Isa pov*
Minął już tydzień od mojego ostatniego spotkania z Bieberem. Ostatni raz widziałam go wtedy gdy podwiózł mnie do domu. Założę się że próbował się ze mną skontaktować ale.. ups. Tak przez czysty przypadek podałam mu wymyślony numer. Jakim dupkiem można być żeby potraktować tak dziewczynę! Ugh! nienawidzę go. Tak wiem pocałowałam go, ale szczerze powiedziawszy chciałam tego. To był niewinny pocałunek w policzek Ale myślałam o nim dość dużo. Mogłabym go nawet polubić gdyby nie był takim bipolarnym skurwysynem. Przez chłopakiem udało mi sie jakoś ukryć w szkole, chociaż wiem że sie o mnie pytał. Pewnie jest na mnie wściekły, no bo przeciez która dziewczyna spławia samego Justina Biebera? Oh cóż, jakos będzie musiał sie pogodzić z porażką. Przez ten tydzień dowiedziałam się na jego temat dość dużo. Wiem że sypia prawie z każda dziewczyną którą napotka, podobno jest głową najgroźniejszego gangu w mieście. Wiedziałam że zabijał ludzi, mówił mi to w tamten wieczór. Przeraziło mnie to ale wobec mnie był inny, miły, przynajmniej czasami. To przerażające że nie wiedziałam że sypia z każdą dziewczyną, to obrzydliwe. Przecież mógł mnie zgwałcić lub bóg wie co. Jestem sobą rozczarowana. Nie pasuje do niego nawet jako znajoma. A co do sprawy z powrotem do domu po nocy u Justina- dostałam szlaban na tydzień. Szczerze myślałam że będzie gorzej. Jakoś przetrwałam moją karę, dziś juz idę spotkać sie w Starbuck'sie z Alexandrą. Weszłam do pomieszczenia które było pełne ludzi ale nie było tutaj zbyt głośno, uwielbiałam to w tym miejscu. Każdy tu rozmawiał po cichu, tak żeby nikomu nie przeszkadzać. Nie jak w Mcdonald'sie lub innych fastfoodach. Masakra. Rozejrzałam sie dookoła i od razu zauważyłam dziewczyne popijającą kawę oraz z włosami spięte w koński kucyk. Uśmiechnęłam się i podeszłam szybkim krokiem do dziewczyny. Przytuliłam ją do tyłu na co dziewczyna podskoczyła i pisnęła. Zachichotałam sama do siebie i puściłam dziewczynę. Usiadłam na przeciw niej.
-Co tam Alexi?
Zapytałam jej zauważając już stojącą dla mnie kawę, pewnie wcześniej zamówiła dla mnie Alexi. Wiedziała jaką kawę pije zawsze. W sumie wiedziała o mnie wszystko, tak jak ja o niej.
-Wszystko w porządku. Nareszcie już piątek.
uśmiechnęła sie do mnie.
- A co tam u ciebie?
Zapytała.
- U mnie też w porządku.
Od powiedziałam szczerze.
- A jak sprawy z Bieberem? Jak to w ogóle możliwe że cie szukał a nie wpadł na to żeby zajrzeć na lekcje chemii. Paranoja.
Zaśmiała sie i pokręciła głową, gdy ja zdejmowałam z siebie mój płaszcz i powiesiłam go na krześle na którym miałam usiadłam.
Ja również zachichotałam.
-No cóż, trzeba być Justinem. Poza tym ciesze sie że jeszcze na to nie wpadł, żeby mnie tam szukać. Chociaż masz racje, to całkiem dziwne że nie wpadł na ten pomysł. Po pierwsze on wie że chodzę z nim na chemie i to jeszcze siedzę z nim w ławce. I tak w ogóle to są jego obowiązkowe lekcje! A on zjawił sie na nich tylko raz. Ale właściwie to chyba już przestał mnie szukać. Całe szczęście.
Ponownie sie zaśmiałam, przechylając kubeczek kawy aby sie z niego napić.
- No tak.
przytaknęła Alexsandra.
Siedziałyśmy tam jakąś godzinę rozmawiając o wszystkim i o niczym. Spojrzałam na zegarek który wskazywał już siódmą. a ze względu na to że rodzice jeszcze nie dali mi spokoju z tamtą nocą to musze wracać do domu o ósmej trzydzieści. Żenujące.
- Ok, Alexi ja musze iść już do domu. wiesz jacy są moi rodzice.
powiedziałam troche znudzonym tonem.
- Tak, wiem. rozumiem.
odpowiedziała. przytakując.
- Ale mam dla ciebie propozycję.
Powiedziała uśmiechając sie łobuzersko.
Oho, to nie brzmi dobrze.
