poniedziałek, 16 grudnia 2013

rozdział 8

Justin Pov*


Otworzyłem lekko oczy i od razu poraził mnie promień słoneczny który wpadał przez nie dokładnie zasłonięte zasłony w moim pokoju. Jęknąłem i ponownie zamknąłem oczy odwracając głowę na drugi bok. Otworzyłem znowu oczy i spojrzałem na zegarek stojący na mojej szafce nocnej, była już jedenasta. Podniosłem sie na łokciach patrząc na drugą stronę mojego łóżka. Isy nie było.  Szczerze powiedziawszy pierwsze spanikowałem, że uciekła. Ale zaraz do moich nozdrzy dobiegł wyśmienity zapach naleśników. Wstałem z łóżka i obrałem moje szare spodnie dresowe a mój tors pozostawiłem nagi. Zszedłem ze schodów spoglądając w kierunki kuchni gdzie stała Isabella najprawdopodobniej robiła naleśniki. Ubrana była w moje krótkie spodenki od koszykówki oraz moją białą bluzkę na krótki rękaw. Wyglądała seksownie w moich rzeczach, mógłbym sie przyzwyczaić do tego widoku: Ona rano robiąca śniadanie ubrana w moje rzeczy.
- Dzień dobry.
Przywitałem sie z dziewczyną i usiadłem na krześle od barku.
Dziewczyna podskoczyła i krzyknęła omal nie wyrzucając naleśnika z patelni.
- Boże Justin, przestraszyłeś mnie!
skarciła mnie, spoglądając na mnie.
Zachichotałem
- I dzień dobry.
podeszła z patelnią do talerza stojącego na blacie i wrzuciła na niego naleśnika.
- Mam nadzieje że lubisz naleśniki?
uśmiechnęła sie do mnie.
- Uwielbiam.
poinformowałem ją.
- Dawno nikt nie robił dla mnie śniadania, dziękuje.
Powiedziałem szczerze.
Isa wyjęła z lodówki sok i z szafki dwie, po czym postawiła je również na blacie i nalała soku.
Usiadła koło mnie na barku.
- nie ma za co. Ale sie nie przyzwyczajaj!
powiedziała z rozbawieniem w głosie.
Zrobiłem smutną minkę.
- Jesteś okrutna.
Roześmiałem sie razem z nią po czym zaczęliśmy jeść.
- i jak? smakują?
zapytała.
Widziałem w jej oczach że boi sie że mi nie zasmakują, więc postanowiłem sie troche z nią podroczyć.
- egh, no wiesz..
zrobiłem grymas na twarzy.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
- wiesz jak ci nie smakuje to po prostu..
Nie dałem jej dokończyć tylko szybko pocałowałem ją w usta.
Już nie moglem sie powstrzymać, a ona za dużo gada.
Dziewczyna dopiero po chwili oddała pocałunek.
Odsunąłem sie od niej i kontynuowałem jedzenie naleśników.
- są naprawde dobre. Najlepsze jakie jadłem.
Poinformowałem ją i puściłem jej oczko.
Dziewczyna zarumieniła sie i też kontynuowała jedzenie.
Reszte posiłku jedliśmy o gadaniu jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- O.. ty jestes bez koszulki.. nie zauwazyłam..
powiedziała zaskoczona prawie śliniąc sie patrzac na mój tors.
zaśmiałem sie.
- Ojj księżniczko, Nie krępuj sie. Jeżeli chcesz dotknąć moich mięśni prosze bardzo.
powiedziałem bardziej zachęcająco.
Isabella nic sie nie odezwała po prostu dotknęła mojego bicepsa, którego naprężyłem.
Szczerze podnieciło mnie to gdy mnie tak dotykała. Boże powiedz mi co ta dziewczyna ze mną robi!
Isa jęknęła jak by miała orgazm na co dziwnie sie na nią spojrzałem.
Od razu zabrała rękę i zaczerwieniła sie mocno. Po czym zaczęła sprzątać po śniadaniu.
Dobra, czy ona właśnie miała brudne myśli związane ze mną czy mi sie wydaję?
Cholera ta dziewczyna jest tak idealna. Chciałbym zeby była moja, chciałbym nazywać ją MOJĄ.. Ale wiedziałem że dziewczyna z takim dupkiem jak ja nie ma przyszłości. Ale oczywiście jestem egoista więc..


___________________________________________________________________

Tak wiem, rozdział jest krótki i mało sie dzieje, ale jest :)
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ALE JESZCZE NIE SPRAWDZAŁAM GO DRUGI RAZ, ZROBIE TO W NAJBLIŻSZYM CZASIE.

niedziela, 1 grudnia 2013

SKOMENTUJ !!

PROSZĘ JEŻELI CZYTASZ MOJEGO BLOGA SKOMENTUJ NAWET KROPKĄ. JEST DLA MNIE WAŻNY NAWET JEDEN CZYTELNIK! KOCHAM WAS <3

rozdział 7

Isa pov*


-Halo?! Isa ?! Gdzie ty do cholery jesteś?!
Krzyczała Alexa przez telefon.
Kurwa, zupełnie o niej zapomniałam. Rozejrzałam sie po pokoju aby upewnić sie że Biebera nie ma w pomieszczeniu.
- Emm, Alexa ja jestem u Justina. Będę dziś u niego spać. Nie martw sie.
powiedziałam.
- U JUSTINA NA NOC?! JESTEŚ GŁUPIA CZY TYLKO UDAJESZ BELLA?!
Wrzasnęła Alexandra.
Odsunęłam lekko telefon od ucha, ponieważ jej krzyki były bardzo głośne. Oho, nazwała mnie Bella, jest nie dobrze. A nawet bardzo nie dobrze.
- Spokojnie, nic sie nie stanie. Wszystko sobie z nim wyjaśniłam. Po prostu dziś u niego zostanę. Zadzwonie do ciebie rano.
Powiedziałam obgryzając paznokcie ze zdenerwowania, czekając na jej reakcje.
Westchnęła.
- Ok, ale jeżeli ci coś zrobi oderżnę mu jaja i porzucę lwom w zoo na pożarcie. Kocham cie i błagam nie rób nic głupiego, uważaj na siebie bo wiem że pewnie jesteś pod lekkim wpływem alkoholu. Pa.
powiedziała, z lekkim strachem w głosie.
- Będę uważać nie martw sie, na prawde. też cie kocham, pa. Baw sie dobrze.
Pożegnałam sie a następnie sie rozłączyłam.
Rozejrzałam sie jeszcze raz po pokoju a chłopaka nadal nie było. Zauważyłam światło pod drzwiami od łazienki. Postanowiłam po prostu na niego poczekać więc usiadłam z powrotem na kanape, uświadamiając sobie że przez cały czas gdy rozmawiałam z Alexandrą chodziłam w kółko po salonie. Zaczęłam oglądać coś na moim ulubionym programie MTV, lecz nie mogłam sie w ogóle skupić. Po głowie krążyły mi myśli co przed chwilą robiłam z Justinem. O MÓJ BOŻE. obściskiwałam sie z nim. To do mnie nie podobne! Ok, jestem pod wpływem alkoholu ale kontroluje co robię. Ale nie mogłam sie oprzeć jego ustom, były tak miękkie i idealne. Potrząsnęłam głową próbując zapomnieć o tym co przed chwilą robiliśmy. To bedzie takie nie zręczne gdy wyjdzie z toalety, zabijcie mnie. Zauważyłam że nie było go już przez dobre 10 minut. Co on tak robił?! Czyżby sie podniecił? boże to nie możliwe. Dobra przyznam że ja też zrobiłam się mokra przez jego czyny. FUJ. Ale on jest tak cholernie seksowny i zajebiście dobrze wie jak podniecić dziewczyne. Ale zaraz przecież on sypia z niewyobrażalną ilością dziewczyn. Na mojej twarzy pojawił sie grymas. Jak ja mogłam?! przeciez on chce zwyczajnie dobrać sie do moich majtek!
