Rozdział 2.
Isabella POV''
Obudził
mnie budzik, więc przekręciłam się na drugi bok z niechęcią wstania tak
wcześnie. Zakryłam uszy poduszkami, ale po kilku sekundach zdałam sobie
sprawę że budzik nie ucichnie.
Podniosłam się z łózka i wyłączyłam budzik.
Dziś był mój pierwszy dzień szkoły, ponieważ szłam do pierwszej liceum.
Byłam bardzo pod ekscytowana ale też bardzo się bałam pierwszego dnia, nowych ludzi, nowego otoczenia.
Plus był tutaj że szłam do szkoły gdzie uczęszczała Alexandra, ponieważ była ode mnie o rok starsza.
nagle podskoczyłam lekko na łóżku, słysząc dźwięk sms'a. Wyciągnęłam rękę do telefonu i zwinnie go chwyciłam.
Odblokowałam swojego Iphona, weszłam w wiadomość
"Cześć Isa, będę po ciebie za dziesięć ósma. Do zobaczenia. Kocham :*"
Uśmiechnęłam
się na samą myśl że ona jest tak pod ekscytowana że będę chodzić z nią
do szkoły. Przez wakacje nie dawała mi żyć ciągłym gadaniem że będę
chodzić do niej do szkoły i będziemy mogły nareszcie spędzać o wiele
więcej czasu niż tylko po szkole. w sumie też się cieszyłam.
Nie odpisałam na wiadomość tylko wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
Wyciągnęłam z niej czarne rurki, miętowy sweter oraz świeżą bieliznę.
weszłam do łazienki biorąc szybki prysznic oraz ubierając ubrania.
stanęłam
przed lustrem malując się delikatnie. Nałożyłam podkład, tusz oraz
błyszczyk. Nie lubiłam malować się jak większość dziewczyn. Wolałam być
naturalna.
Przeczesałam włosy lekko je tapirując i pryskając lakierem.
wyszłam z łazienki biorąc swój telefon i dość dużą torbę z książkami.
zeszłam po schodach kierując się do kuchni, tam zastałam mamę i tatę.
Jak
zwykle tata przy kawie czytał gazetę, a mama książkę. Lubiła romanse,
nie ukrywam że ja tez zawsze stawiałam na romanse lub dramaty.
-Cześć kochani- podeszłam do nich i pocałowałam ich w policzki.
uśmiechnęli się szczerze, na co odwzajemniłam uśmiech.
- cześć kotku- powiedział tata
- cieszysz się że dziś masz pierwszy dzień szkoły?- spytała mama
słuchając
jej pytania podeszłam do lodówki i wybrałam z niej sok z prawdziwych
pomarańczy oraz z koszyczka postawionego na półce jabłko.
zwróciłam się do niej przodem zamykając lodówkę a jedzenie trzymając w jednej rękach.
- Tak mamo, myślę że będzie całkiem ciekawie.- od powiedziałam szczerze.
- też tak uważamy- od powiedział tata.
Uśmiechnęłam się ponownie do rodziców.
- podwieźć cie słonko? - po chwili zapytała troskliwie mama.
-
nie dziękuje mamo. Alexa mnie podwiezie, bo przecież teraz chodzimy do
tej samej szkoły.- powiedziałam z nutką szczęścia w głosie.
- miło z jej strony- od powiedzieli razem
- tak, wiem- powiedziałam
Nagle usłyszałam klakson samochodu, od razu wiedząc że to po mnie.
- Dobrze, miłego dnia rodzinko. kocham was. papa- ucałowałam ich na pożegnanie.
- nawzajem. my ciebie też- opowiedzieli z uśmiechem na ich twarzach.
podbiegłam do drzwi frontowych ubierając nie za wysokie czółenka w kolorze mojego swetra.
otwierając drzwi, pomachałam moim rodzicom wychodząc z domu.
szłam dość szybkim krokiem do samochodu Alexandry. Otworzyłam drzwi od pasażera i przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
- Cześć kochanie.- powiedziała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy
- hej Alexa- odwzajemniłam uśmiech.
