piątek, 14 czerwca 2013

Bohaterowie

Justin Bieber :













Isabella :







Alexandra:





Josh:



















Justin & Isa:








--------------------------------------------------------------------



Jeżeli ktokolwiek ważny pojawi się w opowiadaniu, jego postać będzie dodana tutaj ;)

rozdział 3

Rozdział 3.





Isabella POV''



Wyszliśmy z samochodu kierując się w stronę jego domu. Nie wiedziałam co mam myśleć. Obcy chłopak zabiera mnie do swojego domu. Tak, bałam się jak diabli, ale próbowałam nie pokazywać tego po sobie.
Szłam za chłopakiem który otworzył drzwi kluczem, który wyciągnął z kieszeni spodni.
Weszliśmy do środka. Pierwsze co zrobiłam to zaczęłam rozglądać się po wielkim mieszkaniu, które było wspaniałe. Wnętrze domu było nowoczesne. Uwielbiałam nowoczesne wnętrza.
Szłam powoli za chłopakiem który najprawdopodobniej kierował się do salonu.
- Usiądź tutaj, zaraz wrócę.- Bieber posłał mi szybkie spojrzenie po czym wbiegł na góre po schodach.
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, ale postanowiłam zachować zimną krew.
Usiadłam na brzegu skórzanej kanapy, tak jak powiedział chłopak.
Siedziałam głaszcząc lekko opuszkami palców swoje obolałe nadgarstki, analizując dzisiejszy poranek. Usłyszałam kroki zbliżające się w moją stronę, na co gwałtownie spojrzałam w stronę słyszanego dźwięku. Przez chwile myślałam że to ktoś inny niż Bieber, po czym spojrzałam na jego twarz, po czym na ręce w których trzymał maść. Najwyraźniej na moje podrażnione nadgarstki.
posłałam mu słaby uśmiech, który odwzajemnił.
- Pokaż nadgarstki- powiedział chłopak.
Przez chwile się zawahałam, po czym dałam mu swoje dwie dłonie.
chłopak spojrzał na moje podrażnienie z lekkim grymasem. Pewnie przypomniał sobie że on mi to zrobił. Lecz dziwiło mnie to że krzywdził innych i nie miał wyrzutów sumienia, a teraz zrobił mi małe podrażnienie i już miał wyrzuty sumienia. Coś dla niego znaczyłam? - takie myśli zaczęły mi krążyć po głowie, lecz za chwile je zignorowałam, ponieważ były nie możliwe. Znamy się nie całe 2 dni, i on jest przestępcą. To dziwna sytuacja.
Przyglądałam się jego skupionej twarzy, kiedy wcierał delikatnie maść w moje nadgarstki, od razu poczułam ulgę. Pieczenie ustało.
- Powiedz mi..- nagle przerwałam cisze, wcale tego nie chcąc.
- hmm.. ?- chłopak mruknął.
- mogę wiedzieć jak masz na imię?- zapytałam nie pewnie.
Byłam strasznie ciekawa, a to najlepszy moment żeby go zapytać o to.
Chłopak przeniósł wzrok na moją twarz po czym uśmiechnął się łobuzersko znów mając wzrok na moich dłoniach. Nadal masował mi nadgarstki. Chociaż już nie musiał tego robić.
- Justin.- odpowiedział chłopak.
ładne imię- pomyślałam.
- Justin Bieber- kontynuował.
- mhm, ciekawie- mruknęłam nie wiedząc jak na to odpowiedzieć.
- a ty? jak masz na imię?- powiedział Justin przestając wmasowywać maść w ranę.
- jestem Izabella, Izabella Mcline.- odpowiedziałam.
chłopak usiadł koło mnie. wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Miał piękne oczy.
- miło mi cie poznać- uśmiechnął się chłopak, lekko chichocząc.
On był na prawdę słodki.
- tak.. chyba tak- powiedziałam niepewnie.
- ile masz lat?- kontynuowałam.
- 18, ale raz nie zdałem dlatego jestem z tobą w klasie.
- ja mam 17- odpowiedziała. pewnie to wiedział jeżeli jestem pierwszakiem.
Justin skinął głową.
- wiesz.. ja.. nie chciałem żeby to tak wyszło.. z tymi nadgarstkami- powiedział chłopak spuszczając wzrok niżej. Jego twarz posmutniała. Na prawde było mu przykro z tego powodu?- pytałam sama siebie.
- To.. To nic, nic mi nie jest. Wszystko w porządku- uśmiechnęłam się.
Bieber nadal patrzył w dół z posmutniałą twarzą. Skręciło mnie w żołądku. Wiem że znam go tylko 2 dni ale musiałam zareagować.
Przesunęłam sie do niego na kanapie, po czym wzięłam jego twarz w swoje dłonie.
Chłopak spojrzał na mnie z wielkimi oczami, jakby był totalnie zaskoczony moim posunięciem.
- Nic się nie stało. Już mnie nie boli.- trzymając jego twarz w rękach patrzyłam mu w oczy.
Nareszcie chyba uwierzył, ponieważ nie patrzył na mnie już ze smutkiem.
- jesteś taka piękna- z jego ust wydobył się szept, którego najprawdopodobniej nie miałam słyszeć.
Moje oczy się powiększyły tak jak jego. Chyba nie chciał tego powiedzieć głośno.
Puściłam jego twarz chowając twarz we włosach, ponieważ teraz byłam cała czerwona.
Chłopak również trochę poczerwieniał przez to co powiedział.
Siedzieliśmy tam w niezręcznej ciszy.
westchnęłam cicho, po czym wstałam.
- możesz mnie odwieźć do szkoły?- zapytałam najbardziej błagalnym głosem jakim potrafiłam oraz przy tym wydęłam wargi. Chcąc uzyskać na mojej twarzy minę szczeniaczka.
Justin również wstał śmiejąc się. Uświadomiłam sobie że rodzice mnie zabiją jak sie dowiedzą że opuściłam pierwszy dzień w szkole. Poza tym jest piątek, to dziwne że w piątek jest pierwszy dzień szkoły. Lecz nie narzekałam bo jutro sobota.
- co jest takiego zabawnego?- zapytałam zirytowana, kładąc ręce na swoich biodrach.
- ty- Justin śmiejąc się podszedł bliżej mnie.
moje serce zaczęło bić szybciej. On podchodził coraz bliżej. W końcu stając tak blisko mnie, że mogłam czuć jego oddech na mojej twarzy.
położyłam rękę na jego klatce piersiowej, opierając się o ścianę za mną.
naglę poczułam pod moją ręką, szybkie bicie serca. Było dokładnie tak szybkie teraz jak moje.
Czy on też ma szybszy puls przy mnie?- zastanawiałam się.



