Rozdiał 1.
"Mężczyzna w parku."
Jestem Isabella Veronica Mcline, mam dużo problemów oraz dużo kompleksów.
Nie jestem lubiana w szkole, może dlatego że nie chodzę tak jak wszyscy w moim wieku na imprezy, tylko siedzę w domu i się uczę albo czytam książki.
Moją najlepszą przyjaciółką jest Alexandra Shluton, patrząc prawdzie w oczy to jedyną. Nie mam nikogo innego.
Moje życie jest nudne. Dzień w dzień robię to samo.
Moi rodzice są kochającym się małżeństwem, jako rodzina nie mamy ze sobą za dużo sprzeczek. Uważamy się za idealną rodzinę.
Wstałam z łóżka podchodząc do szafy szukając w niej stroju do Joggingu. Uwielbiałam biegać nocami, wiem że to nie bezpiecznie ale wtedy czuje się wolna.
Przebrałam się oraz zaczesałam włosy w koński ogon, biorąc słuchawki i mojego Iphona wyszłam z domu. Była godzina 21:30 więc postanowiłam dziś zrobić sobie krótkie bieganie, tylko przez centrum do parku i tą samą trasą do domu.
Przebiegłam już trasę znajdująca się w centrum, gdy biegłam przez park.. Nagle usłyszałam czyjeś stłumione wołanie, ponieważ miałam słuchawki w uszach co uniemożliwiało mi konkretnego z lokalizowania dochodzącego głosu. Gdy wyciągnęłam słuchawki usłyszałam ponownie głos, spojrzałam w stronę ławki obok mnie.
-Ej ty!- Nagle stanęłam przy mężczyźnie, przerywając swój jogging. facet który leżał na ławce skulony, wołał mnie desperacko.
-Co się panu stało?- Zapytałam spokojnym głosem, lecz nie ukrywam że na pewno w moich oczach można było zobaczyć odrobinę strachu, zdezorientowania oraz troski.
-Ręka! moja ręka! ona tak strasznie boli! proszę pomóż mi!- krzyknął, z bólem w głosie.
Zastygłam przy nim przez chwile nie wiedząc co zrobić. Zatrzymałam oddech przez chwile. Bałam się, ponieważ była już późna godzina, ok 22.
Lecz nagle się otrząsnęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam wykręcać numer na pogotowie.
Mężczyzna zauważył co robię i wytrącił mi telefon z ręki.
-Co do cholery?! oszalał pan?!- Krzyknęłam na niego zdenerwowana.
Co ten facet sobie myślał, leżał tam na ławce o późnej godzinę ze złamaną ręką wołając mnie i prosząc o pomóc, a gdy chce mu pomóc ten nagle się rzuca na mój telefon.
Nie był za stary żeby mieć jakieś zaburzenia psychicznie, więc to od razu wykluczyłam, miał na około 25 lat.
-Nigdzie nie dzwoń.- szepnął.
O co tu kurwa chodzi?!pytałam w myśli samą siebie
-on nie chce żeby ktokolwiek się dowiedział że coś mi zrobi.- Kontynuował
-o czym pan do cholery mówi?! - krzyknęłam do faceta.
W mojej głowie była zupełna pustka i zdezorientowanie.
Nagle podskoczyłam ze strachu słysząc kroki za mną.
odwróciłam się szybko i zauważyłam dość wysokiego chłopaka który był ubrany na czarno, z kapturem na głowie co uniemożliwiało mi zobaczenia jego twarzy.
Moje serce przestało gwałtownie bić. moje ręce zaczęły się pocić. oczy wypełniły się strachem, a ciało zaczęło się trząść.
-Zostaw go..- wysyczał chłopak, chrypliwym głosem.
Wzdrygnęłam się na jego słowa.
-A..Ale on jest r..ranny..- wyjąkałam, z drżącym głosem.
Chłopak zaśmiał się wymuszająco i podszedł do mnie bliżej.