Dziewczyna ruszyła a ja zaczęłam zajadać się jabłkiem, które wcześniej wzięłam z domu, popijając sokiem.
- Jesteś pod ekscytowana?- zapytała dziewczyna włączając radio w samochodzie.
- można tak powiedzieć- posłałam jej blady uśmiech.
do mojego ucha dotarł dźwięk mojej ulubionej piosenki.
Rihanna & Mikky Ekko- stay. Uwielbiałam tą piosenkę, więc zaczęłam cicho śpiewać pod nosem.
Minęło jakieś 5 minut zanim przerwałyśmy swoje rozmawianie na jakiś nieistotny temat i byłyśmy już pod szkołą.
Podróż do szkoły była dość szybka, nie miałam długo do mojej nowej szkoły, tym bardziej samochodem.
wysiadłyśmy
z samochodu kierując się w stronę drzwi głównych szkoły. Przed drzwiami
wyrzuciłam ogryzek od owoca i pustą butelkę po piciu.
Weszłyśmy razem do szkoły i od razu głośny tłum nastolatków zagłuszył moje myśli.
rozglądałam się dookoła patrząc na nowe twarze, których wcześniej nigdy nie widziałam oraz Szkołę która była mi jeszcze obca.
Alexandra
pociągnęła mnie za rękę, najprawdopodobniej prowadząc do mojej nowej
szafki. Wiedziała gdzie się znajdowała bo chodziła do tej szkoły już rok
a ja podałam jej mój numer szafki w samochodzie.
szłyśmy przez korytarz przepychając się lekko przez tłum nastolatków.
- To tutaj- usłyszałam lekkie dyszenie Alexy
- mhm, dzięki skarbie- uśmiechnęłam się otwierając swoją szafkę kodem którego uczyłam się w wakacje.
-
nie ma za co.- także się uśmiechnęła uspokajając nierówne bicie serca,
ponieważ przepychanie przez tłum nastolatków to nie łatwe zadanie ale
myślę że ja też się przy zwyczaje.
- twoja pierwsza lekcja to
chemia z tego co mi mówiłaś, więc to ta sala na przeciwko- kontynuowała,
pokazując palcem na salę naprzeciwko mojej szafki.
Chciałam już
coś powiedzieć, lecz w moich uszach wybuchł przeraźliwie głośny dźwięk
dzwonka mówiącego że pierwsza lekcja się zaczęła.
Nagle moje ręce ze zdenerwowania zaczęły się pocić.
szybko wsunęłam Torbę do nowej szafki i wyjęłam książki od przedmiotu który teraz mam.
Alexandra przybliżyła się do mnie zauważając moje zdenerwowanie.
-
powodzenia. mówię ci to nie będzie aż takie straszne, bądź pozytywnie
nastawiona. Spotkamy się tutaj po tej lekcji, przy twojej szafce. ja
muszę lecieć papa- dała mi szybkiego buziaka i zniknęła w tłumie
nastolatków którzy próbowali dostać się do swoich klas.
Moje oczy były szeroko otwarte. przełknęłam dużo śliny i przeszłam do klasy.
gdy otworzyłam drzwi, było już kilka osób w klasie. czułam się dziwnie ale to chyba normalne pierwszego dnia.
obejrzałam się dokoła sali po czym zaczęłam szukać wzrokiem ławki w ostatnim rzędzie, która byłaby pusta.
moje oczy od razu spostrzegły pustą ławkę więc od razu tam powędrowałam.
usiadłam na krześle, kładąc książki na ławkę.
zauważyłam ze wszyscy już weszli do klasy wraz z nauczycielką więc zaczęłam się skoncentrować na tym co zaraz powie nauczyciela.
