utrudniał mi to mów kaptur który zwisał mi nad twarzą żeby ją zasłonić.
- zostaw go- odezwałem się wiedząc, że to ją wystraszy.
Wzdrygnęła się.
- A..Ale on jest r..ranny- wyjąkała, rozbawiło mnie jak bardzo się mnie bała.
Robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny przystawiłem twarz do jej ucha.
- Jego sprawa. Chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- wyszeptałem jej w ucho, ucieszony że dziewczyna była w ciężkim szoku.
odsunąłem się od niej o kilka kroków. Zobaczyłem teraz z bliska jej twarz. Była piękna, co najmniej, ona była przepiękna. Najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem.
Jej oczy były Niebiesko-szare w których można było od razu utonąć jej cera była delikatna aż się chciało gładzić ją palcem. Jej policzki naturalnie różowe a usta.. perfekcyjnie pełne, idealny kolor różu.
Miałem ochotę teraz stać tam godzinami i wpatrywać się w nią.
Zaraz, Co ja pierdole. To zwykła dziwka włócząca się sama po nocy.
Nie mogłem uwierzyć że tak o niej pomyślałem.
potrząsnąłem głową widząc że ona tez była we mnie wpatrzona, całe szczęście że nie zorientowała się że też się w nią wpatrywałem.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej - posłałem jej chamski komentarz, uśmiechając się łobuzersko przy tym.
Piękno oka brunetka nie odzywała się chwile wpatrując się teraz w mój uśmiech, zaśmiałem się w myślach jeszcze bardziej. Nie potrafiłem jej rozgryźć.
Po czym dziewczyna ocknęła się i prychnęła cicho. Po czym zabrała telefon z chodnika jeszcze raz spoglądając na mężczyznę leżącego na ławce, a potem na mnie. Spojrzała mi prosto w oczy, co od razu odwzajemniłem.
Staliśmy tam przez kilka sekund wtapiając się sobie w oczy.
Kurwa co ty wyprawiasz, to zwykła suka!- przekląłem się w myślach.
wyrwałem się z niekomfortowego momentu i zjechałem wzrokiem w inne miejsce niż jej oczy.
Wkurwiła mnie tym że tak na mnie działała, więc zaczynałem tracić kontrole nad samym sobą
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedziałem prawie krzycząc. Na co dziewczyna jeszcze raz spojrzała na ławkę na której leżał ten sukinsyn po czym odwróciła się i zaczęła biec.
Nagle przypomniałem sobie o najważniejszym, o uprzedzeniu jej.
- Ej, Shawty!- krzyknąłem, z łobuzerskim uśmieszkiem
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunąłem.
Brunetka nie odwracając się, zaczęła biec szybciej. Jej tyłek na prawdę wyglądał zajebiście seksownie.
po kilku sekundach spoglądania na oddalającą się dziewczynę, zwróciłem wzrok na chłopaka skulonego na ławce.
Potrząsnąłem nim, po czym złapałem na koszulkę podnosząc do poziomu swojej twarzy, tak żeby patrzył na mnie i  mnie dobrze słyszał.
- Słuchaj skurwysynu, jeżeli do następnego tygodnia mi nie zapłacisz, zabije cie.- podniosłem trochę głos, mówiąc to z wielkim grymasem na twarzy
- Zabije cie- powtórzyłem, lecz teraz bardziej groźnie.
- Rozumiemy się? - zapytałem
Potrząsnął głową potwierdzająco, po czym dostał ode mnie pięścią w twarz i został rzucony znów na ławkę na której przed chwilą leżał.
- masz czas do niedzieli, czyli równy tydzień MaaClan. - Splunąłem mocno poirytowany, tracąc na niego mój czas.
Zwróciłem się w stronę mojego samochodu. Szedłem wolnym krokiem wyciągając z kieszeni bluzy papierosy. moje oczy od razu się powiększyły, więc źrenice pewnie tez. Mój mózg wiedział że tego mi trzeba. Po czym odpaliłem papierosa zaciągając się dymem. powtórzyłem czynność jakieś 2 razy po czym znalazłem się przy samochodzie.
Wsiadłem do niego odpalając silnik ruszając w stronę mojego domu.