Skinęłam głową pokazując jej żeby kontynuowała.
- Dziś jest impreza u Jocha. Tego chłopaka który jest tak popularny w szkole. I tak myslałam że byśmy mogły..
- Nie, nie, nie.
przerwałam jej.
- Przecież wiesz że moi rodzice mnie nie puszczą.
powiedziałam.
- To powiedz ze bedziesz spać u mnie. No prosze Isa, zaszalejmy dziś. Jesteś młoda, piękna no i na pewno przyda ci sie jakaś impreza. Dalej no.
Westchnęłam.
- No ok.
powiedziałam na co dziewczyna pisnęła i klasnęła w dłonie jak jakiś plastik, chociaż nim nie była. Daleko jej do plastiku. Ale czasem nie rozumiałam entuzjazmu tej dziewczyny. Na prawdę chciałam iść na tą imprezę, zabawić sie jak nastolatka. Pokręciłam głową z rozbawieniem i wyjęłam mojego iphona wykręcając telefon do mamy. Odebrała po trzech sygnałach.
- Słucham skarbie?
powiedziała mama.
- Cześć mamo. umm.. Moge dziś spać u Alexandry?
spytałam sie jej.
- Kochanie. Az tak się za nią stęskniłaś? przecież widujecie sie w szkole.
powiedziała rozbawiona.
- Umm.. Tak no ale widzisz.. to są tylko przerwy. Więc tak, stęskniłam sie za nią. To jak mogę?
Zapytałam z nadzieją w głosie.
Westchnęła.
- Ok, ale przyjdź po ubrania do domu. Ja musze kończyć kochanie, nie będzie mnie w domu jak przyjdziesz zapewnie jak i taty. Więc baw sie dobrze i zadzwoń do mnie rano.
powiedziała.
- Dobrze, dziękuje mamo. Pa kocham cie.
powiedziałam podekscytowana.
- Pa, tez kocham.
Powiedziała po czym sie rozłączyła.
- I?
Zapytała Alexandra z obiema rękami na ustach.
- Zgodziła się, i jeszcze lepiej bo wraca późno do domu, więc moge iść do siebie ubrać sie na tą impreze.
powiedziałam uśmiechając sie. Dziewczyna wstała z miejsca i podskoczyła w miejscu.
- Taak!
krzyknęła głośno. Każdy sie na nią spojrzał ale ona zignorowała te spojrzenia.
- To pójdziemy pierwsze do ciebie sie przyszykować. Ja szczerze powiedziawszy żeczy na impreze mam w torbie. Wiedziałam że pójdziesz.
poklepała torbę która zwisała jej z ramienia i mrugnęła do mnie. Zachichotałam z jej zachowania. Wyszłyśmy z pomieszczenia na dwór gdzie było już dośc chłodno więc założyłam na siebie kremowy płaszcz i razem z Alexandra pokierowałyśmy sie do mnie.
Stałam przed lustrem poprawiając jeszcze swoje włosy i makijaż. Wyglądałam dobrze ale zdecydowanie nie będę malować sie tak codziennie. Miałam dość mocno podkreślone oczy eyelinerem, tuszem oraz zrobione dość ciemno powieki. Nałożony podkład który idealnie pasował do mojej latynoskiej karnacji, puder który podkreślał moje kości policzkowe no i czerwono-wiśniowe usta. Przyznam że malowałam się tak bardzo pierwszy raz. Moje włosy były naturalnie falowane oraz sięgały mi do połowy pleców. W sumie z włosami nic specjalnego nie robiłam po prostu je rozczesałam oraz podniosłam troche do góry u nasady włosa, żeby nie były oklapnięte. Popryskałam trochę lakierem, żeby zostały w takiej pozycji jakie są teraz. Miałam na sobie tak zwaną małą czarną. Nie była bardzo 'dziwkowa', odkrywała tyle mojego ciała ile powinna. Czyli odkrywała troche dekoldu, sięgała mi do połowy ud, była obcisła oraz nie miała żadnych ramiączek. Perfekcyjna. Założyłam specjalny stanik bez ramiączek do sukienki oraz czerwone czerwono-wiśniowe obcasy pasujące do koloru moich ust. No cóż, wyglądałam troche jak te dziewczyny które ubierają sie tak do szkoły, ale to chyba nie grzech ubrać sie tak tylko na imprezy. Przynajmniej ja tak sądzę. Wyszłam z łazienki obkręcając sie przed Alexandrą.
- Kurwa, laska. Każdy chłopak bedzie sie ślinił na twój widok. Ugh. Jestem generalnie zazdrosna o twoje ciało i urodę.
skrzyżowała ręce na piersi. Chciała udawac złą ale uśmieszek wkradający sie na jej twarz ją zdradził.