- Dzień dobry wszystkim, jestem Madley Calon. wasza nauczycielka od chemii.- powiedziała głośno i wyraźnie.
-
pierwszy dzień dla tak zwanych pierwszaków będzie wyglądał nie inaczej
jak zapoznawanie się na wszystkich lekcjach z nauczycielami oraz z
uczniami z klasy.- kontynuowała, wyjaśniając.
Nagle drzwi się otworzyły i stał w nich chłopak. chłopak którego już widziałam. to on, chłopak z parku.
rozejrzał się dookoła szukając wolnej ławki, lecz na jego nieszczęście każda była zajęta.
jego
wzrok teraz powędrował na wszystkie twarze osób z klasy. Każdy także
mu się przyglądał, a szczególnie dziewczyny, które wzdychały widząc
przystojnego chłopaka.
Nagle jego wzrok zatrzymał się na mnie,
wpatrując się we mnie ja również to zrobiłam. wpatrywałam się w jego
czekoladowe-miodowe oczy, które wszystko mi przypomniały. a mianowicie
tamtą noc w parku.
Nasze wpatrywanie się w siebie dobiegło końca gdy nauczycielka nagle odezwała się do szatyna.
- Panie Bieber! pierwsza lekcja a pan już ma spóźnienie! Znowu się zaczyna!- krzyczała poirytowana nauczycielka.
Nareszcie znam jego nazwisko.
jak to znowu?. czyżby nie zdał?- zadawałam sobie pytania w myślach.
- nieważne.- odezwał się chrapliwym głosem chłopak.
- teraz nie ma już wolnych ławek, proszę usiąść z panienką Isabellą.- powiedziała stanowczo nauczycielka.
Moje oczy zrobiły się duże, a serce przy śpieszyło.
mam siedzieć z jakimś chłopakiem który jest psychicznie chory?!- krzyknęłam w myślach
Na
co chłopak ruszył w moją stronę znów mi się przyglądając, lecz teraz z
łobuzerskim uśmieszkiem. Od razu odwróciłam wzrok, kierując całą moja
uwagę na nauczycielkę, która dalej prowadziła lekcje.
On jest psychiczny.
poczułam lekki powiem powietrza gdy chłopak opadł na krzesło dalej mnie obserwując.
- cześć shawty- zachrypiał Bieber, witając się ze mną.
Nie od powiedziałam, patrząc nadal na nauczycielkę skupiając się na tym co mówi.
kontem oka spojrzałam na niego widząc jak na jego twarzy pojawia się grymas. Chyba dlatego że go zignorowałam.
Reszta lekcji minęła dość normalnie. Ale teraz muszę siedzieć z chłopakiem który mi groził ostatniej nocy.
Usłyszałam dzwonek, sygnalizujący że zaczęła się przerwa.
wstałam od razu biorąc swoje książki i kierując się w stronę mojej szafki, która na szczęście nie była daleko.
Nie
zwracając uwagi na Biebera. nie chciałam więcej mieć z nim
jakiegokolwiek kontaktu. Tylko Bóg wie co on zrobił wtedy temu
mężczyźnie i dlaczego. Więc postanowiłam się już w to nie mieszać i
zapomnieć o sprawie.
zaczęłam wkładać książki szukać książek do
następnego przedmiotu oraz czekając niecierpliwie na pojawienie się
mojej przyjaciółki.
Bieber POV''
To ta dziewczyna. Dziewczyna z parku.- pomyślałem
Teraz w pełnym świetle słońca wyglądała jeszcze piękniej i seksowniej.
Kurwa Bieber Spokój. po raz setny tak o niej pomyślałem.
Ostatniego
wieczoru nie mogłem przestać o niej myśleć, nie wiem czemu. W pewnym
sensie nawet się ciesze że dziele z nią Klasę i to jeszcze razem z nią w
ławce.
Mam Ochotę ją zaliczy i to zrobię.