Isabella POV''



Droga wydawała się nieskończenie długa lecz w końcu dotarłam pod mój dom
weszłam do niego szybko, rozglądając się czy moi rodzice śpią. miałam szczęście bo nie było ich ani w salonie ani w kuchni, przy puszczałam że los się do mnie w końcu uśmiechnął i już spali.
weszłam cicho na górę po schodach, po czym szłam w dłuż korytarzu spotykając drzwi od mojego pokoju. otworzyłam je delikatnie po czym weszłam do pokoju zamykając drzwi bezczelnie.
Gdy zamknęłam drzwi zapaliłam światło, podeszłam do szafy biorąc piżamę. Wybrałam niebieskie szorty w małe serduszka i bluzkę na ramiączka ze słoniem. Tak wiem moje piżamy nie wyglądają jak te które mają 17 letnie dziewczyny w filmach, a nawet nie w filmach tylko tez niektóre dziwki z mojej szkoły. Ale lubiłam to. Lubiłam się różnić od innych. Być po prostu sobą.
weszłam do mojej łazienki, która miałam wyznaczoną tylko dla siebie, co oznacza że była umieszczona w moim pokoju. całe szczęście.
Weszłam do niej kładąc piżamę na toaletce, nie zastanawiając się zrzuciłam z siebie strój do biegania i wchodząc pod prysznic.
pozwoliłam swoim mięśniom się rozluźnić gdy te były opatulone ciepło-chłodnymi kropelkami wody.
wyszłam z pod prysznica orzeźwiona, czując się lepiej niż godzinę temu. ubrałam piżamę którą wybrałam. wytarłam ręcznikiem mokre włosy które sięgały mi do połowy pleców. byłam brunetką z lekko falowanymi włosami, moje oczy były niebiesko-szare. nigdy nie miałam problemów ze swoją cerą więc była delikatna i gładka. moje policzki były naturalnie lekko-różowe a usta były ciemno malinowe.
Gdy już przestałam się sobie przyglądać w lustrze, i skończyłam wycierać moje włosy uczesałam je i związałam w niesfornego koka, po czym wyszłam z łazienki.
Zerknęłam na zegarek, jest kilka minut po 23:30 więc zgasiłam światło i wślizgnęłam się do łóżka. pozwoliłam mojemu umysłowi się odprężyć i prze analizować to wszytko co się dzisiaj stało.
Nadal miałam przed oczami obraz mężczyzny który miał najprawdopodobniej złamaną rękę, a co gorsza zostawiłam go tam na pastwę losu z tym chłopakiem, lub nawet przestępną.
Groził mi więc jeszcze bardziej się go bałam niż samego jego bycia przy mnie.
lecz jego usta, uśmiech, oczy.. nagle się otrząsnęłam i sama zaczęłam przeklinać się w myślach.
po czym nadal brzmiało mi w myślach jego słowa..
Wtuliłam Głowę głębiej w poduszkę, nie chcąc już o tym myśląc i zapomnieć o tym dniu.
Nagle powoli zaczęłam odpływać w śnie.

ZWIASTUN

Ona, Isabella Mcline wiek 17. On, Justin Drew Bieber wiek 18.
Odpowiedź na pytanie znajduje sie w ich historiach, w ich przeżyciach w przeszłości.
Ona zwyczajna piękna, mądra i niewinna dziewczyna, a on groźny, przestępczy, przystojny oraz chłopak bez uczuć.
To wszystko sie w nich zmienia gdy sie poznają, ona zamienia sie w buntowniczą oraz niegrzeczną dziewczynę, a on zmienia sie w bardziej delikatnego i jednak posiadające uczucia chłopaka.
On potrzebuje dziewczyny przy której będzie mógł sie kontrolować, która pokaże mu jak być delikatnym.
Ona potrzebuje chłopaka, który wyrwie ją z jej nudnego życia i pokaże jak żyć.
będą sobie przeznaczeni?
Przekonajcie sie sami..




o to zapowiedź mojego opowiadania, mam nadzieje że wam sie spodoba :)
To jest moje pierwsze opowiadanie jakie pisze, więc jeżeli będą jakieś błędy w pisowni proszę po prostu napisać, nie chejtować że ' pierwsze zajrzyj do słownika a potem bierz sie za pisanie opowiadać '.
Tak wiem, nie jestem dobra z j.polskiego ale sie staram. Myślę że na tej stronce będzie miła pozytywna atmosfera.

z góry przepraszam za błędy. 

Ja postaram sie pisać, jak najlepiej i coraz lepiej oraz szybko dodawać nowe rozdziały.
Mam nadzieje także, że wy też będziecie wyrozumiali i mili :)
No to zacznijmy naszą historie z Isabellą i Justinem.
pozdrawiam :*