Justin POV''



Staliśmy tam kilka sekund. ja oddychający koło jej twarzy, ona trzymająca rękę na moim torsie.
Czułem miłe mrowienie w miejscu gdzie Isabella trzymała rękę.
Lubiłem ją i to mnie przerażało. Nigdy nie lubiłem żadnej dziewczyny, zazwyczaj wykorzystywałem je tylko dla seksu. A ją polubiłem po 2 dniach.
Czułem się z tym dziwnie.
- Zostaniesz dzisiaj u mnie?- zapytałem szepcząc do jej ucha.
Chciałem żeby została u mnie, chociaż na jeden dzień. Mieszkałem sam i byłem samotny, chciałem kogoś do towarzystwa, a raczej pragnąłem.
Nie chciałem ją wykorzystać, chciałem po prostu spędzić z nią miły czas na poznawaniu jej.
- ja.. ja nie wiem. Znamy się tylko 2 dni.
- dlatego dziś to nadrobimy, poznamy się bliżej. Chce cie po postu bliżej poznać. - odpowiedziałem lekko odchylając swoją twarz żeby spojrzeć jej w oczy.
- hm.. dobrze, niech będzie. Ale tylko na jeden dzień i śpimy oddzielnie.- powiedziała grożąc palcem.
zaśmiałem się lekko przytulając ją po czym puściłem ją z uścisku i pokierowałem się do kuchni. Byłem strasznie głodny, dziewczyna pewnie też. Nie jedliśmy w szkole lunchu a jest już piętnasta.
Dziewczyna poszła za mną siadając na krześle przy barku. Zacząłem wyciągać niezbędne produkty do zrobienia frytek. Czyli nic niezwykłego.
- Lubisz frytki?- zapytałem dziewczyny.
- A kto nie lubi?!- zapytała śmiejąc sie i podchodząc do mnie bliżej.
- pomogę ci dobrze?- zapytała patrząc na mnie.
nie protestowałem tylko wzięliśmy sie do obierania ziemniaków.
całe jedzenie przygotowaliśmy przy małej rozmowie o sobie. Dowiedziałem sięże dziewczyna mało imprezuje oraz uwielbia czytać książki. Nie spotkałem jeszcze tego typu dziewczyny, lecz w jakiś sposób spodobało mi się to.
Opowiedziałem jej bez wahania o mojej mrocznej przyszłości, że zabijałem ludzi oraz ich torturowałem. Isabella była przerażona, ale wiedziała że nic jej przy mnie nie grozi. Miałem do niej zaufanie po 2 dniach, wiem że to niedorzeczne i w pewien sposób głupie, lecz lubiłem ją i miałem do niej zaufanie.
- Więc Isabella, jaki film oglądamy?- zapytałem
- Mów do mnie Isa- powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.
- więc Isa- kontynuowałem
- jaki film oglądamy?- zapytałem ponownie.
- romans, Chce obejrzeć jakiś romans- powiedziała dziewczyna
- Serio?! czemu musimy stosować sie do twoich upodobań filmowych? Nie możemy obejrzeć em, mniej babskiego?- zapytałem śmiejąc sie przy tym.
Isa siedziała na kanapie otulona kocem. W ręce trzymała talerz z frytkami i jedną po drugiej wkładała do buzi gryząc i połykając.
Siedziałem koło niej, lecz koc który mieliśmy dzielić obydwoje zabrała ona, więc przykrywał ledwo co moje nogi.
- To po co w ogóle pytasz mnie jaki film oglądamy skoro i tak nie chcesz obejrzeć tego co ja proponuje?
Dziewczyna posłała mi zabójcze spojrzenie.
- Dobra, dobra- uniosłem ręce, pokazując że sie poddaje.
- co powiesz na ostatnia piosenkę?- zapytała dziewczyna z pełną buzią, na co lekko zachichotałem. Ona była taka słodka.
- ok.- odpowiedziałem.
włączyłem film który wybrała Isa. Nie wiedziałem że mam takie filmy w domu.
obejrzeliśmy połowę filmu na komentowaniu go lecz drugą połowę obejrzeliśmy w ciszy.
Siedzieliśmy dosyć daleko od siebie, co nie satysfakcjonowało mnie, nawet nie wiem czemu.
Przysunąłem sie bliżej dziewczyny nie wiedząc że ta zasnęła.
Isa przekręciła się w śnie kładąc głowę na moich kolanach.
Szczerze, nie wiedziałem co mam teraz zrobić.
przez chwile tak siedziałem, oniemiały.
Zacząłem pieścić jej policzki dłońmi. Była najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem.
Kiedy przeszedłem dłońmi po jej długich idealnych włosach, Isa lekko zmarszczyła nosek.
Wyglądała tak uroczo. Pierwszy raz mam w domu dziewczynę która nie będzie uprawiać ze mną seksu. To było dla mnie coś nowego. Ale nie przeszkadzało mi to.
Wstałem uważając na to by dziewczyna sie nie obudziła. Wziąłem jej malutkie ciałko w swoje ramiona zanosząc do mojego pokoju.
Położyłem dziewczynę delikatnie na moim wielkim łóżku przykrywając ją.
Postanowiłem nie rozbierać jej, ponieważ następnego dnia by sie na mnie nieźle wkurzyła.
pogłaskałem jej policzek po czym pocałowałem ją w czoło.
- Wiem, że śpisz ale o to mi chodzi. Chce to powiedzieć, ale też chcę żebyś nie mogła tego usłyszeć- wyszeptałem do śpiącej dziewczyny.
- Lubię cię, to dla mnie dziwne uczucie bo nigdy nie lubiłem dziewczyny, a co dopiero po dwóch dniach. Wcale mi sie to nie podoba, ponieważ nie jestem dobry w utrzymywaniu z kimś dobrego kontaktu, a co dopiero z dziewczyną. Ale przy tobie, czuje że zapominam co robię, ile złego zrobiłem. Uspokajasz mnie. Poza tym co ja mówię? Pewnie ty nie chcesz nawet sie ze mną zadawać. Ale cóż, będę się starać. Sprawie że poczujesz do mnie to samo co ja do ciebie. Dobranoc Isa.- pocałowałem ją jeszcze raz w czoło odsuwając się od niej.
Zdjąłem spodnie oraz koszulkę pozostając w samych bokserkach.
Wślizgnąłem się w puste miejsce koło dziewczyny przykrywając się również.
Rozmyślałem długo o dziewczynie. Ale byłem pewien że nie zamierzam odpuścić, ponieważ jest pierwszą dziewczyną przy której się tak czuje i której nie potrafię zostawić. Gdy jest koło mnie czuje że jakaś cześć mnie której nigdy nie było nagle sie wypełniła. Ona wypełnia pustkę we mnie.
Po rozmyślaniu czułem jak odpływam w śnię.

środa, 12 czerwca 2013

INFORMACJA

Cześć! :)
Jeżeli czytasz mojego bloga prosiłabym cię o to byś proponował swoim znajomym przeczytanie mojego. Z góry dziękuje za czytanie mojego bloga ;)

Prosiłabym także o to jeżeli czytasz moje opowiadanie, skomentuj pod jakimkolwiek rozdziałem ' czytam ' lub coś w tym stylu. TO WAŻNE!

Najbliższy rozdział (3) pojawi się 13 lub 14 czerwca. :)

rozdział 2

Rozdział 2.