Usiadłem koło Isabelli, przy najmniej tak nazwała ja nauczycielka.
Piękne imię dla pięknej dziewczyny- pomyślałem znowu o niej miło. KURWA.
usiadłem na ławce, patrząc się z uśmiechem na Isabelle.
- Cześć shawty- przywitałem się z nią.
na co dziewczyna nawet nie odwróciła głowy w moją stronę, najzwyklej w świecie mnie ignorując. Co za suka.
jeszcze żadna dziewczyna mnie nie zignorowała w taki sposób.
Na mojej twarzy pojawił się grymas.
Co ta kurwa sobie myślała?! że kim jest?!- krzyczałem pytając się sam siebie w myślach.
pożałuje tego.
nagle zadzwonił dzwonek a dziewczyna nim się obejrzałem wyszła z sali.
siedziałem na ławce jeszcze przez kilka sekund, nie wiedząc co to kurwa było.
ocknąłem się, mając plan, że pobiegnę za nią i dam jej nauczkę.
wybiegłem
z sali rozglądając się na korytarzu, nagle na przeciwko zauważyłem
piękne długie włosy, miętowy swetrem i.. te jej nogi, były tak
wykształtowane przez obcisłe czarne rurki, że od razu poczułem ucisk w
moim kroku.
stojąc tam przez chwile analizując jej ciało, ocknąłem się przypominając sobie co miałem zrobić.
dziewczyna się odwróciła rozglądając po korytarzu. chyba na kogoś czekała.
Nagle jej oczy spotkały moje. uśmiechnąłem się łobuzersko podchodzą do niej.
dziewczyna stała tam jak oniemiała. Chciało mi się śmiać jak bardzo się bała.
zachichotałem cicho, podchodząc jeszcze bliżej.
teraz byliśmy ze sobą twarzą twarz. a ona była oparta plecami o szafki.
- czego ode mnie chcesz- już się nie jąkała jak ostatnio, teraz była bardziej poważna i wydawało się że już nie bała.
jej twarz z poważniała. zdziwiło mnie to.
-
mnie się nie ignoruje kochanie- od powiedziałem spokojnie, lecz w środku
czułem jak zaczyna się we mnie gotować bo ta suka tak ze mną pogrywała.
- oj, popatrz. jakoś cie zignorowałam.- od powiedziała, wielki sarkaztyczny uśmiech pojawił się u niej na twarzy.
zaczynałem tracić kontrole. zaczęło się we mnie gotować.
podszedłem do niej bliżej.
że teraz prawie stykaliśmy się nosami.
moja twarz mnie piekła, co pewnie świadczyło o tym że ze złości byłem czerwony.
- jesteś straszną irytującą suką.- od powiedziałem z grymasem na twarzy.
byłem zaskoczony że jeszcze na nią nie nakrzyczałem albo jej po prostu nie zabiłem.
Odziwo dziewczyna się nie bała, przysunęła się bliżej że czułem jej gorący oddech na mojej szyi.
w moim brzuchu poczułem dziwne uczucie, jeszcze nigdy takiego nie czułem. tak jak bym miał stado motyli w brzuchu.
Kurwa Bieber ty jesteś facetem czy dziewczyną?!- zaczęłam krzyczeć zły na siebie w myślach.
lecz nie mogłem tego przerwać staliśmy tam kilka sekund. ja jak słup soli a ona oddychająca mi na szyi.
nagle się odezwała.
- a ty jesteś chujem, i nikt na to nic nie poradzi.- opowiedziała szepcząc mi do ucha.
odsunęła się i poszła w dłuż korytarzu.
CO TO KURWA BYŁO?! CZY ONA WŁAŚNIE MNIE WYZWAŁA?! CO ZA DZIWKA. nie zostawię tego tak.
uderzyłem w najbliższą szafkę naprzeciwko mnie. twarz mnie piekła jak nigdy.