Wtedy się bałam? Możliwe. Ale teraz byłam przerażona.
Chłopak podszedł na tyle że czułam jego oddech na moim uchu. Przeszedł mnie dreszcz po kręgosłupie.
-jego sprawa. chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- Wyszeptał mi gorącym powietrzem w szyje
Odsunął się a ja stałam tam jak słup soli.
Co on sobie wyobrażał?! a bardziej kim on w ogóle był?!
Zostawiłam te pytania dla siebie bo widziałam że nie był chłopakiem który lubi jak ktoś mu staje na drodze, lub mu się sprzeciwia
Spojrzałam jeszcze raz na jego Głowę. ale co dziwne teraz widziałam jego twarz. Nagle oprzytomniłam, że gdy był blisko mnie spadł mu kaptur gdy ode mnie odchodził. był przystojny, czekoladowo-miodowe oczy w których można utonąć, nos perfekcyjny, cera nieskazitelna oraz kilka malutkich pieprzyków na policzkach.
Nareszcie jego usta.. były pełne oraz miały kolor dojrzałej maliny, nie zaprzeczam chciało się je całować.
- zrób zdjęcie zostanie na dłużej- uśmiechnął się łobuzersko, mówiąc.
wyrwał mnie z obserwowania jego doskonałej twarzy, lecz jeszcze zwróciłam uwagę na jego perfekcyjne białe zęby oraz nieskazitelny uśmiech.
On był perfekcyjny.
Zamrugałam szybko kilka razy, zbierając swoje myśli.
nagle ocknęłam się i przypomniałam sobie jego komentarz, na co prychnęłam.
Zebrałam z chodnika swój telefon. Spojrzałam na nich jeszcze raz, oraz patrząc się głęboko w oczy chłopaka. wcześniej wygadał się mieć w nich stanowczość, teraz tak jak by zmiękły, z delikatniały i przyglądały się moim.
staliśmy tak kilka sekund, lecz on nagle spuścił wzrok i powiedział
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedział to unosząc głos.
Wiedziałam że jego cierpliwość się kończy.- Więc jeszcze raz spojrzałam na faceta skulonego na ławce, po tym odwróciłam się zaczynając biec do domu.
Nagle usłyszałam jeszcze głos Chłopaka
- Ej, Shawty!- Krzyknął za mną.
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunął
wzdrygnęłam się w strachu słysząc jego wypowiedź, biegnąc szybciej nie oglądając się za siebie.
Boy POV''
Byłem w parku, łamiąc rękę jakiemuś kolesiowi który dał mi zlecenie, a teraz musiał mi zapłacić. Nie zapłacił oczywiście skurwysyn.
Pobiłem koleśa, lecz nie mogłem go zabić musiałem sprawić mu ból, żeby wiedziała na czym stoi. musiał mi kurwa zapłacić moją działkę.
gdy tak rozmyślałem, zauważyłem że chuja nie ma przy mnie. Wkurwiłem się sam na siebie gdy nagle usłyszałem jego desperacki głos
-ej ty!- krzyknął na co od razu pobiegłem w stronę usłyszanego głosu chowając się za krzaki.
Zauważyłem że koleś zwijał się z bólu przez złamaną wcześniej rękę na ławce.
Zaraz, zaraz. Podeszła do niego jakaś dziewczyna. Najwyraźniej uprawiająca Jogging.
Nie widziałem jej za bardzo lecz widząc nawet niewyraźnie jej ciało oraz buźkę miałem ochotę ją ruchać.
poczułem napięcie w spodniach, gdy nagle zauważyłem jak dziewczyna wyciąga telefon i próbuje do kogoś zadzwonić.
Zaczęłam wychodzić z krzaków i kierować się powoli w ich stronę.
Nagle sukinsyn wytrącając jej telefon z ręki, który upadł na chodnik.
Dobry ruch kolego-pomyślałem
zauważyłem jak zaczyna się denerwować i wydzierać się na kolesia. Była taka seksowna.