Isabella POV''



Obudził mnie budzik, więc przekręciłam się na drugi bok z niechęcią wstania tak wcześnie. Zakryłam uszy poduszkami, ale po kilku sekundach zdałam sobie sprawę że budzik nie ucichnie.
Podniosłam się z łózka i wyłączyłam budzik.
Dziś był mój pierwszy dzień szkoły, ponieważ szłam do pierwszej liceum.
Byłam bardzo pod ekscytowana ale też bardzo się bałam pierwszego dnia, nowych ludzi, nowego otoczenia.
Plus był tutaj że szłam do szkoły gdzie uczęszczała Alexandra, ponieważ była ode mnie o rok starsza.
nagle podskoczyłam lekko na łóżku, słysząc dźwięk sms'a. Wyciągnęłam rękę do telefonu i zwinnie go chwyciłam.
Odblokowałam swojego Iphona, weszłam w wiadomość
"Cześć Isa, będę po ciebie za dziesięć ósma. Do zobaczenia. Kocham :*"
Uśmiechnęłam się na samą myśl że ona jest tak pod ekscytowana że będę chodzić z nią do szkoły. Przez wakacje nie dawała mi żyć ciągłym gadaniem że będę chodzić do niej do szkoły i będziemy mogły nareszcie spędzać o wiele więcej czasu niż tylko po szkole. w sumie też się cieszyłam.
Nie odpisałam na wiadomość tylko wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
Wyciągnęłam z niej czarne rurki, miętowy sweter oraz świeżą bieliznę.
weszłam do łazienki biorąc szybki prysznic oraz ubierając ubrania.
stanęłam przed lustrem malując się delikatnie. Nałożyłam podkład, tusz oraz błyszczyk. Nie lubiłam malować się jak większość dziewczyn. Wolałam być naturalna.
Przeczesałam włosy lekko je tapirując i pryskając lakierem.
wyszłam z łazienki biorąc swój telefon i dość dużą torbę z książkami.
zeszłam po schodach kierując się do kuchni, tam zastałam mamę i tatę.
Jak zwykle tata przy kawie czytał gazetę, a mama książkę. Lubiła romanse, nie ukrywam że ja tez zawsze stawiałam na romanse lub dramaty.
-Cześć kochani- podeszłam do nich i pocałowałam ich w policzki.
uśmiechnęli się szczerze, na co odwzajemniłam uśmiech.
- cześć kotku- powiedział tata
- cieszysz się że dziś masz pierwszy dzień szkoły?- spytała mama
słuchając jej pytania podeszłam do lodówki i wybrałam z niej sok z prawdziwych pomarańczy oraz z koszyczka postawionego na półce jabłko.
zwróciłam się do niej przodem zamykając lodówkę a jedzenie trzymając w jednej rękach.
- Tak mamo, myślę że będzie całkiem ciekawie.- od powiedziałam szczerze.
- też tak uważamy- od powiedział tata.
Uśmiechnęłam się ponownie do rodziców.
- podwieźć cie słonko? - po chwili zapytała troskliwie mama.
- nie dziękuje mamo. Alexa mnie podwiezie, bo przecież teraz chodzimy do tej samej szkoły.- powiedziałam z nutką szczęścia w głosie.
- miło z jej strony- od powiedzieli razem
- tak, wiem- powiedziałam
Nagle usłyszałam klakson samochodu, od razu wiedząc że to po mnie.
- Dobrze, miłego dnia rodzinko. kocham was. papa- ucałowałam ich na pożegnanie.
- nawzajem. my ciebie też- opowiedzieli z uśmiechem na ich twarzach.
podbiegłam do drzwi frontowych ubierając nie za wysokie czółenka w kolorze mojego swetra.
otwierając drzwi, pomachałam moim rodzicom wychodząc z domu.
szłam dość szybkim krokiem do samochodu Alexandry. Otworzyłam drzwi od pasażera i przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
- Cześć kochanie.- powiedziała dziewczyna z wielkim uśmiechem na twarzy
- hej Alexa- odwzajemniłam uśmiech.
Dziewczyna ruszyła a ja zaczęłam zajadać się jabłkiem, które wcześniej wzięłam z domu, popijając sokiem.
- Jesteś pod ekscytowana?- zapytała dziewczyna włączając radio w samochodzie.
- można tak powiedzieć- posłałam jej blady uśmiech.
do mojego ucha dotarł dźwięk mojej ulubionej piosenki.
Rihanna & Mikky Ekko- stay. Uwielbiałam tą piosenkę, więc zaczęłam cicho śpiewać pod nosem.
Minęło jakieś 5 minut zanim przerwałyśmy swoje rozmawianie na jakiś nieistotny temat i byłyśmy już pod szkołą.
Podróż do szkoły była dość szybka, nie miałam długo do mojej nowej szkoły, tym bardziej samochodem.
wysiadłyśmy z samochodu kierując się w stronę drzwi głównych szkoły. Przed drzwiami wyrzuciłam ogryzek od owoca i pustą butelkę po piciu.
Weszłyśmy razem do szkoły i od razu głośny tłum nastolatków zagłuszył moje myśli.
rozglądałam się dookoła patrząc na nowe twarze, których wcześniej nigdy nie widziałam oraz Szkołę która była mi jeszcze obca.
Alexandra pociągnęła mnie za rękę, najprawdopodobniej prowadząc do mojej nowej szafki. Wiedziała gdzie się znajdowała bo chodziła do tej szkoły już rok a ja podałam jej mój numer szafki w samochodzie.
szłyśmy przez korytarz przepychając się lekko przez tłum nastolatków.
- To tutaj- usłyszałam lekkie dyszenie Alexy
- mhm, dzięki skarbie- uśmiechnęłam się otwierając swoją szafkę kodem którego uczyłam się w wakacje.
- nie ma za co.- także się uśmiechnęła uspokajając nierówne bicie serca, ponieważ przepychanie przez tłum nastolatków to nie łatwe zadanie ale myślę że ja też się przy zwyczaje.
- twoja pierwsza lekcja to chemia z tego co mi mówiłaś, więc to ta sala na przeciwko- kontynuowała, pokazując palcem na salę naprzeciwko mojej szafki.
Chciałam już coś powiedzieć, lecz w moich uszach wybuchł przeraźliwie głośny dźwięk dzwonka mówiącego że pierwsza lekcja się zaczęła.
Nagle moje ręce ze zdenerwowania zaczęły się pocić.
szybko wsunęłam Torbę do nowej szafki i wyjęłam książki od przedmiotu który teraz mam.
Alexandra przybliżyła się do mnie zauważając moje zdenerwowanie.
- powodzenia. mówię ci to nie będzie aż takie straszne, bądź pozytywnie nastawiona. Spotkamy się tutaj po tej lekcji, przy twojej szafce. ja muszę lecieć papa- dała mi szybkiego buziaka i zniknęła w tłumie nastolatków którzy próbowali dostać się do swoich klas.
Moje oczy były szeroko otwarte. przełknęłam dużo śliny i przeszłam do klasy.
gdy otworzyłam drzwi, było już kilka osób w klasie. czułam się dziwnie ale to chyba normalne pierwszego dnia.
obejrzałam się dokoła sali po czym zaczęłam szukać wzrokiem ławki w ostatnim rzędzie, która byłaby pusta.
moje oczy od razu spostrzegły pustą ławkę więc od razu tam powędrowałam.
usiadłam na krześle, kładąc książki na ławkę.
zauważyłam ze wszyscy już weszli do klasy wraz z nauczycielką więc zaczęłam się skoncentrować na tym co zaraz powie nauczyciela.
- Dzień dobry wszystkim, jestem Madley Calon. wasza nauczycielka od chemii.- powiedziała głośno i wyraźnie.
- pierwszy dzień dla tak zwanych pierwszaków będzie wyglądał nie inaczej jak zapoznawanie się na wszystkich lekcjach z nauczycielami oraz z uczniami z klasy.- kontynuowała, wyjaśniając.
Nagle drzwi się otworzyły i stał w nich chłopak. chłopak którego już widziałam. to on, chłopak z parku.
rozejrzał się dookoła szukając wolnej ławki, lecz na jego nieszczęście każda była zajęta.
jego wzrok teraz powędrował na wszystkie twarze osób z klasy. Każdy także mu się przyglądał, a szczególnie dziewczyny, które wzdychały widząc przystojnego chłopaka.
Nagle jego wzrok zatrzymał się na mnie, wpatrując się we mnie ja również to zrobiłam. wpatrywałam się w jego czekoladowe-miodowe oczy, które wszystko mi przypomniały. a mianowicie tamtą noc w parku.
Nasze wpatrywanie się w siebie dobiegło końca gdy nauczycielka nagle odezwała się do szatyna.
- Panie Bieber! pierwsza lekcja a pan już ma spóźnienie! Znowu się zaczyna!- krzyczała poirytowana nauczycielka.
Nareszcie znam jego nazwisko.
jak to znowu?. czyżby nie zdał?- zadawałam sobie pytania w myślach.
- nieważne.- odezwał się chrapliwym głosem chłopak.
- teraz nie ma już wolnych ławek, proszę usiąść z panienką Isabellą.- powiedziała stanowczo nauczycielka.
Moje oczy zrobiły się duże, a serce przy śpieszyło.
mam siedzieć z jakimś chłopakiem który jest psychicznie chory?!- krzyknęłam w myślach
Na co chłopak ruszył w moją stronę znów mi się przyglądając, lecz teraz z łobuzerskim uśmieszkiem. Od razu odwróciłam wzrok, kierując całą moja uwagę na nauczycielkę, która dalej prowadziła lekcje.
On jest psychiczny.
poczułam lekki powiem powietrza gdy chłopak opadł na krzesło dalej mnie obserwując.
- cześć shawty- zachrypiał Bieber, witając się ze mną.
Nie od powiedziałam, patrząc nadal na nauczycielkę skupiając się na tym co mówi.
kontem oka spojrzałam na niego widząc jak na jego twarzy pojawia się grymas. Chyba dlatego że go zignorowałam.
Reszta lekcji minęła dość normalnie. Ale teraz muszę siedzieć z chłopakiem który mi groził ostatniej nocy.
Usłyszałam dzwonek, sygnalizujący że zaczęła się przerwa.
wstałam od razu biorąc swoje książki i kierując się w stronę mojej szafki, która na szczęście nie była daleko.
Nie zwracając uwagi na Biebera. nie chciałam więcej mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu. Tylko Bóg wie co on zrobił wtedy temu mężczyźnie i dlaczego. Więc postanowiłam się już w to nie mieszać i zapomnieć o sprawie.
zaczęłam wkładać książki szukać książek do następnego przedmiotu oraz czekając niecierpliwie na pojawienie się mojej przyjaciółki.