Isa POV''
Bałam się jak przeraźliwie. ale próbowałam zwalczyć go jego bronią. i myślę że mi się udało.
gdy stałam blisko niego czułam motylki w brzuchu. czy to normalne?!- krzyczałam w myślach
gdy
go wyzwałam, wiedziałam że już da mi spokój. Bo zachowałam się jak
suka. nikt nie lubi suk. Chociaż nią nie jestem, ale postanowiłam nie
dać mu się zdominować.
zignorowałam go po raz drugi dzisiaj i poszłam w dłuż korytarza.
bałam się, trzęsły mi się ręce. Ale myślę że nic mi nie zrobi.
nagłe poczułam jak unoszę się do góry i jestem powieszona na czyiś plecach.
zaczęłam krzyczeć i uderzać moimi piąstkami w plecy chłopaka.
po kilku minutach znaleźliśmy się na zewnątrz.
szedł w stronę parkingu.
Kurwa, co on chce ze mną zrobić?!- krzyczałam w myślach
-Zostaw mnie! pomocy!- krzyczałam przeraźliwie.
co
za szkoła?! nikt się nie interesuje widokiem porywanej dziewczyny
krzyczącą pomocy?!- krzyczałam w myślach ze złości i przerażenia
nim się obejrzałam siedziałam na siedzeniu pasażera w samochodzie.
chciałam desperacko otworzyć drzwi ale były zamknięte.
Nagle usłyszałam jak otwierają się obok mnie drzwi a po chwilo zamykają.
odwróciłam się delikatnie, i zobaczyłam twarz Biebera.
-Serio kurwa?!- krzyknęłam do chłopaka
- zamknij się suko!- krzyknął na mnie. łapiąc mnie za nadgarstki, które po chwili zaczęły piec z bólu. po czym je puścił.
bałam się go ale nie zamierzałam przestawać na niego krzyczeć.
- wypuść mnie, nic ci nie zrobiłam- krzyczałam.
chłopak nagle ruszył z piskiem opon.
czy ja właśnie teraz jestem uprowadzana?!- pomyślałam
- wyzwałaś mnie, zignorowałaś, nie zostawię tak tego- powiedział nadmiar spokojnie. zapalając papierosa i wciągając dym.
otworzyłam szeroko oczy. bojąc się co mi zrobi.
- z..zabijesz mnie?- zapytałam ze łzami w oczach.
Chłopak się zaśmiał i pokiwał głową.
- pytam poważnie.- kontynuowałam.
- nie zabije cie, teraz. teraz dam ci nauczkę. ale jak jeszcze raz tak będziesz ze mną pogrywać zabije cie.- splunął chłopak.
Wiedziałam że kłamie. on chce mnie zabić. Boże pomóż mi.
Co ja najlepszego zrobiłam. naraziłam własne życie, myśląc że będę mogła pogrywać z zabójcą, przestępcą czy kim on tam jest.
Bieber POV''
Wkurwiłem
się na dziewczynę, więc teraz zamierzam jej pokazać że ze mna nie może
pogrywać. Nie zamierzałem jej zabić, nie wiem czemu. Normalnie nie żyła
by już wtedy w parku.
wyrzuciłem peta za okno samochodu,
odwracając na chwile Głowę do dziewczyny, która dziwnie już się nie
odzywała. Zawsze zadawała pytania, albo była irytująca po prostu byciem i
zachowaniem.
Spojrzałem na nia, zauważając że płacze. Coś zakuło mnie w sercu. moje oczy posmutniały.
Nigdy nie czułem takiego uczucia, nawet jak zabijałem osoby błagające o litość.
a teraz, gdy widzę tą dziewczynę płaczącą, mój żołądek się przekręca a serce boli.
-
No proszę cie, przecież nic ci nie zrobię przestań płakać jak byś miała
jakieś 5 lat. ja pierdole.- od powiedziałem, próbując nie pokazywać że
boli mnie to że płacze.
na co ona się skuliła i zaczęła ryczeć. Kurwa.
