Isa pov*
Cholera!- Cześć.
odpowiedział.
Zrobiło sie bardzo niezręcznie. Powietrze wokół nas było bardzo gęste, aż sie dusiłam. Oczywiście Alexandra musiała mi wypaść z uścisku. Jestem w dupie. On mnie zabije.
-Umm.. pozwolisz że pójdę poszukać przyjaciółki.
spojrzałam za siebie a później znów na niego. Powoli zaczęłam sie wycofywać. Ale poczułam rękę łapiącą mój nadgarstek. A juz myślałam że zostawi mnie w spokoju. pieprzyć cie Alexandra, nigdy cie nie ma gdy musisz mnie uratowac z opresji.
- Zaczekaj. Wyjdźmy na zewnątrz musimy porozmawiać.
To było coś jak oznajmienie, a raczej rozkaz.
ok bałam sie.
Trzymał mnie mocno za nadgarstek i ciągnął w stronę wyjścia. Gdy znaleźliśmy sie na zewnątrz patrzyłam na wszystko tylko nie na niego. Byłam tak zażenowana! Boże pomóż!
-Myślałaś że jestem aż tak głupi?!
krzyknął. na co podskoczyłam.
Nie musiał już krzyczeć bo muzyka już tutaj nie przeszkadza w mówieniu normalnym tonem, i pewnie o tym wiedział.
- Posłuchaj mnie Justin, wiem że powinnam od razu cie spławić w tym samochodzie a nie bawić sie w wymyślanie numeru ale..
przełknęłam.
- Ale źle mnie potraktowałeś. Po prostu zapomnijmy o tym że w ogóle sie znamy.
Powiedziałam podnosząc wzrok na Justina.
Jego oczy w domu były ciemne jak mnie zobaczył, teraz jak by złagodniały. On był taki przystojny, boze do pomóż mi. Spojrzał na mnie z uniesioną jedną brwią.
- Ale przecież w samochodzie powiedziałaś że wszystko ok.. nie rozumiem..
pokręcił głową. i odwrócił ode mnie wzrok.
- Posłuchaj, moze i masz problemy psychiczne jak zachowanie spokoju czy coś, lub jestes bipolarny. Ale słuchaj, nie jesteśmy dla siebie ważni i nic dla siebie nie znaczymy. A ja nie chce zaczynać nawet znajomości z tobą. Wiem, źle zrobiłam z tym numerem. Ale teraz sie wyjaśniło. Więc po prostu idźmy w swoje strony.
Powiedziałam do chłopaka który na moje słowa zacisną pięści i szczękę.
Przeniósł na mnie wzrok. A ja widziałam w nich ból. Nie rozumiałam, uraziłam go tymi słowami?! Ale widząc to w jego oczach zrobiło mi sie naprawdę źle..
Justin Pov*
- Posłuchaj, moze i masz problemy psychiczne jak zachowanie spokoju czy
coś, lub jestes bipolarny. Ale słuchaj, nie jesteśmy dla siebie ważni i
nic dla siebie nie znaczymy. A ja nie chce zaczynać nawet znajomości z
tobą. Wiem, źel zrobiłam z tym numerem. Ale teraz sie wyjaśniło. Więc po
prostu idźmy w swoje strony. Powiedziała dziewczyna.
Poczułem ból w moim sercu. Przypomniałem sobie jakim dupkiem jestem. Ona ma racje, jestem kawałkiem gówna który krzywdzi ludzi i nie potrafi utrzytmać znajomości nawet na 3 dni. Ma racje, jestem chory psychicznie. Jestem kurwa Justin Bieber, nie przejmuje sie słówkami które mówią do mnie ludzie. Ale te słowa.. z jej ust. zabolały. Spojrzałem na nią.
- masz racje.
wyszeptałem. odwróciłem sie od dziewczyny i po prostu odszedłem w inną strone. mam zamiar pobyć na chwile sam, musze gdzies pojechać.
- Justin, poczekaj !
krzyczała za mną dziewczyna ale ja zignorowałem.
Kopnąłem z całej siły kosz który stał przed domem po czym nadal kontynuowałem droge do mojego samochodu.
Wsiadłem do samochodu i uderzyłem kilka razy w kierownice.
Myślałem że ta dziewczyna jest inna, że zrozumie moje problemy. Ja pierdole Justin! Ona nawet nie zna twoich problemów, uważa cie za chorego psychicznie! mówiła mi podświadomość. Poza tym ona była za grzeczna żeby była blisko ciebie, chcesz zrujnować jej idealne życie i przelać to całe gówno też na nią bo jestes samolubny i jej pragniesz?! moja podświadomość krzyczała dalej.
Siedziałem sam w samochodzie mając zamknietę oczy i biorąc głębokie oddechy.
Nagle usłyszałem że ktoś otwiera drzwi od strony pasażera. Od razu spojrzałem w tamą stronę. Była to Isa. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
westchnęła
- Słuchaj, przepraszam nie miałam tego na myśli..
Spojrzała mi w oczy.
- Przeraziła mnie myśl nawet zadawania sie z tobą bo jesteś gangsterem, robisz nielegalne rzeczy Justin! To jest złe, ale..
przełknęła i kontynuowała.
- Ale ja spostrzegam cie inaczej, wiem ze prawie cie nie znam ale wydajesz sie dobrym chłopakiem.
Powiedziała.
Nie mogłem uwierzyć że ktos właśnie nazwał mnie dobrym chłopakiem. Zaśmiałem sie z tego co powiedziała.
- Isa, masz racje. Powinniśmy o sobie zapomnieć, że w ogóle sie spotkaliśmy. Nie jestem wcale ' dobrym chłopakiem '. Uwierz mi na słowo. Nie masz pojęcia do jakich rzeczy jestem zdolny.
powiedziałem spoglądając przed siebie.
- Ale Justin ja..
- Nie Isa, po prostu wyjdź w tej chwili.
rozkazałem jej.
Dziewczyna skojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Nie Bieber. Nie wysiąde, czy ci sie to podoba czy nie.
Powiedziała ostrym tonem i skrzyżowała ręce na piersi.
- Posłuchaj mnie, jeżeli ci mówie żebyś spierdalała to spierdalaj! Naucz sie słuchać dziwko!
Ryknąłem na nią.
Lecz ona nawet sie nie poruszyłam. Powoli moja krew zaczęła wrzeć, co za uparta suka.
- Słyszysz mnie w ogóle?!
krzyknąłem po raz drugi.
- Tak słysze cie doskonale, szczególnie teraz jak sie drzesz. po prostu przestań krzyczeć i być takim dupkiem i pojedźmy do ciebie, jesteś śpiaca.
Uniosłem do góry brwi.
Od kiedy ona była taka odważna?!
westchnąłem i odpaliłem samochód. Droga minęła w milczeniu. Nikt nic nie mówił.
Wysiedliśmy z samochodu gdy zaparkowałem w moim garażu i pokierowaliśmy sie do mojego mieszkania.
- Justin..
usłyszałem głos dziewczyny z salonu. Aktualnie byłem w kuchni wyciągając piwo z lodówki. Nie piłem na tej gównianej imprezie, chuj jeden wie co oni tak wlewali. Poszedłem do Jona czy jak mu tam na tą impreze tylko dlatego że nudziło mi sie samemu w domu a cały mój gang pojechał własnie an tą impreze, więc nie miałem wyboru.
- mhm ?
mruknąłem.
- chodź tutaj.
zawołała.
przewróciłem oczami i ruszyłem w strone salonu. Dziewczyna siedziała na kanapie i oglądała bóg wie co w TV. Spojrzała na mnie i poklepała miejsce obok siebie. To było dość dziwne że tak odważnie sie zachowywała. Ale byłem pewien że to alkohol. Usiadłem obok dziewczyny patrzac na nią tak jak ona na mnie. Zarumieniła sie i zachichotała.
- Co?
zapytałem rozbawiony jej zachowaniem.