Bieber POV''



To ta dziewczyna. Dziewczyna z parku.- pomyślałem
Teraz w pełnym świetle słońca wyglądała jeszcze piękniej i seksowniej.
Kurwa Bieber Spokój. po raz setny tak o niej pomyślałem.
Ostatniego wieczoru nie mogłem przestać o niej myśleć, nie wiem czemu. W pewnym sensie nawet się ciesze że dziele z nią Klasę i to jeszcze razem z nią w ławce.
Mam Ochotę ją zaliczy i to zrobię.
Usiadłem koło Isabelli, przy najmniej tak nazwała ja nauczycielka.
Piękne imię dla pięknej dziewczyny- pomyślałem znowu o niej miło. KURWA.
usiadłem na ławce, patrząc się z uśmiechem na Isabelle.
- Cześć shawty- przywitałem się z nią.
na co dziewczyna nawet nie odwróciła głowy w moją stronę, najzwyklej w świecie mnie ignorując. Co za suka.
jeszcze żadna dziewczyna mnie nie zignorowała w taki sposób.
Na mojej twarzy pojawił się grymas.
Co ta kurwa sobie myślała?! że kim jest?!- krzyczałem pytając się sam siebie w myślach.
pożałuje tego.
nagle zadzwonił dzwonek a dziewczyna nim się obejrzałem wyszła z sali.
siedziałem na ławce jeszcze przez kilka sekund, nie wiedząc co to kurwa było.
ocknąłem się, mając plan, że pobiegnę za nią i dam jej nauczkę.
wybiegłem z sali rozglądając się na korytarzu, nagle na przeciwko zauważyłem piękne długie włosy, miętowy swetrem i.. te jej nogi, były tak wykształtowane przez obcisłe czarne rurki, że od razu poczułem ucisk w moim kroku.
stojąc tam przez chwile analizując jej ciało, ocknąłem się przypominając sobie co miałem zrobić.
dziewczyna się odwróciła rozglądając po korytarzu. chyba na kogoś czekała.
Nagle jej oczy spotkały moje. uśmiechnąłem się łobuzersko podchodzą do niej.
dziewczyna stała tam jak oniemiała. Chciało mi się śmiać jak bardzo się bała.
zachichotałem cicho, podchodząc jeszcze bliżej.
teraz byliśmy ze sobą twarzą twarz. a ona była oparta plecami o szafki.
- czego ode mnie chcesz- już się nie jąkała jak ostatnio, teraz była bardziej poważna i wydawało się że już nie bała.
jej twarz z poważniała. zdziwiło mnie to.
- mnie się nie ignoruje kochanie- od powiedziałem spokojnie, lecz w środku czułem jak zaczyna się we mnie gotować bo ta suka tak ze mną pogrywała.
- oj, popatrz. jakoś cie zignorowałam.- od powiedziała, wielki sarkaztyczny uśmiech pojawił się u niej na twarzy.
zaczynałem tracić kontrole. zaczęło się we mnie gotować.
podszedłem do niej bliżej.
że teraz prawie stykaliśmy się nosami.
moja twarz mnie piekła, co pewnie świadczyło o tym że ze złości byłem czerwony.
- jesteś straszną irytującą suką.- od powiedziałem z grymasem na twarzy.
byłem zaskoczony że jeszcze na nią nie nakrzyczałem albo jej po prostu nie zabiłem.
Odziwo dziewczyna się nie bała, przysunęła się bliżej że czułem jej gorący oddech na mojej szyi.
w moim brzuchu poczułem dziwne uczucie, jeszcze nigdy takiego nie czułem. tak jak bym miał stado motyli w brzuchu.
Kurwa Bieber ty jesteś facetem czy dziewczyną?!- zaczęłam krzyczeć zły na siebie w myślach.
lecz nie mogłem tego przerwać staliśmy tam kilka sekund. ja jak słup soli a ona oddychająca mi na szyi.
nagle się odezwała.
- a ty jesteś chujem, i nikt na to nic nie poradzi.- opowiedziała szepcząc mi do ucha.
odsunęła się i poszła w dłuż korytarzu.
CO TO KURWA BYŁO?! CZY ONA WŁAŚNIE MNIE WYZWAŁA?! CO ZA DZIWKA. nie zostawię tego tak.
uderzyłem w najbliższą szafkę naprzeciwko mnie. twarz mnie piekła jak nigdy.