Gdy podchodziłem bliżej, byłem już pewien że usłyszała jak się zbliżałem, ponieważ zastygła w miejscu nie mówiąc już nic.
Odwróciła się gwałtownie spoglądając na mnie.
Nie widziałem jej twarzy bo utrudniał mi to mów kaptur który zwisał mi nad twarzą żeby ją zasłonić.
- zostaw go- odezwałem się wiedząc, że to ją wystraszy.
Wzdrygnęła się.
- A..Ale on jest r..ranny- wyjąkała, rozbawiło mnie jak bardzo się mnie bała.
Robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny przystawiłem twarz do jej ucha.
- Jego sprawa. Chyba nie chciałabyś skończyć jak on?- wyszeptałem jej w ucho, ucieszony że dziewczyna była w ciężkim szoku.
odsunąłem się od niej o kilka kroków. Zobaczyłem teraz z bliska jej twarz. Była piękna, co najmniej, ona była przepiękna. Najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem.
Jej oczy były Niebiesko-szare w których można było od razu utonąć jej cera była delikatna aż się chciało gładzić ją palcem. Jej policzki naturalnie różowe a usta.. perfekcyjnie pełne, idealny kolor różu.
Miałem ochotę teraz stać tam godzinami i wpatrywać się w nią.
Zaraz, Co ja pierdole. To zwykła dziwka włócząca się sama po nocy.
Nie mogłem uwierzyć że tak o niej pomyślałem.
potrząsnąłem głową widząc że ona tez była we mnie wpatrzona, całe szczęście że nie zorientowała się że też się w nią wpatrywałem.
-Zrób zdjęcie zostanie na dłużej - posłałem jej chamski komentarz, uśmiechając się łobuzersko przy tym.
Piękno oka brunetka nie odzywała się chwile wpatrując się teraz w mój uśmiech, zaśmiałem się w myślach jeszcze bardziej. Nie potrafiłem jej rozgryźć.
Po czym dziewczyna ocknęła się i prychnęła cicho. Po czym zabrała telefon z chodnika jeszcze raz spoglądając na mężczyznę leżącego na ławce, a potem na mnie. Spojrzała mi prosto w oczy, co od razu odwzajemniłem.
Staliśmy tam przez kilka sekund wtapiając się sobie w oczy.
Kurwa co ty wyprawiasz, to zwykła suka!- przekląłem się w myślach.
wyrwałem się z niekomfortowego momentu i zjechałem wzrokiem w inne miejsce niż jej oczy.
Wkurwiła mnie tym że tak na mnie działała, więc zaczynałem tracić kontrole nad samym sobą
-spierdalaj, stamtąd gdzie przyszłaś. Albo zadbam o to że nie będzie miejsca ani osób do których będziesz mogła wrócić.- powiedziałem prawie krzycząc. Na co dziewczyna jeszcze raz spojrzała na ławkę na której leżał ten sukinsyn po czym odwróciła się i zaczęła biec.
Nagle przypomniałem sobie o najważniejszym, o uprzedzeniu jej.
- Ej, Shawty!- krzyknąłem, z łobuzerskim uśmieszkiem
-jeżeli komuś to zgłosisz lub powiesz, nie skończysz na tym za dobrze.- splunąłem.
Brunetka nie odwracając się, zaczęła biec szybciej. Jej tyłek na prawdę wyglądał zajebiście seksownie.
po kilku sekundach spoglądania na oddalającą się dziewczynę, zwróciłem wzrok na chłopaka skulonego na ławce.
Potrząsnąłem nim, po czym złapałem na koszulkę podnosząc do poziomu swojej twarzy, tak żeby patrzył na mnie i mnie dobrze słyszał.
- Słuchaj skurwysynu, jeżeli do następnego tygodnia mi nie zapłacisz, zabije cie.- podniosłem trochę głos, mówiąc to z wielkim grymasem na twarzy
- Zabije cie- powtórzyłem, lecz teraz bardziej groźnie.