Zatrzymałem
samochód na poboczu, wysiadłem z samochodu podchodząc do drzwi
pasażera otwierając je i wyciągając lekko dziewczynę z samochodu.
gdy spojrzałem na jej twarz, miała czerwone oczy od płaczu oraz policzki, jej usta drżały a oddech był nie równy.
Gdy na nią spojrzałem nie patrzyła mi w oczy od razu schowała twarz we włosach i się odwróciła.
- proszę, proszę nie zabijaj mnie.- powiedziała błagalnym głosem, zaczynając znów płakać.
Mój żołądek znów się przewracał. Przecież jej kurwa mówiłem że jej nie zabije, co z nią nie tak.
miałem już coś powiedzieć, gdy dziewczyna była szybsza.
- przepraszam że cie tak nazwałam, przepraszam. nie miałam tego na myśli.- szlochała.
Isabella odwróciła się z moją stronę i wtuliła się w mój tors.
stałem tam nie wiedząc co się przed chwilą stało.
nie wiedziałem co teraz zrobić czy ją odepchnąć i zawieść znów do szkoły czy odwzajemnić uścisk.
po
kilku sekundach objąłem ją swoimi ramionami, tak że prawie nie było jej
widać. mój żołądek wirował a motyle latały mi w brzuchu gdy dotykałem
jej drobnych pleców. wzdrygnęła się gdy poczuła na swoich plecach moje
palce. po chwili zaczęła coraz ciszej płakać, aż w końcu ucichła.
odsunęła
twarz od mojego torsu. wycierając rękoma łzy z policzków, spojrzała mi w
oczy gdy ja nadal ją trzymałem blisko siebie. Nawet nie wiem czemu.
czułem wtedy takie dziwne, miłe uczucie gdy ta dziewczyna była blisko
mnie.
staliśmy tam wpatrując się w swoje oczy. była piękna, nawet
jak była rozmazana. Była inna niż wszystkie dziewczyny, a raczej dziwki
które wcześniej zaliczałem.
była naturalnie piękna.
po
chwili zjechała wzrokiem na mój tors gdzie zobaczyła że moja biała
obcisła koszulka na ramiączka była cała ubrudzona tuszem do rzęs i była
prawie cała mokra od jej łez.
zakryła usta dwoma rękami po chwili przemówiła.
-
ja.. ja przepraszam, pewnie była bardzo droga, ja nie ch..- jąkała się
jak opętana. miała racje ta bluzka była droga tak jak i czarne męskie
rórki opuszczone w kroku które miałem teraz na sobie i białe supry. Ale
jakoś nie miałem jej tego za złe. Normalnie po raz 3 dziś bym ją zabił.
- nic się nie stało, to tylko bluzka.- przerwałem jej na co spojrzała mi jeszcze raz w oczy.
Bieber czy to ty?!- zapytałem sam siebie.
od
kiedy ja jestem kurwa taki romeo. ale od tego spotkania w parku z tą
dziewczyną i teraz w szkole. Nie obchodziło mnie to że była denerwującą
suką. Musiała na mnie jakoś działać bo dawno bym już ją zabił, ale nie
mogłem.. nie potrafiłem. Przerażało mnie to.
- ja.. przepraszam za wszystko- powiedziała, najwyraźniej roztrzęsiona.
- tego właśnie oczekiwałem- od powiedziałem uśmiechając się.
dziewczyna wyrwała się delikatnie z mojego uścisku i stanęła nieco dalej.
posłała mi blady uśmiech, który odwzajemniłem.
Dziewczyna nie kontrolowanie złapała się za nadgarstki które miała całe czerwone.
Moje oczy powiększyły się i złapały ją delikatnie za ręce przyglądając się jej nadgarstkom.