Isa POV''



Bałam się jak przeraźliwie. ale próbowałam zwalczyć go jego bronią. i myślę że mi się udało.
gdy stałam blisko niego czułam motylki w brzuchu. czy to normalne?!- krzyczałam w myślach
gdy go wyzwałam, wiedziałam że już da mi spokój. Bo zachowałam się jak suka. nikt nie lubi suk. Chociaż nią nie jestem, ale postanowiłam nie dać mu się zdominować.
zignorowałam go po raz drugi dzisiaj i poszłam w dłuż korytarza.
bałam się, trzęsły mi się ręce. Ale myślę że nic mi nie zrobi.
nagłe poczułam jak unoszę się do góry i jestem powieszona na czyiś plecach.
zaczęłam krzyczeć i uderzać moimi piąstkami w plecy chłopaka.
po kilku minutach znaleźliśmy się na zewnątrz.
szedł w stronę parkingu.
Kurwa, co on chce ze mną zrobić?!- krzyczałam w myślach
-Zostaw mnie! pomocy!- krzyczałam przeraźliwie.
co za szkoła?! nikt się nie interesuje widokiem porywanej dziewczyny krzyczącą pomocy?!- krzyczałam w myślach ze złości i przerażenia
nim się obejrzałam siedziałam na siedzeniu pasażera w samochodzie.
chciałam desperacko otworzyć drzwi ale były zamknięte.
Nagle usłyszałam jak otwierają się obok mnie drzwi a po chwilo zamykają.
odwróciłam się delikatnie, i zobaczyłam twarz Biebera.
-Serio kurwa?!- krzyknęłam do chłopaka
- zamknij się suko!- krzyknął na mnie. łapiąc mnie za nadgarstki, które po chwili zaczęły piec z bólu. po czym je puścił.
bałam się go ale nie zamierzałam przestawać na niego krzyczeć.
- wypuść mnie, nic ci nie zrobiłam- krzyczałam.
chłopak nagle ruszył z piskiem opon.
czy ja właśnie teraz jestem uprowadzana?!- pomyślałam
- wyzwałaś mnie, zignorowałaś, nie zostawię tak tego- powiedział nadmiar spokojnie. zapalając papierosa i wciągając dym.
otworzyłam szeroko oczy. bojąc się co mi zrobi.
- z..zabijesz mnie?- zapytałam ze łzami w oczach.
Chłopak się zaśmiał i pokiwał głową.
- pytam poważnie.- kontynuowałam.
- nie zabije cie, teraz. teraz dam ci nauczkę. ale jak jeszcze raz tak będziesz ze mną pogrywać zabije cie.- splunął chłopak.
Wiedziałam że kłamie. on chce mnie zabić. Boże pomóż mi.
Co ja najlepszego zrobiłam. naraziłam własne życie, myśląc że będę mogła pogrywać z zabójcą, przestępcą czy kim on tam jest.

Bieber POV''



Wkurwiłem się na dziewczynę, więc teraz zamierzam jej pokazać że ze mna nie może pogrywać. Nie zamierzałem jej zabić, nie wiem czemu. Normalnie nie żyła by już wtedy w parku.
wyrzuciłem peta za okno samochodu, odwracając na chwile Głowę do dziewczyny, która dziwnie już się nie odzywała. Zawsze zadawała pytania, albo była irytująca po prostu byciem i zachowaniem.
Spojrzałem na nia, zauważając że płacze. Coś zakuło mnie w sercu. moje oczy posmutniały.
Nigdy nie czułem takiego uczucia, nawet jak zabijałem osoby błagające o litość.
a teraz, gdy widzę tą dziewczynę płaczącą, mój żołądek się przekręca a serce boli.
- No proszę cie, przecież nic ci nie zrobię przestań płakać jak byś miała jakieś 5 lat. ja pierdole.- od powiedziałem, próbując nie pokazywać że boli mnie to że płacze.
na co ona się skuliła i zaczęła ryczeć. Kurwa.
Zatrzymałem samochód na poboczu, wysiadłem z samochodu podchodząc do drzwi pasażera otwierając je i wyciągając lekko dziewczynę z samochodu.
gdy spojrzałem na jej twarz, miała czerwone oczy od płaczu oraz policzki, jej usta drżały a oddech był nie równy.
Gdy na nią spojrzałem nie patrzyła mi w oczy od razu schowała twarz we włosach i się odwróciła.
- proszę, proszę nie zabijaj mnie.- powiedziała błagalnym głosem, zaczynając znów płakać.
Mój żołądek znów się przewracał. Przecież jej kurwa mówiłem że jej nie zabije, co z nią nie tak.
miałem już coś powiedzieć, gdy dziewczyna była szybsza.
- przepraszam że cie tak nazwałam, przepraszam. nie miałam tego na myśli.- szlochała.
Isabella odwróciła się z moją stronę i wtuliła się w mój tors.
stałem tam nie wiedząc co się przed chwilą stało.
nie wiedziałem co teraz zrobić czy ją odepchnąć i zawieść znów do szkoły czy odwzajemnić uścisk.
po kilku sekundach objąłem ją swoimi ramionami, tak że prawie nie było jej widać. mój żołądek wirował a motyle latały mi w brzuchu gdy dotykałem jej drobnych pleców. wzdrygnęła się gdy poczuła na swoich plecach moje palce. po chwili zaczęła coraz ciszej płakać, aż w końcu ucichła.
odsunęła twarz od mojego torsu. wycierając rękoma łzy z policzków, spojrzała mi w oczy gdy ja nadal ją trzymałem blisko siebie. Nawet nie wiem czemu. czułem wtedy takie dziwne, miłe uczucie gdy ta dziewczyna była blisko mnie.
staliśmy tam wpatrując się w swoje oczy. była piękna, nawet jak była rozmazana. Była inna niż wszystkie dziewczyny, a raczej dziwki które wcześniej zaliczałem.
była naturalnie piękna.
po chwili zjechała wzrokiem na mój tors gdzie zobaczyła że moja biała obcisła koszulka na ramiączka była cała ubrudzona tuszem do rzęs i była prawie cała mokra od jej łez.
zakryła usta dwoma rękami po chwili przemówiła.
- ja.. ja przepraszam, pewnie była bardzo droga, ja nie ch..- jąkała się jak opętana. miała racje ta bluzka była droga tak jak i czarne męskie rórki opuszczone w kroku które miałem teraz na sobie i białe supry. Ale jakoś nie miałem jej tego za złe. Normalnie po raz 3 dziś bym ją zabił.
- nic się nie stało, to tylko bluzka.- przerwałem jej na co spojrzała mi jeszcze raz w oczy.
Bieber czy to ty?!- zapytałem sam siebie.
od kiedy ja jestem kurwa taki romeo. ale od tego spotkania w parku z tą dziewczyną i teraz w szkole. Nie obchodziło mnie to że była denerwującą suką. Musiała na mnie jakoś działać bo dawno bym już ją zabił, ale nie mogłem.. nie potrafiłem. Przerażało mnie to.
- ja.. przepraszam za wszystko- powiedziała, najwyraźniej roztrzęsiona.
- tego właśnie oczekiwałem- od powiedziałem uśmiechając się.
dziewczyna wyrwała się delikatnie z mojego uścisku i stanęła nieco dalej.
posłała mi blady uśmiech, który odwzajemniłem.
Dziewczyna nie kontrolowanie złapała się za nadgarstki które miała całe czerwone.
Moje oczy powiększyły się i złapały ją delikatnie za ręce przyglądając się jej nadgarstkom.
- to.. to nic- jęknęła chcąc wyrwać ręce które trzymałem, ponieważ musiałem się dowiedzieć co to jest.
- cii.- od powiedziałem spoglądając i analizując dalej jej ranę.
dziewczyna nerwowo zaczęła stawać z jednej nogi na drugą, spoglądając dookoła.
Nagle się ocknąłem. przecież to ja w samochodzie jej to zrobiłem. złapałem ją na prawdę mocno ale nie wiedziałem że jej ciało jest aż tak delikatne.
- Kurwa. ja ci to zrobiłem?- zapytałem patrząc się na jej twarz. Znając doskonale odpowiedź na to pytanie.
- nie.. nie to..- jąkała bardziej niż kiedykolwiek.
- Nie kłam kurwa przecież wiem że to zrobiłem.- krzyknąłem na nią zły że kłamała. nie powinienem być na nią zły że to zrobiłem lecz nie potrafiłem się kontrolować i nie chcąc jej nic zrobić odszedłem od niej i zacząłem chodzić w kółko i klnąć pod nosem.
jak mogłem jej to zrobić?!- mruczałem pod nosem, tak żeby dziewczyna nie słyszała.

Isa POV''



Nie wiedziałam co tu się w ogóle stało i dzieje. chłopak porwał mnie ze szkoły po czym potem przytulał, tak wiem że to ja się do niego przytuliłam a on po prostu to od wzajemnił.
Czy on jest kurwa Bipolarny czy się mylę?!- pytałam siebie w myślach.
stałam tam patrząc jak chłopak chodzi cały czerwony ze złości w kółko i klnie coś pod nosem.
po czym stanął i spojrzał się na mnie.
wzdrygnęłam się.
A co jeżeli teraz przeszedł ' dobry Bieber ' i teraz będzie chciał mnie zabić?!- myślałam.
po czym chłopak zaczął kierować się w moją stronę. Ja odruchowo zrobiłam kilka kroków w tył lecz niestety natrafiłam na jego samochód który tam stał, uniemożliwiając mi cofnięcia się dalej.
chłopak podszedł do mnie na tyle że czułam jak szybko oddycha.
mój żołądek robił fikołki gdy był tak blisko. Wdychałam jego Wodę kolońską tak jak to robiłam wtulając się w niego.
On był taki delikatny, a nagle w minute mógł się zmienić w zabójce.
stałam tam patrząc mu w oczy nie wiedząc co zrobi. po czym chłopak otworzył drzwi od strony pasażera.
- wsiadaj- bardziej to zabrzmiało jak prośba nie rozkaz, jego głos był teraz delikatny, co wywołało u mnie pożądanie. Kurwa.
Zrobiłam tak jak kazał mi chłopak. Miałam nadzieje że zawiezie mnie z powrotem do szkoły, lub zapyta gdzie mieszkam i zawiezie mnie do domu.
z rozmyśleń wyrwał mnie otwierających i zamykających się drzwi. Nim zauważyłam chłopak jechał wzdłuż ulicy.
Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, więc nerwowo zaczęłam bawić się palcami i zagryzam dolną wargę.
Widziałam jak od czasu do czasu chłopak patrzy na mnie kontem oka, myśląc że tego nie zauważę. Błąd kolego.
Jechaliśmy przez długi czas, czyli straciłam nadzieje że zawiezie mnie w bezpieczne miejsce, czyli szkoła lub mój dom.
nim się zdążyłam zorientować, zaparkował pod jakimś domem. Był na prawdę piękny.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam nie pewnie Biebera.
- przed moim domem- zachrypiały głos chłopaka rozbrzmiał mi w uszach.
już po mnie kurwa.

________________________________________________________________


O to i jest :D
2 rozdział. Pisze to sama, i to jest moje pierwsze opowiadanie tak jak wspomniałam już wcześniej. Proszę o wyrozumiałość :)

wtorek, 11 czerwca 2013

rozdział 1


Rozdiał 1.
"Mężczyzna  w parku."




Jestem Isabella Veronica Mcline, mam dużo problemów oraz dużo kompleksów.
Nie jestem lubiana w szkole, może dlatego że nie chodzę tak jak wszyscy w moim wieku na imprezy, tylko siedzę w domu i się uczę albo czytam książki.
Moją najlepszą przyjaciółką jest Alexandra Shluton, patrząc prawdzie w oczy to jedyną. Nie mam nikogo innego.
Moje życie jest nudne. Dzień w dzień robię to samo.
Moi rodzice są kochającym się małżeństwem, jako rodzina nie mamy ze sobą za dużo sprzeczek. Uważamy się za idealną rodzinę.