Nagle usłyszałam dźwięk otwierających sie drzwi od łazienki. Odwróciłam głowę w tamtą stronę i zauważyłam Justina przebranego w dresy i bez koszulki. Jego ciało od razu przykuło moją uwagę, te mięśnie. Spojrzałam na jego twarz, patrzył sie na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Jego włosy były w artystycznym nieładzie. TAK NIE LUDZKO SEKSOWNY. Odwróciłam od niego wzrok na telewizor, czując palące mnie od rumieńca policzki. Poczułam jak chłopak siada koło mnie i wbija cały czas wzrok w moją twarz. Do słowie jakby wiercił w mojej twarzy wielką dziurę. Poruszyłam sie lekko na kanapie czując sie niezręcznie. Chłopak nadal wpatrywał sie we mnie. CO JA KURWA MAM GÓWNO NA TWARZY?! Zaczęło mnie to irytować więc też odwróciłam się do niego twarzą patrząc mu w oczy.
- Co?
syknęłam poirytowana.
- Nic.
Justin wzruszył ramionami kontynuując patrzenie sie na mnie.
UGH!
- Czemu sie tak na mnie patrzysz?
powiedziałam dość ostro.
- mam coś na twarzy?
kontynuowałam.
- W sumie.. Twoja szminka jest wszedzię na twojej twarzy.
powiedział śmiejąc sie przy tym cicho.
Szybko wstałam kierując sie do toalety, rumieniąc sie mocno. Weszłam do pomieszczenia spoglądając od razu w lustro. Moja szminka wcale nie była rozmazana! co za dupek! Wróciłam do salonu gdzie siedział Bieber śmiejąc sie w niebo głosy. Moja twarz znowu nabrała czerwonego koloru.
- Co jest w tym takiego śmiesznego Bieber?!
krzyknęłam, żeby usłyszał mnie przez jego głośny smiech.
- Gdybyś.. widziała.. swoją.. mine!
wykrztusił poprzez napady śmiechu.
Co za irytujący typ. Czy on własnie sie ze mnie nabija?! Pomimo wszystko, widząc jego napad śmiechu i widząc jego szczęście mały usmiech wkradł sie na moje usta. Zachichotałam.
- To wcale nie było śmieszne!
jęknęłam i podeszłam do kanapy biorąc w rękę poduszkę i rzucając nią w niego.
- Jesteś taki wkurzający!
krzyczałam na niego rozbawiona.
Justin wyprostował sie na kanapie, ponieważ kulił sie na niej przez śmiech. Za pewnie nie mógł złapać tchu. Wytarł łzy które poleciały mu podczas śmiania się i wypuścił gwałtownie powietrze.
usiadłam na drugiej kanapie która stała w salonie.
- Myślę że powinniśmy iść już spać.
poinformowałam go, po czym spojrzałam na zegarek na ścianie.
- Jest już pierwsza w nocy.
oznajmiłam. klepiąc sie obiema rękoma po kolanach.
Chłopak westchnął i wstał z kanapy razem ze mną.
- Tak masz racje.
przytaknął.
Przypomniało mi sie że jest męską dziwką i już dzisiaj raz chciał dobrać sie do moich majtek, więc musiałam zareagować.
- Umm.. mógłbyś spać na kanapie?
Zapytałam niewinnie.
Justin spojrzał na mnie zdziwiony.
- W umie moge.. ale..
powiedział ściszonym głosem, po czym podszedł bliżej mnie.
Moje serce zabiło dwa razy szybciej.
- Ale, myślę że będzie ci cieplej gdy będziesz ze mną spała. Obiecuje że nie będę niczego próbował.
Wyszeptał mi koło twarzy.
Nie miałam odwagi mu odmówić.
- O-ok, ale jak bedziesz czegoś próbował to przenosisz sie na kanape. zgoda?
zapytałam, odpychając go lekko od siebie i kierując sie do jego sypialni.
- Zgoda!
krzyknął za mną.