- to.. to nic- jęknęła chcąc wyrwać ręce które trzymałem, ponieważ musiałem się dowiedzieć co to jest.
- cii.- od powiedziałem spoglądając i analizując dalej jej ranę.
dziewczyna nerwowo zaczęła stawać z jednej nogi na drugą, spoglądając dookoła.
Nagle
się ocknąłem. przecież to ja w samochodzie jej to zrobiłem. złapałem ją
na prawdę mocno ale nie wiedziałem że jej ciało jest aż tak delikatne.
- Kurwa. ja ci to zrobiłem?- zapytałem patrząc się na jej twarz. Znając doskonale odpowiedź na to pytanie.
- nie.. nie to..- jąkała bardziej niż kiedykolwiek.
-
Nie kłam kurwa przecież wiem że to zrobiłem.- krzyknąłem na nią zły że
kłamała. nie powinienem być na nią zły że to zrobiłem lecz nie
potrafiłem się kontrolować i nie chcąc jej nic zrobić odszedłem od niej i
zacząłem chodzić w kółko i klnąć pod nosem.
jak mogłem jej to zrobić?!- mruczałem pod nosem, tak żeby dziewczyna nie słyszała.
Isa POV''
Nie
wiedziałam co tu się w ogóle stało i dzieje. chłopak porwał mnie ze
szkoły po czym potem przytulał, tak wiem że to ja się do niego
przytuliłam a on po prostu to od wzajemnił.
Czy on jest kurwa Bipolarny czy się mylę?!- pytałam siebie w myślach.
stałam tam patrząc jak chłopak chodzi cały czerwony ze złości w kółko i klnie coś pod nosem.
po czym stanął i spojrzał się na mnie.
wzdrygnęłam się.
A co jeżeli teraz przeszedł ' dobry Bieber ' i teraz będzie chciał mnie zabić?!- myślałam.
po
czym chłopak zaczął kierować się w moją stronę. Ja odruchowo zrobiłam
kilka kroków w tył lecz niestety natrafiłam na jego samochód który tam
stał, uniemożliwiając mi cofnięcia się dalej.
chłopak podszedł do mnie na tyle że czułam jak szybko oddycha.
mój żołądek robił fikołki gdy był tak blisko. Wdychałam jego Wodę kolońską tak jak to robiłam wtulając się w niego.
On był taki delikatny, a nagle w minute mógł się zmienić w zabójce.
stałam tam patrząc mu w oczy nie wiedząc co zrobi. po czym chłopak otworzył drzwi od strony pasażera.
- wsiadaj- bardziej to zabrzmiało jak prośba nie rozkaz, jego głos był teraz delikatny, co wywołało u mnie pożądanie. Kurwa.
Zrobiłam
tak jak kazał mi chłopak. Miałam nadzieje że zawiezie mnie z powrotem do
szkoły, lub zapyta gdzie mieszkam i zawiezie mnie do domu.
z rozmyśleń wyrwał mnie otwierających i zamykających się drzwi. Nim zauważyłam chłopak jechał wzdłuż ulicy.
Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, więc nerwowo zaczęłam bawić się palcami i zagryzam dolną wargę.
Widziałam jak od czasu do czasu chłopak patrzy na mnie kontem oka, myśląc że tego nie zauważę. Błąd kolego.
Jechaliśmy przez długi czas, czyli straciłam nadzieje że zawiezie mnie w bezpieczne miejsce, czyli szkoła lub mój dom.
nim się zdążyłam zorientować, zaparkował pod jakimś domem. Był na prawdę piękny.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam nie pewnie Biebera.
- przed moim domem- zachrypiały głos chłopaka rozbrzmiał mi w uszach.
już po mnie kurwa.
________________________________________________________________
O to i jest :D
2 rozdział. Pisze to sama, i to jest moje pierwsze opowiadanie tak jak wspomniałam już wcześniej. Proszę o wyrozumiałość :)