- Przestań Alexi jesteś piękna. Nie musisz mi niczego zazdrościć. No i przesadzasz nie wygladam aż tak bardzo oszałamiająco, po prostu nie widziałam mnie nigdy w takim wydaniu dlatego tak mówisz. Ale dziękuje ty tez wyglądasz cudnie.
powiedziałam biorąc swoją skórzaną kurtkę. Spojrzałam jeszcze raz na dziewczynę, była ubrana w biała sukienke trochę która była obcisła, korąkowa i na ramiączka oraz też sięgała jej do połowy nóg. Jej oczy były pomalowane na odcień srebrny a usta miała lekko różowe a włosy lokowane. Teraz miała włosy jak Alyson Michalka w lokach, dosłownie!
- Dobra dziewczyno. Idziemy na imprezę.
powiedziała. Dziewczyna skinęła głową.
Wzięłam też jakieś ubrania i szczoteczkę do zębów, ponieważ będę u niej spać oraz i tak nie pokaże sie jutro rodzicą w tej sukience. Alexi mieszkała już sama, szczęściara. Alexandry dom był nie daleko, pięć minut zajmuje mi pokonanie drogi ode mnie do niej. Musiałyśmy zajść do niej po jej samochód, ponieważ Josh mieszkał dość daleko. Tak, Alexi miała już prawo jazdy. Po drodze śmiałyśmy sie oraz gadałyśmy o róznych rzeczach. Dotarłysmy do jej domu odrazu wsiadając do samochodu i jadąc na imprezę. Gdy dziewczyna zaparkowała wysiadłyśmy z samochodu kierując sie do domu z którego dobiegała głośna muzyka. weszłyśmy do pomieszczenia nie pókając. Od razu powitał nas juz troche pijany Josh.
- Ooo! Cześć Isa i Alexandra! Miło was widzieć!
Krzyczał do nas, ponieważ muzyka umożliwiała mówienie normalnym tonem.
Uśmiechnęłyśmy się i skinęłyśmy do niego głową.
- Ide po drinki. Zaraz przyjdę.
Oznajmiła alexi.
Postanowiłam ze dziś pierwszy raz w życiu próbuje alkoholu. Będę bawić sie na całego. Chociaż czułam sie całkiem nie swojo. Pokierowałam sie do salonu a Josh podążał za mną prawiąc mi przez cały czas komplementy. Było miło usłyszeć komplementy od chłopaka który jest tak popularny i którego każda dziewczyna pragnie. Oczywiście cały czas sie rumieniłam. Ugh! nienawidzę się rumienić.
- Ok Josh, idę znaleźć Alexandre.
oznajmiłam mu na co on przytakną i poszedł w inną strone domu.
Błąkałam sie po ogromnym domu przeciskając sie przez tłum ludzi. Nigdzie nie mogłam znaleźć Alexandry! Cholera. Ile można iśc po drinki?! Czułam na sobie każdy wzrok chłopaka koło którego przeszłam ale ignorowałam ich. Rozejrzałam sie w okół a moje oczy napotkały Alexi chodząca z dwoma kubkami i rozgladająca sie po domu. Co za dziewczyna. Podeszłam do niej.
- Tutaj jesteś!
powiedziała.
- tak tutaj.
odpowiedziałam śmiejąc sie.
- prosze o to twój drink, na zdrowie.
powiedziała głośno i pochyliła kubek aby napić sie alkoholu. Złapałam głęboki oddech i zrobiłam tak samo jak dziewczyna. Wypiłam od razu całą zawartość. Na mojej twarzy pojawił sie grymas.
- Ło dziewczyno, powoli bo jeszcze mi sie upijesz.
zachichotała alexandra. a ja wzięłam drugiego drinka od ludzi którzy robili drinki.
- Idziemy potańczyć.
oznajmiłam jej i złapałam ją za rękę oraz wypijając łyk wódki z colą.
Szłam tak szybko i tak szybko zadziałam na mnie alkohol że nie kontrolowałam gdzie ide. Wpadłam na kogoś. Ała! cholera! przetarłam moje ramie którym uderzyłam kogos w plecy. Mogłabym przysiąc że człowiek byl ze skały. Powoli spojrzałam wyrzej i zauważyłam że chłopak sie odrwaca do mnie przodem.
Chłopak wpatrywał sie we mnie przez długi czas, mogłabym powiedziec że mierzył każdy centymetr mojego ciała. Oblizał wargi i spojrzał mi w oczy.
NIE! TO NIE MOŻE BYĆ ON! KURWA!
- O kogo my tu mamy?
zapytał chłopak z jadem i rozbawieniem w głosie.
- Cześć.. Justin.