Wstałam z łóżka podchodząc do szafy szukając w niej stroju do Joggingu. Uwielbiałam biegać nocami, wiem że to nie bezpiecznie ale wtedy czuje się wolna.
Przebrałam się oraz zaczesałam włosy w koński ogon, biorąc słuchawki i mojego Iphona wyszłam z domu. Była godzina 21:30 więc postanowiłam dziś zrobić sobie krótkie bieganie, tylko przez centrum do parku i tą samą trasą do domu.
Przebiegłam już trasę znajdująca się w centrum, gdy biegłam przez park.. Nagle usłyszałam czyjeś stłumione wołanie, ponieważ miałam słuchawki w uszach co uniemożliwiało mi konkretnego z lokalizowania dochodzącego głosu. Gdy wyciągnęłam słuchawki usłyszałam ponownie głos, spojrzałam w stronę ławki obok mnie.
-Ej ty!- Nagle stanęłam przy mężczyźnie, przerywając swój jogging. facet który leżał na ławce skulony, wołał mnie desperacko.
-Co się panu stało?- Zapytałam spokojnym głosem, lecz nie ukrywam że na pewno w moich oczach można było zobaczyć odrobinę strachu, zdezorientowania oraz troski.
-Ręka! moja ręka! ona tak strasznie boli! proszę pomóż mi!- krzyknął, z bólem w głosie.
Zastygłam przy nim przez chwile nie wiedząc co zrobić. Zatrzymałam oddech przez chwile. Bałam się, ponieważ była już późna godzina, ok 22.
Lecz nagle się otrząsnęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam wykręcać numer na pogotowie.
Mężczyzna zauważył co robię i wytrącił mi telefon z ręki.
-Co do cholery?! oszalał pan?!- Krzyknęłam na niego zdenerwowana.
Co ten facet sobie myślał, leżał tam na ławce o późnej godzinę ze złamaną ręką wołając mnie i prosząc o pomóc, a gdy chce mu pomóc ten nagle się rzuca na mój telefon.
Nie był za stary żeby mieć jakieś zaburzenia psychicznie, więc to od razu wykluczyłam, miał na około 25 lat.
-Nigdzie nie dzwoń.- szepnął.
O co tu kurwa chodzi?!pytałam w myśli samą siebie
-on nie chce żeby ktokolwiek się dowiedział że coś mi zrobi.- Kontynuował
-o czym pan do cholery mówi?! - krzyknęłam do faceta.
W mojej głowie była zupełna pustka i zdezorientowanie.
Nagle podskoczyłam ze strachu słysząc kroki za mną.
odwróciłam się szybko i zauważyłam dość wysokiego chłopaka który był ubrany na czarno, z kapturem na głowie co uniemożliwiało mi zobaczenia jego twarzy.
Moje serce przestało gwałtownie bić. moje ręce zaczęły się pocić. oczy wypełniły się strachem, a ciało zaczęło się trząść.
-Zostaw go..- wysyczał chłopak, chrypliwym głosem.
Wzdrygnęłam się na jego słowa.
-A..Ale on jest r..ranny..- wyjąkałam, z drżącym głosem.
Chłopak zaśmiał się wymuszająco i podszedł do mnie bliżej.
Wtedy się bałam? Możliwe. Ale teraz byłam przerażona.
Chłopak podszedł na tyle że czułam jego oddech na moim uchu. Przeszedł mnie dreszcz po kręgosłupie.
-jego sprawa. chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- Wyszeptał mi gorącym powietrzem w szyje
Odsunął się a ja stałam tam jak słup soli.
Co on sobie wyobrażał?! a bardziej kim on w ogóle był?!
Zostawiłam te pytania dla siebie bo widziałam że nie był chłopakiem który lubi jak ktoś mu staje na drodze, lub mu się sprzeciwia
Spojrzałam jeszcze raz na jego Głowę. ale co dziwne teraz widziałam jego twarz. Nagle oprzytomniłam, że gdy był blisko mnie spadł mu kaptur gdy ode mnie odchodził. był przystojny, czekoladowo-miodowe oczy w których można utonąć, nos perfekcyjny, cera nieskazitelna oraz kilka malutkich pieprzyków na policzkach.
Nareszcie jego usta.. były pełne oraz miały kolor dojrzałej maliny, nie zaprzeczam chciało się je całować.
- zrób zdjęcie zostanie na dłużej- uśmiechnął się łobuzersko, mówiąc.
wyrwał mnie z obserwowania jego doskonałej twarzy, lecz jeszcze zwróciłam uwagę na jego perfekcyjne białe zęby oraz nieskazitelny uśmiech.
On był perfekcyjny.
Zamrugałam szybko kilka razy, zbierając swoje myśli.
nagle ocknęłam się i przypomniałam sobie jego komentarz, na co prychnęłam.
Zebrałam z chodnika swój telefon. Spojrzałam na nich jeszcze raz, oraz patrząc się głęboko w oczy chłopaka. wcześniej wygadał się mieć w nich stanowczość, teraz tak jak by zmiękły, z delikatniały i przyglądały się moim.
staliśmy tak kilka sekund, lecz on nagle spuścił wzrok i powiedział
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedział to unosząc głos.
Wiedziałam że jego cierpliwość się kończy.- Więc jeszcze raz spojrzałam na faceta skulonego na ławce, po tym odwróciłam się zaczynając biec do domu.
Nagle usłyszałam jeszcze głos Chłopaka
- Ej, Shawty!- Krzyknął za mną.
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunął
wzdrygnęłam się w strachu słysząc jego wypowiedź, biegnąc szybciej nie oglądając się za siebie.



Boy POV''



Byłem w parku, łamiąc rękę jakiemuś kolesiowi który dał mi zlecenie, a teraz musiał mi zapłacić. Nie zapłacił oczywiście skurwysyn.
Pobiłem koleśa, lecz nie mogłem go zabić musiałem sprawić mu ból, żeby wiedziała na czym stoi. musiał mi kurwa zapłacić moją działkę.
gdy tak rozmyślałem, zauważyłem że chuja nie ma przy mnie. Wkurwiłem się sam na siebie gdy nagle usłyszałem jego desperacki głos
-ej ty!- krzyknął na co od razu pobiegłem w stronę usłyszanego głosu chowając się za krzaki.
Zauważyłem że koleś zwijał się z bólu przez złamaną wcześniej rękę na ławce.
Zaraz, zaraz. Podeszła do niego jakaś dziewczyna. Najwyraźniej uprawiająca Jogging.
Nie widziałem jej za bardzo lecz widząc nawet niewyraźnie jej ciało oraz buźkę miałem ochotę ją ruchać.
poczułem napięcie w spodniach, gdy nagle zauważyłem jak dziewczyna wyciąga telefon i próbuje do kogoś zadzwonić.
Zaczęłam wychodzić z krzaków i kierować się powoli w ich stronę.
Nagle sukinsyn wytrącając jej telefon z ręki, który upadł na chodnik.
Dobry ruch kolego-pomyślałem
zauważyłem jak zaczyna się denerwować i wydzierać się na kolesia. Była taka seksowna.
Gdy podchodziłem bliżej, byłem już pewien że usłyszała jak się zbliżałem, ponieważ zastygła w miejscu nie mówiąc już nic.
Odwróciła się gwałtownie spoglądając na mnie.
Nie widziałem jej twarzy bo utrudniał mi to mów kaptur który zwisał mi nad twarzą żeby ją zasłonić.
- zostaw go- odezwałem się wiedząc, że to ją wystraszy.
Wzdrygnęła się.
- A..Ale on jest r..ranny- wyjąkała, rozbawiło mnie jak bardzo się mnie bała.
Robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny przystawiłem twarz do jej ucha.
- Jego sprawa. Chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- wyszeptałem jej w ucho, ucieszony że dziewczyna była w ciężkim szoku.
odsunąłem się od niej o kilka kroków. Zobaczyłem teraz z bliska jej twarz. Była piękna, co najmniej, ona była przepiękna. Najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem.
Jej oczy były Niebiesko-szare w których można było od razu utonąć jej cera była delikatna aż się chciało gładzić ją palcem. Jej policzki naturalnie różowe a usta.. perfekcyjnie pełne, idealny kolor różu.
Miałem ochotę teraz stać tam godzinami i wpatrywać się w nią.
Zaraz, Co ja pierdole. To zwykła dziwka włócząca się sama po nocy.
Nie mogłem uwierzyć że tak o niej pomyślałem.
potrząsnąłem głową widząc że ona tez była we mnie wpatrzona, całe szczęście że nie zorientowała się że też się w nią wpatrywałem.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej - posłałem jej chamski komentarz, uśmiechając się łobuzersko przy tym.
Piękno oka brunetka nie odzywała się chwile wpatrując się teraz w mój uśmiech, zaśmiałem się w myślach jeszcze bardziej. Nie potrafiłem jej rozgryźć.
Po czym dziewczyna ocknęła się i prychnęła cicho. Po czym zabrała telefon z chodnika jeszcze raz spoglądając na mężczyznę leżącego na ławce, a potem na mnie. Spojrzała mi prosto w oczy, co od razu odwzajemniłem.
Staliśmy tam przez kilka sekund wtapiając się sobie w oczy.
Kurwa co ty wyprawiasz, to zwykła suka!- przekląłem się w myślach.
wyrwałem się z niekomfortowego momentu i zjechałem wzrokiem w inne miejsce niż jej oczy.
Wkurwiła mnie tym że tak na mnie działała, więc zaczynałem tracić kontrole nad samym sobą
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedziałem prawie krzycząc. Na co dziewczyna jeszcze raz spojrzała na ławkę na której leżał ten sukinsyn po czym odwróciła się i zaczęła biec.
Nagle przypomniałem sobie o najważniejszym, o uprzedzeniu jej.
- Ej, Shawty!- krzyknąłem, z łobuzerskim uśmieszkiem
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunąłem.
Brunetka nie odwracając się, zaczęła biec szybciej. Jej tyłek na prawdę wyglądał zajebiście seksownie.
po kilku sekundach spoglądania na oddalającą się dziewczynę, zwróciłem wzrok na chłopaka skulonego na ławce.
Potrząsnąłem nim, po czym złapałem na koszulkę podnosząc do poziomu swojej twarzy, tak żeby patrzył na mnie i  mnie dobrze słyszał.
- Słuchaj skurwysynu, jeżeli do następnego tygodnia mi nie zapłacisz, zabije cie.- podniosłem trochę głos, mówiąc to z wielkim grymasem na twarzy
- Zabije cie- powtórzyłem, lecz teraz bardziej groźnie.
- Rozumiemy się? - zapytałem
Potrząsnął głową potwierdzająco, po czym dostał ode mnie pięścią w twarz i został rzucony znów na ławkę na której przed chwilą leżał.
- masz czas do niedzieli, czyli równy tydzień MaaClan. - Splunąłem mocno poirytowany, tracąc na niego mój czas.
Zwróciłem się w stronę mojego samochodu. Szedłem wolnym krokiem wyciągając z kieszeni bluzy papierosy. moje oczy od razu się powiększyły, więc źrenice pewnie tez. Mój mózg wiedział że tego mi trzeba. Po czym odpaliłem papierosa zaciągając się dymem. powtórzyłem czynność jakieś 2 razy po czym znalazłem się przy samochodzie.
Wsiadłem do niego odpalając silnik ruszając w stronę mojego domu.