- Rozumiemy się? - zapytałem
Potrząsnął głową potwierdzająco, po czym dostał ode mnie pięścią w twarz i został rzucony znów na ławkę na której przed chwilą leżał.
- masz czas do niedzieli, czyli równy tydzień MaaClan. - Splunąłem mocno poirytowany, tracąc na niego mój czas.
Zwróciłem się w stronę mojego samochodu. Szedłem wolnym krokiem wyciągając z kieszeni bluzy papierosy. moje oczy od razu się powiększyły, więc źrenice pewnie tez. Mój mózg wiedział że tego mi trzeba. Po czym odpaliłem papierosa zaciągając się dymem. powtórzyłem czynność jakieś 2 razy po czym znalazłem się przy samochodzie.
Wsiadłem do niego odpalając silnik ruszając w stronę mojego domu.
Isabella POV''
Droga wydawała się nieskończenie długa lecz w końcu dotarłam pod mój dom
weszłam do niego szybko, rozglądając się czy moi rodzice śpią. miałam szczęście bo nie było ich ani w salonie ani w kuchni, przy puszczałam że los się do mnie w końcu uśmiechnął i już spali.
weszłam cicho na górę po schodach, po czym szłam w dłuż korytarzu spotykając drzwi od mojego pokoju. otworzyłam je delikatnie po czym weszłam do pokoju zamykając drzwi bezczelnie.
Gdy zamknęłam drzwi zapaliłam światło, podeszłam do szafy biorąc piżamę. Wybrałam niebieskie szorty w małe serduszka i bluzkę na ramiączka ze słoniem. Tak wiem moje piżamy nie wyglądają jak te które mają 17 letnie dziewczyny w filmach, a nawet nie w filmach tylko tez niektóre dziwki z mojej szkoły. Ale lubiłam to. Lubiłam się różnić od innych. Być po prostu sobą.
weszłam do mojej łazienki, która miałam wyznaczoną tylko dla siebie, co oznacza że była umieszczona w moim pokoju. całe szczęście.
Weszłam do niej kładąc piżamę na toaletce, nie zastanawiając się zrzuciłam z siebie strój do biegania i wchodząc pod prysznic.
pozwoliłam swoim mięśniom się rozluźnić gdy te były opatulone ciepło-chłodnymi kropelkami wody.
wyszłam z pod prysznica orzeźwiona, czując się lepiej niż godzinę temu. ubrałam piżamę którą wybrałam. wytarłam ręcznikiem mokre włosy które sięgały mi do połowy pleców. byłam brunetką z lekko falowanymi włosami, moje oczy były niebiesko-szare. nigdy nie miałam problemów ze swoją cerą więc była delikatna i gładka. moje policzki były naturalnie lekko-różowe a usta były ciemno malinowe.
Gdy już przestałam się sobie przyglądać w lustrze, i skończyłam wycierać moje włosy uczesałam je i związałam w niesfornego koka, po czym wyszłam z łazienki.
Zerknęłam na zegarek, jest kilka minut po 23:30 więc zgasiłam światło i wślizgnęłam się do łóżka. pozwoliłam mojemu umysłowi się odprężyć i prze analizować to wszytko co się dzisiaj stało.
Nadal miałam przed oczami obraz mężczyzny który miał najprawdopodobniej złamaną rękę, a co gorsza zostawiłam go tam na pastwę losu z tym chłopakiem, lub nawet przestępną.
Groził mi więc jeszcze bardziej się go bałam niż samego jego bycia przy mnie.
lecz jego usta, uśmiech, oczy.. nagle się otrząsnęłam i sama zaczęłam przeklinać się w myślach.
po czym nadal brzmiało mi w myślach jego słowa..
Wtuliłam Głowę głębiej w poduszkę, nie chcąc już o tym myśląc i zapomnieć o tym dniu.
Nagle powoli zaczęłam odpływać w śnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz