Justin Pov*
Otworzyłem lekko oczy i od razu poraził mnie promień słoneczny który wpadał przez nie dokładnie zasłonięte zasłony w moim pokoju. Jęknąłem i ponownie zamknąłem oczy odwracając głowę na drugi bok. Otworzyłem znowu oczy i spojrzałem na zegarek stojący na mojej szafce nocnej, była już jedenasta. Podniosłem sie na łokciach patrząc na drugą stronę mojego łóżka. Isy nie było. Szczerze powiedziawszy pierwsze spanikowałem, że uciekła. Ale zaraz do moich nozdrzy dobiegł wyśmienity zapach naleśników. Wstałem z łóżka i obrałem moje szare spodnie dresowe a mój tors pozostawiłem nagi. Zszedłem ze schodów spoglądając w kierunki kuchni gdzie stała Isabella najprawdopodobniej robiła naleśniki. Ubrana była w moje krótkie spodenki od koszykówki oraz moją białą bluzkę na krótki rękaw. Wyglądała seksownie w moich rzeczach, mógłbym sie przyzwyczaić do tego widoku: Ona rano robiąca śniadanie ubrana w moje rzeczy. - Dzień dobry.
Przywitałem sie z dziewczyną i usiadłem na krześle od barku.
Dziewczyna podskoczyła i krzyknęła omal nie wyrzucając naleśnika z patelni.
- Boże Justin, przestraszyłeś mnie!
skarciła mnie, spoglądając na mnie.
Zachichotałem
- I dzień dobry.
podeszła z patelnią do talerza stojącego na blacie i wrzuciła na niego naleśnika.
- Mam nadzieje że lubisz naleśniki?
uśmiechnęła sie do mnie.
- Uwielbiam.
poinformowałem ją.
- Dawno nikt nie robił dla mnie śniadania, dziękuje.
Powiedziałem szczerze.
Isa wyjęła z lodówki sok i z szafki dwie, po czym postawiła je również na blacie i nalała soku.
Usiadła koło mnie na barku.
- nie ma za co. Ale sie nie przyzwyczajaj!
powiedziała z rozbawieniem w głosie.
Zrobiłem smutną minkę.
- Jesteś okrutna.
Roześmiałem sie razem z nią po czym zaczęliśmy jeść.
- i jak? smakują?
zapytała.
Widziałem w jej oczach że boi sie że mi nie zasmakują, więc postanowiłem sie troche z nią podroczyć.
- egh, no wiesz..
zrobiłem grymas na twarzy.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
- wiesz jak ci nie smakuje to po prostu..
Nie dałem jej dokończyć tylko szybko pocałowałem ją w usta.
Już nie moglem sie powstrzymać, a ona za dużo gada.
Dziewczyna dopiero po chwili oddała pocałunek.
Odsunąłem sie od niej i kontynuowałem jedzenie naleśników.
- są naprawde dobre. Najlepsze jakie jadłem.
Poinformowałem ją i puściłem jej oczko.
Dziewczyna zarumieniła sie i też kontynuowała jedzenie.
Reszte posiłku jedliśmy o gadaniu jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- O.. ty jestes bez koszulki.. nie zauwazyłam..
powiedziała zaskoczona prawie śliniąc sie patrzac na mój tors.
zaśmiałem sie.
- Ojj księżniczko, Nie krępuj sie. Jeżeli chcesz dotknąć moich mięśni prosze bardzo.
powiedziałem bardziej zachęcająco.
Isabella nic sie nie odezwała po prostu dotknęła mojego bicepsa, którego naprężyłem.
Szczerze podnieciło mnie to gdy mnie tak dotykała. Boże powiedz mi co ta dziewczyna ze mną robi!
Isa jęknęła jak by miała orgazm na co dziwnie sie na nią spojrzałem.
Od razu zabrała rękę i zaczerwieniła sie mocno. Po czym zaczęła sprzątać po śniadaniu.
Dobra, czy ona właśnie miała brudne myśli związane ze mną czy mi sie wydaję?
Cholera ta dziewczyna jest tak idealna. Chciałbym zeby była moja, chciałbym nazywać ją MOJĄ.. Ale wiedziałem że dziewczyna z takim dupkiem jak ja nie ma przyszłości. Ale oczywiście jestem egoista więc..
___________________________________________________________________
Tak wiem, rozdział jest krótki i mało sie dzieje, ale jest :)
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ALE JESZCZE NIE SPRAWDZAŁAM GO DRUGI RAZ, ZROBIE TO W NAJBLIŻSZYM CZASIE.