Isabella POV''



Droga wydawała się nieskończenie długa lecz w końcu dotarłam pod mój dom
weszłam do niego szybko, rozglądając się czy moi rodzice śpią. miałam szczęście bo nie było ich ani w salonie ani w kuchni, przy puszczałam że los się do mnie w końcu uśmiechnął i już spali.
weszłam cicho na górę po schodach, po czym szłam w dłuż korytarzu spotykając drzwi od mojego pokoju. otworzyłam je delikatnie po czym weszłam do pokoju zamykając drzwi bezczelnie.
Gdy zamknęłam drzwi zapaliłam światło, podeszłam do szafy biorąc piżamę. Wybrałam niebieskie szorty w małe serduszka i bluzkę na ramiączka ze słoniem. Tak wiem moje piżamy nie wyglądają jak te które mają 17 letnie dziewczyny w filmach, a nawet nie w filmach tylko tez niektóre dziwki z mojej szkoły. Ale lubiłam to. Lubiłam się różnić od innych. Być po prostu sobą.
weszłam do mojej łazienki, która miałam wyznaczoną tylko dla siebie, co oznacza że była umieszczona w moim pokoju. całe szczęście.
Weszłam do niej kładąc piżamę na toaletce, nie zastanawiając się zrzuciłam z siebie strój do biegania i wchodząc pod prysznic.
pozwoliłam swoim mięśniom się rozluźnić gdy te były opatulone ciepło-chłodnymi kropelkami wody.
wyszłam z pod prysznica orzeźwiona, czując się lepiej niż godzinę temu. ubrałam piżamę którą wybrałam. wytarłam ręcznikiem mokre włosy które sięgały mi do połowy pleców. byłam brunetką z lekko falowanymi włosami, moje oczy były niebiesko-szare. nigdy nie miałam problemów ze swoją cerą więc była delikatna i gładka. moje policzki były naturalnie lekko-różowe a usta były ciemno malinowe.
Gdy już przestałam się sobie przyglądać w lustrze, i skończyłam wycierać moje włosy uczesałam je i związałam w niesfornego koka, po czym wyszłam z łazienki.
Zerknęłam na zegarek, jest kilka minut po 23:30 więc zgasiłam światło i wślizgnęłam się do łóżka. pozwoliłam mojemu umysłowi się odprężyć i prze analizować to wszytko co się dzisiaj stało.
Nadal miałam przed oczami obraz mężczyzny który miał najprawdopodobniej złamaną rękę, a co gorsza zostawiłam go tam na pastwę losu z tym chłopakiem, lub nawet przestępną.
Groził mi więc jeszcze bardziej się go bałam niż samego jego bycia przy mnie.
lecz jego usta, uśmiech, oczy.. nagle się otrząsnęłam i sama zaczęłam przeklinać się w myślach.
po czym nadal brzmiało mi w myślach jego słowa..
Wtuliłam Głowę głębiej w poduszkę, nie chcąc już o tym myśląc i zapomnieć o tym dniu.
Nagle powoli zaczęłam odpływać w śnie.

ZWIASTUN

Ona, Isabella Mcline wiek 17. On, Justin Drew Bieber wiek 18.
Odpowiedź na pytanie znajduje sie w ich historiach, w ich przeżyciach w przeszłości.
Ona zwyczajna piękna, mądra i niewinna dziewczyna, a on groźny, przestępczy, przystojny oraz chłopak bez uczuć.
To wszystko sie w nich zmienia gdy sie poznają, ona zamienia sie w buntowniczą oraz niegrzeczną dziewczynę, a on zmienia sie w bardziej delikatnego i jednak posiadające uczucia chłopaka.
On potrzebuje dziewczyny przy której będzie mógł sie kontrolować, która pokaże mu jak być delikatnym.
Ona potrzebuje chłopaka, który wyrwie ją z jej nudnego życia i pokaże jak żyć.
będą sobie przeznaczeni?
Przekonajcie sie sami..




o to zapowiedź mojego opowiadania, mam nadzieje że wam sie spodoba :)
To jest moje pierwsze opowiadanie jakie pisze, więc jeżeli będą jakieś błędy w pisowni proszę po prostu napisać, nie chejtować że ' pierwsze zajrzyj do słownika a potem bierz sie za pisanie opowiadać '.
Tak wiem, nie jestem dobra z j.polskiego ale sie staram. Myślę że na tej stronce będzie miła pozytywna atmosfera.

z góry przepraszam za błędy. 

Ja postaram sie pisać, jak najlepiej i coraz lepiej oraz szybko dodawać nowe rozdziały.
Mam nadzieje także, że wy też będziecie wyrozumiali i mili :)
No to zacznijmy naszą historie z Isabellą i Justinem.
pozdrawiam :*