- emm.. uhg.. bo ty jestes taki przystojny!
Wydobyła z siebie pijacki śmiech.
Oho, z tą dziewczyną jest bardzo źle. Oblizałem wargi i odłożyłem piwo na stoliku przy kanapie. Nachyliłem sie nad dziewczyną i pogłaskałem jej policzek. patrzyliśmy sobie w oczy, zacząłem sie powoli przybliżać do jej ust. Zauwazyłem że dziewczyna wydęła wargi i zamknęła oczy. Wybuchnąłem śmiechem i odchyliłem sie od dziewczyny. Isa pewnie wiedziała z czego sie śmieje bo walnęła mnie w ramię.
- Co cie tak bawi?
Syknęła.
- Ty księżniczko.
odpowiedziałem ocierając oczy z łez które były wywołane poprzez nadmiar śmiechu.
- Lecisz na mnie. Cholernie chciałaś zebym cie pocałował. Ale cholera Isa, wyglądasz dziś tak seksownie.
Zmieżyłem ją po raz setny dziś wzrokiem i po raz tysięczny oblizałem wargi. Ta dziewczyna jest nieziemsko seksowna. Była taka piękna, cudowne włosy a za takie ciało i takie kształty zabiłaby niejedna dziewczyna. Przez sukienkę jaką miała miałem idealny widok na jej piersi. Mój przyjaciel w bokserkach zaczął sie cieszyć przez widoki jakie miałem. Cholera! Spojrzałem znów na twarz dziewczyny, która była cała czerwona. Aww! ona sie rumieni. Zawstydzam ją. to takie słodkie. zakaszlałem sztucznie po czym znów przysunąłem sie do dziewczyny. Kurwa ona pachnie tak dobrze!
- moge cie pocałować?
wyszeptałem w jej wargi.
Dziewczyna przełknęła śline i powoli skinęła głową. Przyłożyłem swoje wargi do jej. Jej wargi były tak miekkie. Poczułem znów te cholerne motylki w brzuchu. Jej usta były tak zajebiście dobre. Naparłem bardziej na jej wargi nie będąc w stanie dlużej sie kontrolować. Moje dłonie odnalazły jej plecy i położyły ją lekko na kanapę. Isa nie opierała się, a wręcz przeciwnie chwyciła mnie za kark i przyciskała swoje usta jeszcze bardziej do mnie. jeździłem palcami po jej plecach oraz po udzie. polizałem jej dolną warge a dziewczyna z chęcią dała mi dostęp. Od razu wsunąłem swój język do jej ust. Nasze języki toczyły ze sobą walkę. Powietrze stało się gęste a temperatura wzrosła o kilka stopni. Nie chciałem tego przerywać, jej usta były jak niebo, czułem sie jak bym był w siódmym niebie. Dziewczyna włożyła dłonie za moją koszulkę, przejeżdżając palcami po każdym mięśniu na moim brzuchu. Zajęczałem w jej usta a Isa oderwała sie na sekunde żeby nabrać powietrza po czym sie w moje usta z jeszcze większą namiętnością. Wyjęła małe dłonie spod mojej koszulki i wplotła je w moje włosy i pociągnęła za ich końce. Czułem jak mój członek pulsuje. Chciałem ją. Wiedziałem że jest pod wpływem alkoholu. Ale cholera nie potrafie opisac jak bardzo ją teraz chce. Już miałem zdejmować jej sukienkę ale zadzwonił jej telefon. Dziewczyna oderwała sie ode mnie na co jęk niezadowolenia wyszedł z moich ust. Kurwa to był najlepszy pocałunek w moim życiu. Tak nieczysto seksowna. Boże. Szepnęła do mnie ciche przepraszam na co ja skinąłem głową że nic sie nie stało i żeby odebrała. Spojrzałem na moje spodnie gdzie formował sie namiot. Ja pierdole. Wykorzystałem sytuacje że dziewczyna rozmawia przez telefon i poszedłem do łazienki załatwić swój mały a raczej duży problem.